skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1938/7 (153) poz.7

B. S.

I LANCA I PISTOLET!

Od Redakcji.
Umieszczając niniejszy oraz następny artykuł w kwestii lancy (z dużymi skrótami ze względu na zbieżność argumentów) - Redakcja zamyka jednocześnie dyskusję na ten temat, gdyż przebieg dotychczasowej dyskusji - bardzo ożywionej i interesującej - wyczerpał, wydaje się, całkowicie wszelkie dowody zarówno za, jak i przeciw lancy; dyskusja pozwoliła Czytelnikom na dokładne zastanowienie się nad całością zagadnienia i wyrobienie sądu osobistego.



Nie jestem kawalerzystą, pomimo to interesują mię żywo wszelkie związane z nią zagadnienia, to też na odgłos toczącej się na łamach "Przeglądu Kawaleryjskiego" dyskusji, mogącej zadecydować o "być" lub "nie być" "staruszki" - lancy - nie mogę się oprzeć pokusie, by nie stanąć w szranki i nic dorzucić swych paru uwag na ten temat.

"Usunąć lancę z indywidualnego uzbrojenia kawalerzysty, a wyposażyć go w broń, dającą mu pewne szansę w walce z bronią pancerną...

Usunąć lancę, zaś w zamian za to dać ułanowi pistolet... Nie, eliminacja lancy z szeregów kawalerii jest jeszcze przedwczesna..."

Oto głosy, pojawiające się od pewnego czasu w "Przeglądzie Kawaleryjskim".

Słuchając tych głosów, na jedno nie znajduję odpowiedzi:

Skąd powstało to zagadnienie?

Jak w ogóle doszło do zakwestionowania użyteczności lancy?

Na podstawie czego stwierdziło się dziś jej przeżytek? Jakie to doświadczenia wojenne przemówiły na jej niekorzyść? Lub jakie względy doby pokojowej pragną stanowczo położyć kres jej istnieniu?

Przeciwnicy lancy podkreślają zgodnie i z pewnym pietyzmem jej zasługi na polach bitew od czasów naszej historycznej przeszłości aż po wojnę 1920 r. włącznie.

Z tego wynikałoby, że rok 1920 stanowi "koniec epopei" lancy, że odtąd musi ona bezpowrotnie ustąpić do lamusa, jako zabytek przeszłości.

Znów się ciśnie na usta pytanie: dlaczego? Wprawdzie ładnych kilkanaście lat dzieli nas od naszej ostatniej wojny. Nikt też z nas nie zamyka oczu na ogromny przewrót, jaki się dokonał w każdej dziedzinie życia wojskowego przez ten okres czasu. Z drugiej jednak strony nie należy zapominać, że jeszcze bardzo długo wojnę będzie wygrywać człowiek, a nie maszyna. I jest rzeczą pewną, że pod tym względem od roku 1920 nic się nie zmieniło.

Natomiast na przestrzeni tych kilkunastu lat pokoju brak jest absolutny jakiegokolwiek doświadczenia, któreby w ogniu, na polu bitwy a nie drogą teoretycznych rozważań bezwzględnie sprawę tak czy inaczej przesądzało. Wszystko to są dopiero przypuszczenia i hipotezy, których słuszność może przyszłość potwierdzić lub też nie.

Co więc mogło wpłynąć na zakwestionowanie użyteczności lancy na przyszłość?

Sądzę, że nic innego jak obawa przed zbytnim konserwatyzmem i zacofaniem.

- Jak to, lanca w epoce samolotu, motoru i pancerza?...

- Gdy nasz wschodni sąsiad pomimo posiadania licznej kawalerii nie zawahał się usunąć lancy z jej uzbrojenia... Gdy. zachód w ogóle zakwestionował znaczenie kawalerii, lansując na jej miejsce motor... Gdy Włosi używają jej tylko... do parad... Sądzę, że takie mniej więcej przesłanki kierowały przeciwnikami lancy.

Czy są one istotne? Raczej nie.

Konserwatyzm a zacofanie, to są dwa zupełnie odmienne pojęcia.

Kawaleria nasza była niejednokrotnie konserwatywna i jak dotąd dobrze na tym wychodziła.

Na początku wieku XVIII hetman Jabłonowski w imię "postępu" odbiera naszej kawalerii kopie, wyposażając ją w zamian w pistolety, w sto lat później Napoleon, nie bojąc się konserwatyzmu, uzbraja z powrotem swoją jazdę w lance. Znów triumf konserwatyzmu...

Wreszcie epoka bardziej nam bliska, bardziej zrozumiała.

Okres schyłku wojny światowej... Na podstawie jej doświadczeń kawaleria, jako broń, rzekomo straciła rację bytu...

Polska przeżywa w tym okresie gorączkową improwizację siły zbrojnej. Organizatorzy jej nie ulegają "duchowi czasu", wiejącemu z Zachodu, rozumieją oni doskonale specyficzne warunki naszego teatru wojennego, wolą pozostać konserwatystami i tworzą kawalerię na równi z innymi broniami. Kawaleria rusza w pole i o dziwo... wbrew "doświadczeniom" wojny światowej potrafi walczyć na równi z innymi broniami i zwyciężać. I w rezultacie dzięki naszemu konserwatyzmowi, kawaleria utrzymuje swą rację bytu i należy dziś do jednej z broni głównych.

I w końcu ostatnie kilka lat. Nasz sąsiad zachodni na podstawie teoretycznych wniosków i pokojowych doświadczeń zlikwidował niemal całą swą kawalerię, tworząc na jej miejsce wielkie jednostki pancerno-motorowe.

Jakie będą następstwa tego kroku - dopiero wojna w pełni wykaże.

Dotychczasowe doświadczenia pokojowych manewrów nie wypadają zbyt pomyślnie. Wielkie jednostki pancerno-motorowe nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

A dziś?

Czytelnik pozwoli, że zacytuję słowa płk. dypl. Pragłowskiego:

"Tymczasem - o ile idzie o zapatrywania związane z naszą kawalerią w dużych liniach - jesteśmy na szczęście dostatecznie konserwatywni. Sądzę, iż dzięki temu unikniemy kroków pochopnych, z których musiałyby się zrodzić rozczarowania".

Z drugiej strony, pomimo tego konserwatyzmu nie obce jest nam zagadnienie unowocześnienia kawalerii. W jakim jednak kierunku ma ono iść i jaki ma być jego zakres, to wyczerpująco ujęli w swych artykułach płk dypl. Pragłowski i ppłk dypl. Mossor 1).

1) "Przegl. Kaw." Nr 12 z 1937 r. i l z 1938 r.


Chcąc rozpatrywać kwestię uzbrojenia kawalerii, jej zalety i wady sądzę, że należałoby najpierw zdać sobie sprawę, jakie zadania czekają kawalerię w przyszłej wojnie i z kim ona będzie walczyć.

Jakież to będą zadania? Na pytanie to odpowiada ppłk dypl. Mossor 1):

"...związki kawalerii będą walczyły samodzielnie, nie oparte na skrzydłach, lub najwyżej luźno związane z jednym ze skrzydeł armii pieszej, czy grupy armij. Będzie to więc zawsze działanie operacyjne o głębokim zasięgu, często przybierające charakter zagonu. Nawet, jeżeli kawaleria będzie z .konieczności użyta do działań biernych, osłonowych, co wytrąci ją z liczby cennych i nielicznych środków manewru operacyjnego, to jej działania będą miały równie samodzielny i odosobniony charakter. Stąd wniosek, że nasza broń musi być samowystarczalna i powinna liczyć tylko na swoje własne siły i środki, a więc z jednej strony posiadać ich tyle, ile jest potrzeba do wykonania wyżej wymienionych zadań, a z drugiej strony dostosować swoją taktykę i wyszkolenie do samodzielnej walki z wszystkimi broniami, które jej staną na drodze do wykonania tych zadań. Wniosek ten powinien wywrzeć swój wpływ na rozważania nad organizacją i uzbrojeniem oraz nad zasadniczymi wymaganiami dotyczącymi jej taktyki i wyszkolenia".

A z kim będzie ona walczyła?

"Doszliśmy do wniosku, że kawaleria powinna być gotowa (a więc przygotowana w czasie pokoju) do walki przede wszystkim ze związkami broni szybkich, a w drugiej kolejności do walki z masą piechoty nieprzyjaciela, na którą być może trzeba się będzie rzucić w decydującej fazie bitwy. Po bitwie, w pościgu lub odwrocie znowu wysuną się na pierwszy plan związki ruchliwe nieprzyjaciela, które albo będą osłaniać jego odwrót albo będą tworzyły czoło pościgu".

Cóż to są te bronie szybkie? Będzie to broń pancerna, zmotoryzowana piechota i kawaleria.

Jeżeli chodzi o pierwszą, to w walce z nią oczywiście lanca nie będzie miała żadnych szans. Sądzę jednak, że i odebranie ułanowi lancy a zaopatrzenie go w pistolet nic pod tym względem nie zmieni. (Wyposażenie ułana w specjalny granat przeciwpancerny celowo nie rozpatruję z tego względu, że poprostu taki jeszcze nie istnieje). Do zwalczania jej mamy dziś narazie tylko broń zbiorowa i cały ciężar walki na niej będzie spoczywał.

Co się tyczy walki ze zmotoryzowaną piechotą, to odnoszę wrażenie, że dałaby się ona podzielić na dwa rodzaje: na walkę z piechotą, zaskoczoną podczas marszu w jej motorowej kolumnie, z piechotą znajdującą się na swych środkach transportowych lub też w trakcie "spieszania", oraz na walkę z piechotą będącą już w terenie.

W pierwszym wypadku nie zdaje mi się, by lanca miała być zawadą, przeciwnie, jeżeli doszłoby do uderzenia w szyku konnym na zaskoczonego i zdemoralizowanego silnym ogniem przeciwnika, sądzę, że mogłaby ona oddać jeszcze duże usługi. Drugi wypadek tj. walka z piechotą, będącą już w terenie, nie wymaga specjalnego oświetlenia, jako taka, która była niejednokrotnie stosowana, choćby podczas naszej ostatniej wojny w r. 1920-tym.

Czy w przyszłej wojnie będzie często dochodziło do starcia wręcz? Może mniej, niż to miało miejsce w roku 1920-tym, jednak nie będzie to w zupełności wykluczone. Zdaje mi się, że będzie to zależało w pewnej mierze od samej kawalerii, od jej ruchliwości, zdolności i umiejętności zaskoczenia.

Prawda, że siła ogniowa piechoty wzrosła znacznie od czasu naszej ostatniej wojny, nie należy jednak zapominać, że i wyposażenie ogniowe kawalerii nie jest słabe.

I w tym więc wypadku jestem stanowczo za pozostawieniem lancy. Pozostaje wreszcie trzeci przeciwnik z broni ruchliwych - kawaleria. Że będziemy mieli z nim do czynienia, przemawia za tym fakt posiadania kawalerii przez niektórych naszych sąsiadów, a w szczególności przez wschodniego.

Czy będzie dochodziło do starcia wręcz w szykach konnych?

Jestem skłonny sądzić, że tak, gdyż jeżeli wgłębić się w regulamin naszego wschodniego sąsiada, to nie wynika z niego bynajmniej, żeby traktował on konia jako środek transportowy; raczej jako środek walki.

Częstsze lub rzadsze wypadki konnych zderzeń znów zależą od samej kawalerii, od jej zdolności manewrowych i umiejętności wytworzenia czynnika zaskoczenia.

W konkluzji musimy się więc zgodzić, że wypadki walki wręcz w szyku konnym nie będą wykluczone.

A czym jest lanca w walce z przeciwnikiem konnym - tego chyba nie potrzebuję udowadniać. Tym bardziej, gdy ten przeciwnik będzie właśnie jej pozbawiony. Nie ulega wątpliwości, że kawaleria uzbrojona w lance będzie miała przewagę moralną nad kawalerią przeciwnika nie posiadającą tychże. Po pierwszych starciach nabierze ona przekonania o swej wyższości.

Wiemy również dobrze, że lanca jest bronią wybitnie zaczepną. Czy więc odebranie ułanowi lancy, a uzbrojenie go w pistolet nie wpłynie ujemnie na zaczepnego ducha kawalerii? Czy nie grozi to jej utratą lub co najmniej osłabieniem jednego z jej wielkich atutów?

Pistolet, jako broń indywidualna, posiada pewną wartość w walce konnej. Jednak, moim zdaniem, dojdzie on do głosu dopiero w dalszej fazie walki tj. już po zderzeniu się, które powinno być jak najbardziej silne i gwałtowne. Zaś tę siłę i gwałtowność daje lanca.

Jeżeli chodzi o walkę pieszą, to nie ulega wątpliwości, że ułan ze znacznie lepszym skutkiem użyje ognia swego karabinka.

Czy pistolet może odegrać jakąś rolę w zwalczaniu nowoczesnego lotnictwa, broni pancernej? Pytanie nie wymagające odpowiedzi. A zdaje się, że zwolennicy jego pragną go wprowadzić w imię modernizacji kawalerii, w imię jej unowocześnienia, w imię tego, że oblicze przyszłej wojny będzie tak odmienne od minionej.

W rezultacie więc, odbierając kawalerii lancę, pozbawiamy ją jej broni zaczepnej, wyposażając zaś ją w pistolet, nie czynimy jej lepiej uzbrojoną na nowoczesnym polu bitwy.

Jakie ma wady lanca i co jej przeciwnicy zarzucają?

Pierwsza - to jej "przeżycie się". Zarzut zupełnie niesłuszny, bo nie potwierdzony żadnym wojennym doświadczeniem, co jedynie może być miarodajne.

Drugi - to zbyt wielka różnorodność w indywidualnym uzbrojeniu kawalerzysty. Zarzut, moim zdaniem, również zupełnie niesłuszny.

To prawda, że uzbrojenie indywidualne ułana jest bardziej różnorodne, niż dajmy na to, takiego piechura. Jest to jednak zrozumiałe i uzasadnione bardziej bogatą i rozległą skalą zadań, stawianych kawalerii na wojnie. Przecież: "kawaleria maszeruje konno a walczy konno, pieszo lub łącząc oba te sposoby razem, w tak zwanej walce kombinowanej".

Trzecim zarzutem ma być trudność wyszkolenia władania lancą. Nie wiem, jak to w istocie przedstawia się sprawa z tym wyszkoleniem, gdyż nigdy nie miałem z nim do czynienia. Sądzę jednak, że sprawa ta nie przedstawia się tak tragicznie. Wystarczy bowiem przypomnieć sobie rok 1920. Wyszkolenie naszej ówczesnej kawalerii... Ileż ono trwało?... A jednak kawaleria biła się i zwyciężała. Dziś jest pod tym względem znacznie lepiej.

Czwarty zarzut - to zawadzanie lancy w marszach w lesie, w nocy, w terenie pokrytym itp.

Trudno, na to nie ma rady. Na drodze do zwycięstwa będzie piętrzyło się o wiele więcej i większych trudności. Pokonywanie ich, to najprostsza droga do zwycięstwa.

Reasumując to wszystko, co było wyżej powiedziane, ostateczny bilans wypadłby następująco:

- Pozostawić lancę w uzbrojeniu kawalerii. Wyjść z nią w pole i tam dopiero stwierdzić, czy ma ona rację bytu. czy też nie. Na odrzucenie jej będzie zawsze czas.

- Z drugiej strony nie negujemy też i wartości pistoletu w walce konnej: wyposażyć więc w niego naszych ułanów, ale nie wszystkich - tych tylko, co lanc nie mają tj. drugie szeregi sekcyj.

Będzie to, co prawda, kompromis. Ma on jednak tę zaletę, że zapobiega przedwczesnym a może i niebezpiecznym eksperymentom, mogącym w przyszłości przynieść rozczarowanie. A oprócz tego jest o połowę tańszy, a więc bardziej możliwy w naszych warunkach do zrealizowania.



mój przypis (MC) Poprzednie...
026_04 'W obronie lanc'
141_04 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
148_05 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
149_06 'Pluton pod mikroskopem'
149_07 'Lanca czy pistolet?'
151_06 'Z lancą czy bez?'
152_05 'Pluton liniowy'
152_06 'Czy wyzbyć sie lancy?'
153_06 'Kilka uwag o szarży i lancy'
...i następne głosy w dyskusji na ten temat:
153_08 'Nie masz pana nad ułana a nad lancę broni'



Powrót do spisu treści rocznika Powrót