skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1938/3 (149) poz.6

PPOR. JERZY FABRYCY.

PLUTON POD MIKROSKOPEM.

"Do ataku potrzeba ludzi, którzy idą naprzód! Otóż tych ludzi jest obecnie w kawalerii za mało. Cóż z tego, że istnieje dosyć broni dla przygotowania i towarzyszenia ruchowi. Ogień obezwładnia opór, on jednak sam przez się nie wyrzuca przeciwnika i nie zdobywa terenu" (płk dypl. A. Pragłowski).



W związku z poruszanymi w "Przeglądzie Kawaleryjskim" sprawami organizacji kawalerii oraz uzbrojenia i wyposażenia kawalerzysty, od kilku miesięcy nie dawała mi spokoju chęć wtrącenia tu i swoich "trzech groszy".

Myślałem - skoro chcemy mieć nasz kawaleryjski "fort" mocnym i trwałym, to budujmy go nie tylko z góry, ale i od dołu - oprócz starszych niech i ci najmłodsi zabierają głos.

Jednak trudno mi jakoś było odważyć się. na wystąpienie z tego "dołu" ze słowem pisanym, gdyż - każdy przyzna - co innego jest osobiście, żywym słowem, bronić swego przekonania, a co innego natomiast jest wystawić utwór, pisany przez nieznanego autora, pod ostrze krytyki czytających fachowców.

Za wystąpieniem przemawiała tylko uboga, zaledwie trzyletnia, praktyka dowodzenia plutonem (i to pokojowym). Brakło mi więc przez dłuższy czas odwagi!

Dopiero artykuł płk. dypl. Pragłowskiego "Kawalerie na rozdrożu"1) stał się dla mnie hasłem do ataku.

Patrz "Przegląd Kawaleryjski" Nr 12 (146) r. 1937



* * *


Skoro wszyscy jesteśmy niezłomnego zdania, że kawaleria polska jest i będzie nadal jedną z broni głównych, a nie pomocniczą dla broni pancerno - motorowych i piechoty, to po to, by mogła wykonywać samodzielne a przede wszystkim skuteczne działania, musi mieć kim i czym to robić.

Nie będąc powołanym i przygotowanym do zabierania głosu na tematy szerokie i wysokie, dzielę się tylko swymi wrażeniami jako dowódca plutonu tylko o plutonie, o jego możliwościach, o tym co? komu? i kim? może on zrobić.

Pluton nasz liczy 29 szabel i lanc. W walce konnej siła zupełnie wystarczająca do wykonania wszelkich stawianych mu zadań.

Ale - nie lekceważąc zupełnie możliwości walki konnej, zwłaszcza małych oddziałów kawalerii, uważani, że wobec istotnie dużego nasilenia ognia i środków technicznych na polu walki, wykorzystanie koni przeważnie ograniczy się do maszerowania, a walka sama (nie bitwa) prowadzona będzie głównie pieszo.

Wiemy, że w walce decydują: 1) duch żołnierza, 2) wyszkolenie i wyposażenie, 3) dowodzenie. Lecz to mało. Oprócz złotych słów Kochanowskiego: "Zwycięstwo liczby nie chce, męstwa potrzebuje" potwierdzonych Kircholmem, Kłuszynem i wszystkimi innymi bojami polskiego żołnierza, jest również stare przysłowie: "Nec Hercules contra plures".

Idzie mi o wykazanie, że nawet składający się z dzielnych ułanów, dobrze wyszkolonych, wyposażonych i dowodzonych, pluton kawalerii musi mieć pewne ich minimum, jeśli ma on spełniać zadania przepisane mu regulaminem i otrzymywane w praktyce pokojowej (prawdopodobnie zatem i wojenne).

A komu i co może "naprawdę" zrobić spieszony pluton, liczący maksimum 18 ludzi z l r. k. m. (teoretycznie), który przecież często będzie, dość samotnie spotykał się z liczniejszymi od siebie oddziałami broni pancerno-motorowej, kawalerii i piechoty nieprzyjaciela, a przy tym będzie miał za zadanie: rozpoznawać, działać zaczepnie i nacierać, względnie opóźniać, osłaniać czy ubezpieczać, a nie zawsze będzie miał bliskie oparcie o swój szwadron?

A czasem wysyła się gońców (nawet parami), zostawia osłonę koniowodów; patrol bojowy lub szperacze boczni mają okazję do zajrzenia z boku lub z tylu w ugrupowanie nieprzyjaciela, nie dołączając do spieszającego się plutonu, wreszcie na wojnie bywają straty.

W takich wypadkach, a jest ich 90 na 100, działający pluton (dowódcy, suwający nim po mapie, często taksują zdolność bojową nazwą "pluton") liczy dowódcę, 7 do 9 karabinków i l r. k. m. z obsługą, co na ćwiczeniach stawia nas nieraz w śmiesznym, a na wojnie będzie stawiało w przykrym położeniu.

Może ktoś powiedzieć, że:

  1. drużyna piechoty też ma taką siłę i walczy skutecznie: - tak, ale drużyna nie ma za sobą swoich koni i bardzo rzadko znajduje się dalej jak na l km od swego plutonu, a przede wszystkim otrzymuje inne zadania;
  2. pluton kawalerii działający samodzielnie zwykle wzmocniony jest c.k.m.: - tak, w tych wypadkach c.k.m. jest skarbem, ale nie jest zbawieniem; "ogień obezwładnia opór, on jednak sam przez się nie wyrzuca przeciwnika i nie zdobywa terenu". Ponadto robi on pluton cięższym, wymaga tym skrupulatniejszych ubezpieczeń i osłony.

Mógłbym jeszcze kolejno przedstawić sytuację plutonu podczas wykonywania wszystkich przepisanych mu zadań, byłyby to jednak poszczególne przykłady, a przecież idzie mi o syntetyczne i konkretne stwierdzenie, że pluton kawalerii, który zwykle musi ryzykować i działać błyskawicznie, musi mieć kim to robić. Stale działać, "na wariata" jest chyba też nie dobrze; czasem można i trzeba.

Moim więc zdaniem, nasz pluton musi być wzmocniony.

Będąc ciekawym, jak wyglądają plutony kawalerii naszych dwóch, najbardziej nas obchodzących sąsiadów, zapoznałem się z ich organizacją i zasadami działania. Nie o tym myślę, że nasz pluton zetknie się oko w oko z plutonem niemieckim czy sowieckim, gdyż zwykle spotka on przeciwnika różnego i silniejszego.

Lecz posiadając minimum potrzebne do więcej lub mniej samodzielnego działania, a nie jednorazowego wysiłku - przewagi liczebnej nie będzie się obawiał.

Chcę tu pokazać tylko możliwości wynikające z ich stanu liczebnego i zasad działania.

Niemiecki pluton ("Der Reiterzug") liczy:
konno - 52 ludzi z 3 l. k. m. i 52 konie,
pieszo - 39 ludzi z 3 l. k. m.

Ruchliwość mniejsza od naszej, walka konna przewidziana tylko w razie niespodziewanego spotkania się zwiadów. Pieszo - siła ruchu i ognia bardzo duża (bodaj największa na świecie).

Sowiecki pluton ("Wzwod sabielnawo eskadrona") liczy:
konno - 34 ludzi z l r. k. m- i 35 koni (1 juk amunicyjny r. k. m.),
pieszo - 21 ludzi z l r. k. m. (spieszanie zwykłe),
            - 26 ludzi z r. k. m. (spieszanie wzmocnione).

Ruchliwość bardzo duża, walka konna nakazana przy każdej sprzyjającej okazji- Pieszo - siła ognia równa, a ruchu nieco większa od naszej.

Z tego zestawienia liczb (maksymalnych - praktycznie tak jak i u nas nieosiągalnych), rzuca się w oczy bezsporna możliwość wykonania wszelkich zadań na tym szczeblu przez pluton niemiecki, i dostateczna przez sowiecki.

Nie ulegając zupełnie sugestii tych liczb, podanych dla porównania, jeszcze raz stwierdzam konieczność wzmocnienia naszego plutonu, który obecnie nie jest zdolnym do należytego wykonania zadań.

Nie będąc zatem zanadto wymagającym uważam, że plutonowi trzeba dodać jedną sekcję.

Teraz pytanie - jaką?

Nie sekcję r. k. m., gdyż wtedy "ruchowi" nie przybyłoby siły. Chcemy mieć ruchliwą kawalerię, a nie konną broń maszynową.

A więc sekcję liniową?

Tak! Sześć szabel przyda się; a wobec stwierdzenia, że walka będzie się toczyć głównie pieszo, szczególnie brak nam przynajmniej tych czterech karabinków z bagnetami.

Chcąc stuprocentowo wykorzystać dla walki obecny system szkolenia, proponuję utworzenie sekcji strzelców wyborowych czy strzelców (nie chodzi tu o nazwę).

Uzasadniam to następująco:

  1. plutonowi po spieszeniu brak ludzi, którzy idą naprzód, energiczny, śmiały ruch popierając celnymi strzałami - trzeba ich dodać.
  2. strzelcy wyborowi kawalerii nie powinni być przewidywani i przesadnie szkoleni do warunków walki okopowej czy obrony stałej - co w piechocie jest zupełnie zrozumiałe,
  3. w myśl obecnych poglądów, strzelców wyborowych należy przydzielać przeważnie do pocztów dowódców szwadronów jako obserwatorów i po l-2 "luźno" do plutonów; - uważam, że zużytkowanie strzelców wyborowych jako obserwatorów pocztu jest nie racjonalne, gdyż obserwatorem może być każdy sprytny i spostrzegawczy ułan a nie koniecznie najlepszy strzelec. Obserwator pocztu dowódcy szwadronu rzadko kiedy będzie brał udział w walce czynnie (kulą), gdyż musi obserwować jakiś swój oddział czy nieprzyjaciela, meldować sytuację, i nie ma czasu na strzelanie. Wielką stratą jest więc dawanie strzelcom wyborowym takiej roboty. - Strzelec wyborowy "luźno" wcielony do plutonu, pełniąc służbę w tej czy innej sekcji, siłą rzeczy niknie w niej, zależnie od sytuacji spełnia wszelkie zadania ułańskie i bardzo często może go nie być wskutek tego na stanowisku ogniowym wtedy, kiedy będzie potrzebny.

Reasumując to wszystko, jestem zdania, że usuwając strzelców wyborowych z pocztów dowódców szwadronów, należy złączyć ich w jednej sekcji w każdym plutonie.

Sekcja ta składałaby się z 3-4 strzelców wyborowych, czy najlepszych strzelców i 3-2 ułanów, którzy byliby koniowodami a pieszo pomocnikami - obserwatorami dla strzelców.

Proponowany przeze mnie skład i użycie plutonu, którego obecny szkielet organizacyjny (podział na sekcję, obsada funkcji) jest bardzo racjonalny i praktyczny, wyobrażam sobie następująco: d-ca i jego pomocnicy - bez zmian, 1. 2. i 3. sekcje liniowe - używane do wykonywania każdej pracy ułańskiej.

4. sekcja strzelców wyborowych - tworzy stałą siłę żywą do walki pieszej; konno zasadniczo nie pełni służby patroli bojowych, szperaczy przednich, bocznych i gońców. Wszelką inną służbę konno pełni normalnie. Szczególnie dobrze będzie się nadawała do służby szperaczy tylnich w marszu odwrotowym czy walce opóźniającej, ze względu na większą możliwość skutecznych strzałów na dalsze odległości w trudnych warunkach, z konia.

5. sekcja r. k. m. - bez zmian.

W ten sposób pluton miałby zapewnionych w każdym działaniu najlepszych w walce pieszej ułanów.

Wiem, że każdy dowódca plutonu zna doskonale swych ludzi i ich przydatność w walce, i wie kogo w której sekcji należy spieszyć. Ale będzie to dla niego dużym ułatwieniem technicznym pracy w polu, jeśli wysyłając patrol bojowy, szperaczy czy gońca, nie kombinując, specjalnie będzie wiedział, że ma na to wszystkich ułanów 1. 2. i 3. sekcji, a 4. sekcja strzelców wyborowych jest cała, gotowa do spieszenia.

Szczegóły zasad użycia i działania takiej sekcji strzelców wyborowych należałoby dokładnie opracować.

Chcę niezależnie od powyższego tematu poruszyć parę spraw z zakresu uzbrojenia i wyposażenia kawalerzysty.


1) Lance.

Nie zgadzam się ze zdaniem por. A. Dąbrowskiego 1); uważam, że lance należy pozostawić tylko w trzech sekcjach liniowych, czyli tych, które będą jeździć na patrole bojowe i szperaczy, mających okazję nagłego spotykania się oko w oko (niekoniecznie zaskoczonych) z nieprzyjacielem pieszym czy konnym. Wtedy napewno lanca daje dużą przewagę. W szarży plutonu, która, trzeba się zgodzić, będzie zjawiskiem niecodziennym, wystarczy 9 lanc, głównie dla efektu moralnego. Szarż przyjętych bywało ostatnio nie wiele. Nieprzyjaciel zwykle ulega nawałnicy niespodziewanego ruchu.

A przypuszczam, że w przyszłości szarża będzie wykonywana na zaskoczonego nieprzyjaciela dla zdezorganizowania go (uważam, że zaskoczenie tylko ogniowe nie daje tak silnego efektu), względnie, gdy nie będzie innego wyjścia z sytuacji, np.: przebicie się otoczonego oddziału.

Kompletne usunięcie lancy uważam za jeszcze przedwczesne.

1) Patrz "Przegląd Kawaleryjski" Nr 7 (141) r. 1937. Artykuł: "Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty".


2) Granaty.

Nie wiem, czemu przypisać, że granaty ręczne są w kawalerii tak ozięble traktowane. W czasie swej dwuletniej służby, żołnierz coprawda rzuca kilka granatów ostrych, z wielkimi ceremoniami i zachowaniem nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa, a poza tym uczy się rzucania do celu i na odległość, ale głównie dla przeprowadzenia zawodów o odznakę grenadierską.

Będąc osobiście zwolennikiem używania przez ułanów granatu ręcznego, zwłaszcza zaczepnego jako pospolitego, nie wyjątkowego, środka walki, nie potrzebuję chyba przytaczać zalet granatu w walce pieszej (zwłaszcza w osiedlach, w nocy), a chcę dać przykłady użycia granatu nawet z konia.

Np. podczas, gdy własny oddział walczy, szperacze boczni lub patrol bojowy podjechawszy skrycie do koniowodów nieprzyjaciela, niekoniecznie dużego zgrupowania, nawet tylko jednej drużyny niemieckiej ("Gruppe" - około 16 koni) czy sowieckiej ("Atdielenie" - około 12 koni), rzucając jeden lub dwa granaty, wzniecają popłoch i zadają w szczęśliwym wypadku, straty napewno większe, niż dwa strzały karabinowe. Nie mówię o takich gratkach, jak spotkanie wozu amunicyjnego itp.

Goniec czy szperacz ścigany po swoim śladzie, oceniwszy odległość od ścigających, upuszcza na ziemię zapalony granat, który razi albo co najmniej peszy nieprzyjaciela.

Uważam więc za konieczne większe oswojenie ułana z granatami przez: a) częstsze podkreślanie możliwości użycia granatów ręcznych podczas wyszkolenia bojowego,
b) przeprowadzanie przynajmniej dwóch rzucań granatem w ruchu, w terenie - "szkolno-bojowych",
c) przeprowadzanie natarcia pieszo plutonem z użyciem ostrych granatów do celów,
d) wożenie w chlebakach ćwiczebnych granatów na wszelkie większe ćwiczenia.

Odnośnie wyposażenia bojowego ułana jestem zdania, że wszyscy szeregowi plutonu z wyjątkiem obsługi r. k. m. i z-cy dowódcy plutonu powinni wozić stale minimum dwa granaty zaczepne. W związku z tym trzebaby zrobić jakieś wsuwki na granaty w chlebakach, gdyż wożenie ich jak jabłka - jest mało bezpieczne i niewygodne.


3) Pistolety.

Koniecznie powinni je posiadać: celowniczy r. k. m. i z-ca dowódcy plutonu, który stanowczo (? przyp. Redakcji) nie powinien wozić karabinka (bez względu na swój stopień). Dobrze byłoby, gdyby je mieli wszyscy ułani, ale przypuszczam jest to za kosztowne.


4) Rakietnice.

Ze względu na konieczność szybkiego meldowania o broniach pancernych i lotnictwie, w każdym plutonie musi być co najmniej jedna rakietnica, którą posiadałby podoficer prawoskrzydłowy. Drugą należałoby dać z-cy dowódcy plutonu, który w szyku konnym zabezpieczałby możliwość przekazania znaku rakietą, a w czasie walki pieszej plutonu, będąc w tyle z koniowodami przekazywałby pewniej znak do własnych oddziałów.

Poza tym należałoby mieć w plutonie większą ilość nożyc do cięcia drutu oraz lornetek (przynajmniej sekcyjni sekcji r. k. m. i strzelców wyborowych).



mój przypis (MC) Poprzednie...
026_04 'W obronie lanc'
141_04 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
148_05 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
...i następne głosy w dyskusji na ten temat:
149_07 'Lanca czy pistolet?'
151_06 'Z lancą czy bez?'
152_05 'Pluton liniowy'
152_06 'Czy wyzbyć sie lancy?'
153_06 'Kilka uwag o szarży i lancy'
153_07 'I lanca i pistolet!'
153_08 'Nie masz pana nad ułana a nad lancę broni'



Powrót do spisu treści rocznika Powrót