skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1936/1 (123) poz.4

POR. WITOSŁAW KOWALEWSKI.

JESZCZE TROCHĘ O RZĘDZIE KOŃSKIM 1)

1) Jako dalszy ciąg dyskusji. Redakcja.

Pragnę zabrać głos na temat kikakrotnie już poruszany, który w dalszym ciągu nie przestał być ważnym i aktualnym. Dzielę się więc szeregiem myśli na temat specjalnie mnie interesujący.

Nie twierdzę, że projekt mój ma być słuszny. Być może, że okaże się błędny. Niemniej jednak, rzucam tych kilka uwag, zaznaczając przytem, że wiele z nich należy do autorów wcześniejszych artykułów, uwag, które w mojem pojęciu uznałem za słuszne, a które przypominam tylko dla dyskusji.


* * *


Kawalerję musi cechować jaknajwiększa ruchliwość. Ruchliwości tej żądają od niej dowódcy wszystkich szczebli, którym ona jest podporządkowana.

By ruchliwość mającą cechować broń naszą dociągnąć do maksymum, zastanówmy się - co dla jej osiągnięcia jest niezbędne.


Zwiększenie ruchliwości kawalerji wymaga:

  1. doboru odpowiedniego materjału końskiego,
  2. zmniejszenia obciążenia konia do minimum.

Jeśli chodzi o materjał koński, znajdujący się w pułkach kawalerji - to jest on niezły. Młode konie, napływające do pułków, tworzą z każdym rokiem materjał zyskujący na swej wartości.

Gorzej przedstawia się sprawa z końmi z poboru. Będą one tworzyły materjał (zależnie od poszczególnych dzielnic kraju) niejednolity i słabszy pod wieloma względami.

Tego narazie uniknąć się nieda.

Musimy jednak zaradzić w miarę możności złemu, zmniejszając obciążenie konia.

Obciążenie jego zmniejszymy wydatnie, gdy:

  1. dobierać i przydzielać będziemy do kawalerji ludzi niskiego wzrostu (160 cm. - 168 cm.),
  2. stworzymy własny "polski" typ lekkiego i wygodnego rzędu końskiego,
  3. zredukujemy wyposażenie jeźdźca i konia do rzeczy niezbędnych.

Obecne siodło kompletnie stroczone z całem wyposażeniem i wyekwipowanym jeźdźcem przedstawia zbyt duży ciężar dla typu lekkiego konia, jaki posiadamy w kawalerji.

Nie chodzi nam o jeden, dwa, trzy dni i tydzień. Chodzi nam o zachowanie sił przez cały szereg tygodni, a nawet miesięcy.

Musimy wziąć pod uwagę to, że na wojnie będziemy odbywać o wiele uciążliwsze marsze, że będziemy walczyć przez cały szereg dni i tygodni w warunkach niezawsze nam sprzyjających, że nieraz nie znajdziemy owsa w owsiaku, a tabory zawiodą.

Musimy w dbałości o konia zaradzić temu wszystkiemu w inny sposób.

A więc trzeba ująć mu ciężaru.

Powtarzam słowa starego i doświadczonego kawalerzysty płk. dypl. Pragłowskiego:

"Chcąc walczyć - trzeba się wyrzec komfortu; trzeba się zdecydować na kategoryczne ograniczenie ekwipunku, mimo, że będzie nas to kosztowało niejedną wygodę i że ugodzi w niejeden z naszych dawnych przesądów... 1).

1) Płk. dypl. Pragłowski "Myśli Kawalerzysty" "Przegl. Kaw." Nr. 9 (95), 1933 r.

Przypadły mi również bardzo do serca słowa rtm. Kuleszy:

"Siodło nie może być arką Noego, do której zabiera się całe mienie i jeszcze coś niecoś na wszelki wypadek... 2).

2) Rtm. Seweryn Kulesza "O rząd dla naszego polskiego konia i kawalerzysty" "Przegl. Kaw." Nr. 2 (112), 1935 r.


* * *


RZĄD KOŃSKI.

Niekoniecznie nowy typ rzędu polskiego ma być zupełnie odmiennym od innych obcych siodeł i w niczem niepodobnym do obecnie używanego u nas.

Myślę, że na podstawie pewnych doświadczeń, doświadczeń wojny i 15 lat pokoju, można swe wymagania skrystalizować i przybrać w konkretne formy. Można byłoby wybrać tylko dobre i już wypraktykowane strony starych i obecnych rzędów, odrzucając natomiast wszelkie złe, połączyć je w całość i stworzyć w ten sposób nowy typ lekkiego i wygodnego dla konia i jeźdźca, prostego w konstrukcji i mniej kosztownego rzędu.

Przejdę więc do dyskusji i opisu rzędu, który, według mnie, chociaż w części mógłby odpowiadać nowym żądanym wymaganiom.

Ogólnie. Przedewszystkiem całe siodło winno być nieco mniejsze. Obecne jest zbyt wielkie i konie mniejszego wzrostu, siodłane niemi, wyglądają wprost karykaturalnie. Pozatem i dla samego jeźdźca jest stanowczo zaduże. Należy je więc wydatnie zmniejszyć, przez to samo ujmując mu wagi.

Terlica. Terlica, chociaż posiada ławki nieruchome, okazała się w praktyce dobrą. Siodła dają się łatwo dopasować do wszystkich koni.

Obecnie posiadamy trzy typy terlic, mało różniące się jedna od drugiej.

I tak: terlica wz. 27 różni się od terlicy wz. 25 tem, że posiada przystuły ławkowe przystulic zapinane na sprzążki, osadzone w mosiężnych uchwytach, oraz ławki klejone. Terlica wz. 28 różni się od poprzednich tem, że wyrabiana jest w czterech wymiarach i posiada kulę stalową.

Terlicę zachowałbym taką, jak ostatnia t. zn. z ławkami klejonemi i kulą stalową. Pozatem łęki przedni i tylny dałbym stalowe, przez co staną się bardziej trwałe i lekkie. Przesadne wysokości łęków należałoby nieco obniżyć. Mimo nawet nieznacznego obniżenia łęków, siodła dadzą się dopasować do koni, nawet o bardzo wysokich kłębach. Ławki sporządziłbym nieco krótsze, bardziej wygięte, z pogrubionemi wyściółkami i więcej zaokrąglone. Wykluczą nam one możliwość nabicia konia.

Wielkość terlicy jest uzależniona od kąta nachylenia przedniego łęku. Im większy kąt - tem większa terlica i naodwrót. Zastosowałbym tylko dwa wymiary dla kawalerji t. j. dotychczasowe numery 2 i 3 z tą zmianą, że w numerze trzecim zmniejszyłbym odległości rozstawienia ławek w najwęższem miejscu i rozstawienia górnej krawędzi ławek przy przednim łęku.

Popręgowanie. Niemniej ważną rzeczą jest sprawa popręgowania. Jestem za popręgiem podwójnym używanym kiedyś w armji rosyjskiej. Popręg przedni utrzymywałby siodło na właściwem miejscu, tylny unieruchomiłby je w części tylnej.

Przystulicę obecną należałoby skasować a zachować tylko przystuły ławkowe ruchome i zmienić ich miejsca przyczepienia do ławek terlicy. Podkładki pod sprzążki popręgu przyszyłbym w górnej krawędzi przystuł ławkowych.

Wykluczyłbym popręgi taśmowe płócienne lub skórzane (bardzo dobre, gdy są nowe), jako niepraktyczne i szybko się zużywające. Niezłe są obecnie używane popręgi sznurkowe. Są one giętkie, lekkie i przewiewne. Popręg musi być nieco dłuższy, tak, by sprzążki nie leżały w miejscu przylegu łydki - a wyżej.

Różnice terlicy obecnej, a projektowanej, oraz samego popręgowania podają rys. l i 2.

Rys.1 i 2

Tybinki. Tybinki należy wyciąć skośnie. Przez wycięcie ich skośnie unikniemy widłowego wsiadu. Podkłady filcowe, umieszczone pod niemi z naszytemi nań poduszkami (nie u wszystkich siodeł), należy usunąć. Uważam, że niepotrzebnie pogrubiają one ściankę, dzielącą łydkę jeźdźca od boku konia. A przecież pod filcem mamy jeszcze czaprak i derę. Nic też dziwnego, że łydka nie przylega dobrze do boku konia, bo przylegać nie może, a funkcję pobudzenia konia do ruchu spełnia nie łydka lecz ostroga. Poduszki dałbym nieco grubsze, dłuższe i bardziej miękkie, naszyte pod tybinkami, ustawione wraz z tybinką skośnie, zprzodu nieco zaokrąglone jak u siodeł oficerskich. W ten sposób skonstruowane tybinki z poduszkami grubszemi i odpowiednio skośnie umieszczonemi pomogą jeźdźcowi a nawet zmuszą go do przyjęcia prawidłowego dosiadu. Otrzymamy silny przyleg uda, ustawimy kolano w odpowiedniem miejscu we wgłębieniu i unieruchomimy je. Obecne siodło wymaga od jeźdźca już urobionego, dużego wysiłku w przyjęciu prawidłowego dosiadu.

Cóż mamy powiedzieć o rekrucie, którego mamy nauczyć jazdy konnej?

Podczas tej nauki siodło winno być wyraźną pomocą, uniemożliwiającą wadliwy dosiad.

Napierśnik. Dwa rzemienie od jarzemka do łęku przedniego i samo jarzemko są, według mnie, zbędne. Zamiast nich, dałbym jeden rzemień przyczepiony do przedniego łęku.

Napierśnik ten spełni swoje zadanie jak dotychczasowy, a będzie mniej skomplikowany i tańszy.

Niezły jest również napierśnik typu niemieckiego. Rys. 3, 4 i 5.

Rys.3, 4 i 5

Puśliska. Uważam, że puślisko podwójne, chociaż dość mocne i solidne, jest zagrube (7 - 8 mm.), a tem samem nie jest wygodne dla jeźdźca, co się zresztą odczuwa podczas dłuższej jazdy.

Kawalerja Z. S. R. R. jeździ od roku na siodłach nowego typu wz. 34, z puśliskami pojedyńczemi. Zaczepione są one bardziej w przedzie i posiadają sprzążkę regulującą jego długość w dole przy strzemieniu.

Ponieważ przeprowadzone próby musiały wypaść dodatnio, skoro je przyjęto jako typowe, wprowadziłbym przeto podobną inowację do naszego rzędu.

Korzyści byłyby dość znaczne, bo puślisko takie tworzyłoby warstwę rzemienia o połowę cieńszą niż dotychczas, byłoby temsamem wygodniejsze dla jeźdźca, nie straciłoby nic ze swej wytrzymałości, byłoby łatwe do regulowania długości, lżejsze i tańsze.

Strzemiona sporządziłbym nieco niższe, a o tyleż szersze. Zdarzają się wypadki, że największe wymiarami buty kawaleryjskie nie mieszczą się w nich. Rys. 6.

Rys.6

Czaprak. Czaprak w stosunku do nowego siodła musiałby być mniejszy i podobny w kroju do czapraka używanego przy siodłach oficerskich. Na przedzie powinienby być odpowiednio skośnie ścięty, w ten sposób, by płaszcz przytroczony wzdłuż jego brzegów nie zachodził na tybinki i nie przeszkadzał umieszczeniu kolana jeźdźca na prawidłowem miejscu. Filc, wzdłuż jego brzegów fabrycznie skośnie pościnany, tak, by nie tworzył ostrych kantów, które w miejscach popręgu mogłyby odsedniać boki konia. Zarobilibyśmy w tym wypadku również na jego wadze.

Rysunki 7 i 8 uwidaczniają nam różnice między niemi zachodzące.

Rys.7 Ryc.8

Sakwy. Sakwy wz. 27 dałyby się uprościć przez połączenie ich jednym rzemieniem, regulującym odległość jednej sakwy od drugiej. Pozatem zpowodu ujęcia pakunku, o czem mowa będzie później, należy je zmniejszyć. Rys. 9 i 10.

Rys.9 Rys.10

Owsiak. Owsiak sporządziłbym odpowiedni do troczenia na tylnym łęku zamiast koca. Wymiarami i formą zewnętrzną przypominałby nam zrolowany i stroczony koc ułański. Oba jego końce sporządzone byłyby ze skóry blankowej. Rys. 11.

Rys.11

Ogłowie. Najtrudniejszą bezsprzecznie kwestją do rozwiązania jest sprawa wprowadzenia nowego, odpowiedniego ogłowia.

Dzisiejsze ogłowie, chociaż bardzo solidne i mocne, jest zbyt skomplikowane, ciężkie i trudne do prawidłowego dopasowania.

Jestem zdania, że uzda winna być tak skonstruowana, by w czasie jazdy służyć nam mogła jako właściwa uzda, a na postoju przez odpięcie wędzidła zastępowała kantar.

Uniknęlibyśmy zbytniego ciężaru specjalnego kantara wożonego w juczce i zajmującego dużo miejsca. Kantary zatrzymalibyśmy tylko w stajniach stałych.

Naturalnie uzda taka winna być pomyślana prosto i musiałaby być bardzo mocna. Gorzej byłoby z jej konserwacją. Uważam jednak, że dla otrzymania jednych większych korzyści, musimy się wyrzec drugich mniejszych.

Możliwe jest wiele rozwiązań.

Które z nich byłoby najlepsze - wykazałaby tylko praktyka. W tej chwili trudno jest wydać jakikolwiek sąd.

Podaję z wielu istniejących kilka rozwiązań już raz omawianych.

1-sze rozwiązanie.

Sporządzić bardzo mocną i prostą w konstrukcji uzdę wędzidłową, któraby na postoju, po odpięciu wędzidła z wodzami, służyć nam mogła jako kantar. Rys. 12.

Rys.12a Rys.12b

Spotykałem się ze zdaniem, że łańcuszek przy używaniu munsztuka jest niekonieczny, że koń i tak będzie "chodził".

Otóż "chodzić" będzie spewnością, ale jak?

Munsztuk jest dźwignią, ułatwiającą nam prowadzenie konia na wędzidle. Jeżeli wyrzucimy łańcuszek, munsztuk będzie się niepotrzebnie "bełtał" w pysku. Lepiej go zatem całkowicie usunąć i jeździć na samem wędzidle.

Wędzidło powinno być grubsze.

Zresztą samo szkolenie jest dość trudne i jeśli nam, młodym oficerom, praca konia na munsztuku wydaje się trudna i początkowo niezrozumiała (z artykułu rtm Kuleszy. Sam jako jeden z tych właśnie młodych oficerów przyznaję, że jest to jednak szczerą prawdą. Trzy lata jeździłem, nie rozumiejąc prawidłowego użycia munsztuka), tembardziej nie zrozumie i nie opanuje jej prosty rekrut, szkolący się faktycznie tylko jeden rok.

Jednak wyeliminowanie munsztuka utrudni nam trochę prowadzenie konia w polu jedną ręką.

Korzyści natomiast 1-go rozwiązania natomiast są następujące:

  1. Uzda jest jednocześnie kantarem.
  2. Szybkie kiełznanie koni ogranicza się tylko do wpięcia wędzidła. Obecnie należy najpierw ściągnąć kantar i dopiero zakładać ogłowie z wędzidłem i munsztukiem.
    Trzeba też kantar złożyć i zapakować do juczki. Czynność ta trwa dość długo, bo nie każdy koń da się szybko okiełznać. Wreszcie warunki specjalnie utrudnione jak np. alarm w ciemną noc, wydłużą nam czas do przyjęcia gotowości bojowej.
  3. Waga niższa.
  4. Ulżenie koniowi w pysku.
  5. Łatwość szkolenia.
  6. Mniejsze koszta wyrobu.
2-gie rozwiązanie.

Wprowadzić lekką uzdę połączoną z mocnym kantarem. Konstrukcja takiego ogłowia jest bardzo prosta i praktyczna. Kantar jest założony stale na łbie konia i na postoju i w czasie jazdy. Uzdę zakładamy tylko do jazdy, którą łączymy z kantarem na nagłówku. Rys. 13.

Rys.13

3-cie rozwiązanie.

Wprowadzić ogłowie podobne do francuskiego artyleryjskiego.

Ogłowie to posiada tę zaletę, że można do niego wpiąć i wędzidło i munsztuk, a więc nie posiada dwóch oddzielnych uzd, a tylko jedną wspólną. Uzda jest bardzo mocna i może na postoju zastępować kantar po odpięciu wędzidła i munsztuka. Należy ją tylko nieco przerobić przez dodanie nachrapnika, podbródka i wiązadła. Rys. 14.

Rys.14

4-te rozwiązanie.

Przypominam projekt (podany przez rtm. Kuleszę) zastąpienia dzisiejszej uzdy przez "pelehem", który mógłby spełniać zadanie wędzidła i munsztuka.

Dla osiągnięcia większych korzyści skłaniam się do rozwiązania pierwszego t. j. uzdy-kantaru z wędzidłem.

Spotkałem się ze zdaniem, że jeździło się tak jak teraz tyle lat, przeszło się dwie wojny, że było dobrze i nikomu to nie zaszkodziło.

Nie chodzi o to.

Gdy trzeba będzie wojować - będziemy wojować i na tych siodłach, na których w tej chwili jeździmy, i na jeszcze gorszych.

Chodzi poprostu o wygodę naszą i konia.

Chodzi o wynalezienie środka, upraszczającego tę część rzędu końskiego, redukującego pracę i czas w szkoleniu, środka, któryby ulżył dużo naszemu niememu przyjacielowi i zmniejszył koszta wyrobu.

Sprawa więc przyjęcia i wprowadzenia nowego ogłowia jest kwestją bardzo trudną do rozwiązania i wymaga doświadczeń.

Uwiąz. Uwiąz marszowy naszego rzędu jest niepraktyczny. Przedewszystkiem rwie się bardzo często mimo, że jest sporządzony z mocnego surowca. Dalej - koń uwiązany na nim, nawet przez lekkie szarpnięcia, zacieśnia węzeł, nad którym biedny ułan czasami długo musi się mozolić, by go rozwiązać. A ileż razy zdarzały się wypadki niszczenia uwiązów. Gdy niezbędny był pośpiech, w alarmie przy akompanjamencie coraz to gęstszych strzałów, ułan wyciągał z kieszeni nóż i uwiąz "skracał", byle tylko prędzej dołączyć do swoich.

Śmiało można powiedzieć, że obecnego uwiązu prawie się nie używa. Przyczepia się go na defilady i wozi na służbę polową i na manewrach, by tylko nie wchodzić w kolizje z przyjętym i obowiązującym regulaminem.

W tej chwili posiadamy przy siodle dwa uwiązy: marszowy - rzemienny i stajenny - łańcuchowy znajdujący się z kantarem w sakwie.

Należy przeprowadzić konieczną redukcję jednego z nich.

Zakończenie rzemiennego uwiązu karabinczykami, uważam, że sprawyby nie polepszyło. Uwiąż rwałby się jak poprzednio. Wygodniejsze i szybsze byłoby tylko wiązanie i odwiązywanie koni.

W jednej z armji używano uwiązów marszowych podwójnych, lecz to także nic nie daje.

Musimy przyznać słuszność, że uwiąż rzemienny jest niezły, gdy jest sporządzony ze specjalnie wybranego surowca i gdy jest nowy. Gdy jest trochę zużyty - łatwo się rwie.

Projektuję rozwiązanie następujące: wożenie w juczce cienkiego, przez to lżejszego i trwałego łańcucha stalowego, zaopatrzonego z jednego końca kółkiem z przewleczką, z drugiego - karabińczykiem.

Zapakowałbym go do lewej juczki, nie przyczepiając zwierzchu dla uniknięcia nieestetycznego wyglądu i hałaśliwego "bełtania się".

Troki. Zpowodu częściowej zmiany troczenia siodła, skróciłbym wszystkie troki, poza dwoma przytrzymującemi sakwy.

Sprzążki. Sprzążki sporządziłbym mniejsze, stalowe, zaokrąglone, dokładniej odrobione i lepiej zabezpieczone od rdzy.

Wyposażenie jeźdźca i konia.

Troczenie nowego siodła należałoby zupełnie uprościć i wydatnie ująć ciężaru koniowi, pakując tylko rzeczy niezbędne.

Nim przejdę do opisu projektu troczenia i pakowania siodła, zajmijmy się przedtem sprawą wyekwipowania bojowego jeźdźca i konia, oraz ustaleniem tego, co możnaby było z ekwipunku ująć, odrzucić całkowicie, lub odłożyć bez uszczerbku i krzywdy dla jeźdźca, konia i taboru - na wozy.

I tak dla ulżenia koniowi:

  1. Odrzuciłbym potnik filcowy, gdyż uważam, że posiadając już czaprak i derę końską - staje się on zbędnym.
  2. Jak już wyżej wspomniałem, odrzuciłbym ciężki kantar stajenny zajmujący dużo miejsca w juczce.
  3. Podkowy i podkowiaki woziłbym tylko w taborze szwadronu. Przy sobie w torbach specjalnych posiadaliby je wyłącznie podkuwacze (po 5 - 6 szt.). Nie zajdzie przecież taki wypadek, by nagle 30 - 40 koniom odpadły w marszu czy też walce podkowy. W marszu damy sobie zawsze radę posiadając podkuwaczy etatem przewidzianych, na postoju mając tabor, a jeśli i jego nie będzie, to pozostaną w ostateczności kuźnie cywilne. Twierdzę, że nie może się stworzyć taka sytuacja, z którejbyśmy nie potrafili wybrnąć i w jakikolwiek sposób sobie zaradzić.
  4. Usunąłbym porcję rezerwową żywności dla konia i jeźdźca t. j. owies, suchary i konserwy - umieszczając je w taborze. Zabierałbym ją tylko w wypadkach koniecznych.
  5. Amunicję z juczek oddałbym na wozy taborowe. Ładownice potrójne wystarczą w zupełności. Gdy będziemy zmuszeni prowadzić walkę dłużej, a temsamem więcej zużyć amunicji, uzupełnimy ją z wozu amunicyjnego na ten cel przeznaczonego.
  6. Odrzuciłbym zupełnie koc ludzki. Z własnej praktyki wielu kawalerzystów przyzna mi, że go się prawie nigdy nie roztracza, nawet w porze zimowej. Ułan w lecie nakrywa się derą końską, a zimą nakrywa derą konia, sam zaś bierze płaszcz lub kożuszek i śpi w izbie.
  7. Owsa woziłbym tylko 2 kg.

Na niżej sporządzonej tabelce porównawczej najbardziej uwydatnia się różnica zachodząca w poszczególnych i ogólnych ciężarach ekwipunku obecnego a projektowanego, znajdującego się na siodle.

Ciężary podane są dość dokładne. Naturalnie pewne odchylenia będą przy wagach poszczególnych przedmiotów.

Różnica w ciężarach ekwipunku znajdującego się w siodle dała się osiągnąć bez szkody dla konia i jeźdźca i jest dość znaczna, bo wynosi około 9 kg.

Rozwiązawszy konstrukcję rzędu końskiego, chociażby w podobny sposób jak wyżej podałem, otrzymamy wagę tego rzędu znacznie niższą od obecnego.

Trudno powiedzieć, o ile nowy rząd byłby lżejszy od dzisiejszego.

Przyjąłem w opisie projektu rzędu zmniejszenie samego siodła, usunięcie przystulicy, usunięcie podkładu filcowego pod tybinkami, zmianę napierśnika i puślisk, zmniejszenie czapraka w stosunku do siodła, usunięcie potnika filcowego, zmniejszenie juczek i uproszczenie ich połączenia, przejście na samą uzdę z wędzidłem, a więc wyeliminowanie uzdy munsztukowej, munsztuka z łańcuszkiem i jednej pary wodzy, zmianę troków na krótsze i wszystkich sprzążek na stalowe.

By powiedzieć dokładnie, ile ważyłby rząd tej konstrukcji, należałoby go najpierw zrobić.

Według moich przypuszczeń, a raczej wyczucia, sądzę, że rząd ten byłby lżejszy od poprzedniego o jakie plus minus 9 kg.


Wyszczególnienie przedmiotówCiężar
wyposażenia
obecnego
Ciężar
wyposażenia
projektów.
Kantar .............. 0.440 ---
Łańcuch stajenny ......... 0.7900.550 1)
Wiadro brezentowe ......0.4800.480
Karmiak ..............0.2350.235
Szczotka i zgrzebło ........0.4700.470
Owsiak ..............0.2950.295
2 podkowy, 16 podkowiaków i podkownica ..1.245 ---
Siatka z sianem ..........2.0001.500
Koc ułański ..........2.365 ---
Płaszcz ..........3.0303.030
Bielizna 2) ..........0.7100.710
Szczotka i pasta do butów .....0.2150.215
Przvbory do mvcia 3) ........0.3250.325
Przybory do golenia 4) .......0.0900.090
Przybory do szycia 5) ........0.0300.030
Przybory do czyszczenia broni 6) ..0.0650.065
Menażka i niezbędnik .......0.7100.710
Konserwy 7) ..........0.200 ---
Chleb ...............0.8500.850
Suchary 7) ............0.300 ---
Kawa i sól 7) ...........0.065 ---
Owies ...............4.0002.000
Furażerka .............0.100 ---
Razem 8) :19.07011.555


  1. Tyle waży cieńszy stalowy łańcuch.
  2. Koszula, kalesony i jedna para onuc.
  3. Ręcznik, mydło, szczotka i proszek do zębów.
  4. Brzytwa i pędzel.
  5. 2 igły, nici zielone i 5 guzików (w płóciennej kopertce).
  6. Sznur do czyszczenia lufy, oliwiarka z oliwą i szmatką.
  7. Porcja rezerwowa.
  8. Ponadto odpadłaby waga amunicji.

Ująłbym również nieco z wyekwipowania, znajdującego się na jeźdźcu 1).

1) Poniższe wywody autora wywołują poważne zastrzeżenia. Redakcja.

  1. Uważam więc, że należy usunąć szelki podtrzymujące pas główny. Krępują tylko one zupełną swobodę ruchów, a niewiele pomagają w utrzymaniu pasa głównego. Pas główny, dobrze ściągnięty, będzie się trzymał doskonale. Wyeliminowanie szelek podtrzymujących uprości bojowy strój ułana, zredukuje mu czas w alarmowem nakładaniu na siebie oporządzenia, a pozatem skarb państwa też na tem cośkolwiek zaoszczędzi.
  2. Łopatkę możnaby było przytroczyć do lewej juczki w ten sposób, by, po spieszeniu się do walki, można ją było szybko odpiąć. Łopatka nie obciągałaby zbytnio pasa (waży 0,810 kg.) i nie przeszkadzała w jeździe.
  3. Chlebak dla przechowywania w nim chleba i niezbędnika - jest niepotrzebny. Chlebaki można zachować dla ułanów z taboru.

Z wyekwipowania samego jeźdźca dało się ująć plus minus 0,600 kg.

A więc dla ulżenia koniowi jeszcze jedna korzyść więcej.

Niżej umieszczona tabelka orjentuje nas w ogólnym rachunku.


Przy
rzędzie
obecnym
Przy
rzędzie
projektowanym
Ulżono
koniowi
Waga rzędu ......+/- 28.760+/- 20.000+/- 8.760
Waga wyposażenia
znajdującego się w siodle
jeźdźca i konia
+/- 20.500+/- 11.550+/- 9.000
Waga jeźdźca .....+/- 73.000max. 68.000+/- 5.000
Waga wyposażenia
znajdującego się
na jeźdźcu .......
+/- 15.975+/- 15.375+/- 0.600
Razem:+/- 138.305+/- 114.930+/- 23.360


Powyższa tabelka, wykazała ubytek w wadze plus minus 23 kg.

Po zaokrągleniu tych liczb, ciężar spoczywający na grzbiecie konia wynosiłby nie jak dotychczas plus minus 140 kg., a plus minus 115 kg.

A więc różnica kolosalnie duża, bo aż plus minus 25 kg.

PROPONOWANE TROCZENIE I PAKOWANIE SIODŁA.
  1. Przedni łęk.
    1. Płaszcz żołnierski, przytroczony pięcioma rzemieniami.
    2. Manierka z prawej strony płaszcza, przy drugim troku, od dołu licząc.
  2. Tylny łęk.
    1. Juczka prawa:
      1. bielizna,
      2. przybory do szycia,
      3. przybory do mycia,
      4. przybory do golenia,
      5. przybory do czyszczenia broni,
      6. szczotka i pasta do butów,
      7. siatka z sianem przytroczona pod rzemieniem juczki.
    2. Juczka lewa:
      1. łańcuch,
      2. wiadro brezentowe,
      3. karmiak,
      4. menażka i niezbędnik,
      5. szczotka i zgrzebło,
      6. chleb (część w menażce).
    Po rozłożeniu wyekwipowania w obu juczkach, otrzymamy obciążenie ich prawie równe, bo wynoszące po plus minus 3 kg.
  3. Owsiak - przytroczony trzema rzemieniami w miejsce koca.
  4. Szabla - jak dotychczas na przednim łęku przytroczona nad drugim, od dołu licząc, rzemieniem płaszcza, pod tybinką, z tyłu przytrzymywana grubym i mocnym rzemieniem (uchem) na stałe przyszytym do czapraka. Rys. 15.

Rys.15

Rysunek 16-y przedstawia nam wygląd stroczonego w ten sposób rzędu końskiego.

Rys.16

Tak sobie wyobrażam konstrukcję siodła, sposób jego troczenia i pakowania, oraz kiełznanie konia.

Co się tyczy rzędu oficerskiego - to również jestem zdania, że nie powinien się różnić ani budową, ani troczeniem, pakowaniem i kiełznaniem od rzędu żołnierskiego.

Za lat kilka pierwsze serje obecnie używanych rzędów zaczną się "wykańczać".

Stopniowo trzeba je będzie zastępować nowemi.

Wiedząc z komunikatów sekcji kawaleryjskiej Towarzystwa Wiedzy Wojskowej, że sekcja żywo się tem tematem zajmuje, stawianie jakichkolwiek wniosków z mej strony byłoby conajmniej zbędnem.

Nie mogę się jednak powstrzymać od chęci wypowiedzenia swych marzeń. Otóż marzeniem mojem jest, by jaknajprędzej wyprodukowano kilkadziesiąt rzędów różnych typów i oddano je na okres l - 2 lat do pułków kawalerji w celu doświadczenia i wyeliminowania najlepszego z nich.

Okres ten starczyłby aż nadto do powzięcia konkretnej decyzji w sprawie wyboru a tem samem i stworzenia własnego rzędu polskiego, rzędu prostego w konstrukcji, wygodnego dla konia i jeźdźca, lżejszego i dużo tańszego.

mój przypis (MC) Zobacz również uwagi Stanisława Szczawińskiego "Moje trzy grosze..." 1936/4 (126) poz.4,
oraz artykuł mjr. Michała Antoniewicza "O polski rząd kawaleryjski" 1937/9 (143) poz.6



Powrót do spisu treści rocznika Powrót