skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1938/5 (151) poz.6

PPOR. REZ. INŻ. STANISŁAW SZCZAWIŃSKI.

Z LANCĄ CZY BEZ?

Wstępując w szranki dyskusji o lancy, wracam myślą wstecz, do lat wojennych, kiedy o takim czy innym uzbrojeniu nie rozstrzygały zgóry regulaminy, ułożone na podstawie założeń taktycznych i historycznych studiów, lecz zawartość magazynów oraz osobiste wierzenia, upodobania i przyzwyczajenia poszczególnych organizatorów i dowódców pułków.

Osobiście, służyłem w pułku nieużywającym lanc, dlatego nie mogę, niestety, dać najbardziej przekonywującego, bo opartego na osobistych z nią przeżyciach, obrazu radości i utrapień, spływających na żołnierza z tytułu posiadania lancy.

Kiedy wstępowaliśmy do wojska, brzmiały nam w uszach słowa "Nie masz pana nad ułana a nad lancę nie masz broni". Był to zapewne skutek zacnej tradycji przekazanej w literaturze i malarstwie z czasów, gdy w skuteczność lancy uwierzył sam Wielki Napoleon, wyposażając w nią nawet swój gwardyjski pułk polski, i z czasów późniejszych, z lat 1848 i 1863, gdy lanca stała się znów bronią naszych dziadów już choćby dlatego, że... brakło im innej, palnej.

Moja obserwacja dotycząca lancy, z wojny ostatniej, streszcza się w stwierdzeniu, że jeden pułk widziałem wożącym lance w taborze bojowym na zarekwirowanych podwodach i że o innym mawiało się z dodatkiem: "Oddaj lance" (pogubione w śniegu, zaraz "z samego początku" w roku 1918).

Nie myślę jednak na podstawie tych wspomnień oczerniać i poniżać lancy. Miała ona i w tej wojnie swoje piękne dni. Historia mówi, że lanca w ręku wytrawnego lansjera jest bronią znakomitą - vide Napoleon ze szwoleżerami, który nie obawiał się zastąpić karabinka lancą, bronią, "której szlachta polska używała i którą cudów dokazywała" 1), vide znany fakt spod Wagram.

1) Bronisław Gembarzewski "Kopia a lanca".


Nie jej, lancy, wina że wśród nas było za mało wachmistrzów Jordanów 2), zupełnie tak samo jak nie jest kawalerii winą, że w ostatniej wojnie światowej nie umiano jej użyć. Byłoby może zbyt nieroztropnym odsyłać lancę do muzeum dlatego tylko, że w ostatnich wojnach nie dostała się do rąk dość wyszkolonych lansjerów, tak samo jak byłoby nierozsądnym odesłać do muzeum kawalerię dlatego. że w wojnie światowej nie dostała się do rak wodzów w stylu Sobieskiego lub Murata.

2) Szwoleżer napoleoński - mistrz władania lancą (Gembarzewski "Kopia a lanca").


Samo posiadanie lancy nie tworzy jeszcze lansjera. Lanca w niewprawnej ręce, lanca ze złego materiału i złych rozmiarów, dana żołnierzowi, pozbawionemu odpowiedniego ducha, będzie tylko zawadą, bo była nią zawsze w tych warunkach 3).

3) Pamiętniki gen. Chłapowskiego; opis starcia pod Wilnem w 1831 r. 1-go pułku ułanów polskich z ułanami Orenburskimi "...lepsze, krótsze i dobrze okute nasze lance górę wzięły" (Gembarzewski "Kopia a lanca"; dtto Tokarz "Armia Królestwa Polskiego").
Huzarzy i dragoni gwardii rosyjskiej w bitwie warszawskiej w r. 1831 "pędzili przed sobą nasze pułki jazdy" nowej formacji "ścinając drzewca ich lane jak suche gałęzie". (Tokarz "Armia Król. Polskiego", str. 205).


To samo było ongiś z kopia: "Moskwa w pierwszej połowie w. XVII usiłowała wprowadzić do swych wojsk kopijników skrzydlatych ("Kryłatniki") na modłę usarską. Brak jednak czynników duchowych, tworzących usarza, czynił te usiłowania płonnymi 1).

1) Gembarzewski "Kopia a lanca"; podkreślenia moje.


Oprócz należytej jakości i rozmiaru lancy, oprócz wyszkolenia do skutecznego jej użycia, jak dawniej kopii, konieczny jest odpowiedni duch, tworzący lansjera. Oto co pisze świetny historyk i znawca dawnej broni polskiej, b. dyrektor Muzeum Wojska i Muzeum Narodowego w Warszawie, pułkownik Bronisław Gembarzewski:

"W wojskach cudzoziemskich lanca, ta narodowa broń polska, coraz większe zyskiwała zastosowanie; uzbrajano w nią w niektórych państwach wszelkie gatunki jazdy, nie wyłączając kirasjerów, dragonów i huzarów. Nie zastosowywana jednak do temperamentu jeźdźca polskiego, stawała się coraz dłuższą a mniej zwrotną, upodabniając się raczej do kopii - piki. Wyjątkiem była pod tym względem lanca w wojsku austriackim ułanów galicyjskich, mierząca zaledwie 2,62 m całkowitej długości. W rękach Maćków polskich,... wznowiła wspomnienia ułanów Nadwiślańskich z pod Albufery, gdy w r. 1866 pod Custozzą rozstrzygnęła losy kampanii", ... dobrego zaś ułana (czyniły): zręczność jeźdźca, zwrotność konia, a zwłaszcza umiejętne władanie lancą, bowiem lanca, ta nieporównana broń lekkiej jazdy w ręku mistrza, staje się bezużyteczną, a nawet jest zawadą dla jeźdźca, nieumiejącego nią władać 2)".

2) "Kopia a lanca".


Podobnie stwierdza Tokarz: "Kawalerzysta nasz, niezrównany jeździec, zrośnięty po prostu ze swym koniem, umiejący dobrze zażywać broni, lancy zwłaszcza, miał stale to poczucie pewności siebie i wyższości, to dążenie do walk wręcz, którego nie posiadał jego przeciwnik rosyjski" 1).

1) "Armia Królestwa Polskiego", str. 203. Godne uwagi tym więcej, że regulamin wojska Królestwa Kongresowego był tłumaczony z rosyjskiego. Podkreślenia moje.


Potrzebni są więc "morowcy", potrzebna jest lanca dobra i potrzebne jest wyćwiczenie żołnierza do jej użycia. Pierwszych, miejmy nadzieję, zawsze się znajdzie w Polsce dosyć, o drugą nie trudno, trzeciego, sądzę, będzie można dojść w oparciu o regulaminy kawalerii polskiej w służbie Napoleona, kawalerii Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego.

Ale czy w ogóle lanca będzie potrzebna? Mniemam, że na to pytanie nie można jeszcze dziś dać odpowiedzi. Odpowiedź da przyszła wojna rozpoczęta (ale czy też zakończona?) przez wojska zmotoryzowane i zmechanizowane: dopiero ta wojna wykaże, czy lekkie i najlżejsze czołgi spełnią rolę nas, kawalerzystów, spadkobierców dawnych lekkich chorągwi petyhorskich, kozackich i wołoskich i późniejszych ułanów i huzarów (bo rolę chorągwi pancernych i usarskich i późniejszych kirasjerów, zdaje się jednak już przejmują samochody pancerne i średnie czołgi). Kto wie, czy jednak lanca się nie przyda, skoro nawet w ostatniej wojnie światowej, co więcej - na zachodnim jej froncie, zaszedł wypadek szturmu pieszego na okopy niemieckie, kawalerii uzbrojonej w lance z braku bagnetów - wypadek szturmu udanego 2).

2) Wypadek ten był opisany w "Przeglądzie Kawaleryjskim" prawdopodobnie w "Wiadomościach z prasy obcej", stąd nieuchwycony w skorowidzu. Wskutek tego, pomimo poszukiwań nie udało mi się, tego opisu odnaleźć.


Zdaje się jednak, że dopóki nie będzie złożona do muzeum cała broń biała: szable i bagnety, nie ma powodu zbyt pochopnie odkładać tam lance.

Ciemne strony lancy, o których już wspomniał por. Dąbrowski, są, można powiedzieć "jasne", oczywiste, namacalne: jest długa (może niepotrzebnie zadługa? patrz wyżej), nieporęczna w marszu (w gęstym lesie lub krzakach istne utrapienie), powiększa sylwetkę kawalerzysty, utrudnia i hamuje jego ruchy (sięgnięcie po kbk 1), złożenie się), przysparza ciężaru już i tak nadmiernie obciążonemu koniowi 2), opóźnia, o jedną, może czasem decydującą sekundę, dosiąście konia, w zimie ziębi, bo jest metalowa...

1) Dawni lansjerzy polscy go nie posiadali (tylko pistolety)-mogli więc też dużo swobodniej władać lancą.

2) Dawniejsze pistolety i amunicja do nich, ważyły wiele mniej od dzisiejszego kbk. i amunicji do niego, cięższej i wożonej w wielokrotnie większej ilości.


Mimo te wszystkie niezaprzeczalne wady, czy nie byłoby jednak korzystne zostawić nadal lance naszym kawalerzystom? Mamy wszak być zaczepnymi, mamy być "ciekawymi" do nieprzyjaciela, a cóż tak nie wzbudza ducha zaczepnego jak ciągłe piastowanie w ręku broni białej? Przecież trudno uwierzyć, aby żołnierz niańczący stale w garści lancę nie dążył do jej użycia wreszcie. Szkopuł w tym, czy w ogóle będzie (nie mówiąc o wyjątkach, dla których nie wartoby lancy zatrzymywać) sposobność jej użycia? Poczekajmy - sądzę. Jeżeli rzeczywistość wojenna zepchnie lancę do roli eksponatu muzealnego, oddziały się jej pozbędą w bardzo krótkim czasie i bez trudu; może przecież okaże się pożyteczną w służbie gońca, w służbie patrolowej, jeżeli już nie w bitwie. Jeżeliby nawet wszelkie kalkulacje wypadły na niekorzyść lancy, niechby, powiedzmy, spełniła rolę owej kozy wprowadzonej za poradą rabina do ciasnego, zatłoczonego i cuchnącego mieszkania biednego Żydka; po późniejszym pozbyciu się kozy, Żydkowi już nie wydawało się mieszkanie takie nieznośne. Gdy na wojnie ułan, przyzwyczajony do uciążliwości związanych z wożeniem lancy, ją odrzuci, będzie się sobie wydawał lżejszy i swobodniejszy; coś podobnego odczuje i koń.

Nie zapominajmy przecież, że zagadnienie "Z lancą czy bez" było już aktualne przed półtora wiekiem. Ówczesny "Bóg Wojny" zdaje się nie miał zaufania do lancy. Ale później dał lance polskim jeźdźcom; dał je potem i francuskim a instruktorami robienia lancą zostali podoficerowie lansjerów Nadwiślańskich. 1) Lance, na wzór polskich, wprowadziło wojsko saskie. 2) Mało tego. Polskie uzbrojenie w lance wprowadzili w r. 1816, nawet konserwatywni i zarozumiali Anglicy; oto co przytacza Gembarzewski:
"On the model of the celebraled Polish Lancers, who rendered Napoleon such devoted service", "The Navy and Army illustrated", rok 1896, str. 59. "It was from Napoleon's Polish lancers that we adopted the lance into the Service, in the year after Waterloo. and with it the peculiar distinctive Polisch schapka" tamże str. 195. 3)

1) Gembarzewski "Kopia a lanca".

2) Bronisław Gembarzewski "Wojsko Polskie 1807 - 1814", str. 123.

3) "Kopia a lanca", str. 10.


Zaskoczenie, podstawowy atut kawalerii, miejmy nadzieję i w przyszłości, przez uniemożliwienie wykorzystania dalekonośności broni palnej nieprzyjaciela, umożliwi szarżę; umożliwi bój spotkaniowy kawalerii z kawalerią; wówczas lanca nie będzie mniej cenną jak za czasów Lansjerów Nadwiślańskich.

Oddając lancę do muzeum, zamknęlibyśmy w muzeum tradycję, której każda kawaleria na świecie może nam zazdrościć. Tradycję, dzięki której polski ubiór ułański z zatrzymaniem oryginalnych, niezmienionych nazw, wszedł między wojska obce, między wojska, które latami lansjerów polskich zwalczały.1) W czasach, gdy wyrazów "Polak" i "Polska" nie wymawiało się w Europie, wojska pilnujące, aby ta Polska nie powstała, nosiły polskie mundury, nazywane w regulaminach po polsku.2) Szacowna zaprawdę tradycja zdobyta lancą, tą rasową polską bronią, tak straszną, że lansjerzy Konopki chowali ją między konie, aby dotrzeć do nieprzyjaciela, gdyż na sam widok lanc tenże pierzchał.3) Słońce z nad Ciudad-Real, Talavera-de-la-Reina, Almonacid, Ocana, Rio Almanzor, Albufera, może jeszcze czeka na polskich ułanów, by spłynąć nowym blaskiem na groty ich lanc.

1) Anglia, Niemcy.

2) "Tschapka", oznaczało właśnie polską rogatą czapkę ułańską.

3) Gembarzewski "Kopia a lanca".




mój przypis (MC) Poprzednie...
026_04 'W obronie lanc'
141_04 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
148_05 'Uwagi o uzbrojeniu kawalerzysty'
149_06 'Pluton pod mikroskopem'
149_07 'Lanca czy pistolet?'
...i następne głosy w dyskusji na ten temat:
152_05 'Pluton liniowy'
152_06 'Czy wyzbyć sie lancy?'
153_06 'Kilka uwag o szarży i lancy'
153_07 'I lanca i pistolet!'
153_08 'Nie masz pana nad ułana a nad lancę broni'



Powrót do spisu treści rocznika Powrót