skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1924/3 (3) poz.6,2

kronika sportowa - Płk.Szt.Gen. S. Zaorski

UWAGI NAD RAID'EM KONNYM WARSZAWA - GRUDZIĄDZ - BYDGOSZCZ - POZNAŃ
I
GOTOWOŚĆ BOJOWA NASZEJ KAWALERJI.

W dniu 6 października rozpoczął się zainicjowany przez warszawski klub jazdy rai'd dystansowy na odległości około 400 klm. Do startu stanęło 19 jeźdźców, z których zaledwo 3-ch rai'd ukończyło, siedem koni padło, reszta zaś ukończyć rai'du nie zdołała.

Nie będę mówił o konieczności wytrenowania naszej jazdy, wszak wiemy dobrze, że wrazie wojny staniemy wobec liczniejszej od nas kawalerji nieprzyjaciela, a zatem będziemy musieli go zwalczać ruchliwością, wyższością uzbrojenia i wyszkolenia.

Ruchliwość wielkich jednostek kawalerji na naszych szerokich frontach może być poważnie braną pod uwagę w tym jedynie wypadku. Począwszy od kaprala, prowadzącego patrol, koniecznem będzie aby każdy zdawał sobie sprawę z tego, czego można żądać od konia, jaki wysiłek może on dać bezkarnie. Wreszcie w jaki sposób pogodzić wymagania, które stawia walka z możliwością ich wykonania w czasie i przestrzeni.

Streszczając: każdy kawalerzysta powinien poznać dokładnie swego konia, winien umieć wykorzystać jego siły w zależności od sytuacji i zadań oczekujących go. Jest to jedna z tych zasad, zapomnienie której kończy się katastrofą. Napoleon w 1812 roku odczuł to na sobie, i jego świetna jazda, gnana bez chwili wypoczynku, za uchodzącemi armjami cara Aleksandra, prawie bez boju stopniała zupełnie i podczas odwrotu nie mogła osłonić marszu znękanych korpusów. Rok 1813 jest najlepszym dowodem tego, że naprędce sformowana jazda nie może zastąpić starych pułków. Pierwsze zwycięstwa Napoleona nie zakończone pościgiem są połowiczne i nie dają rozstrzygnięcia, dzięki czemu sprzymierzeni zdołali się skoncentrować i wygrać wojnę na polach Lipska. W 100 lat potem, w 1914 roku świetna jazda francuska, wycieńczona raid'em do Belgji i ciągłemi forsownemi marszami nie mogła zaważyć na szali podczas odwrotu Niemców po bitwie nad Marną; wskutek braku pościgu, jak twierdzi jeden z autorów, rozpoczęła się walka nad Aisne, która zakończyła się dopiero w 1918 roku, a której można było uniknąć rzucając na cofających się Niemców masę świeżej, zdolnej "do pościgu jazdy".

Moglibyśmy przytoczyć setki podobnych przykładów, lecz i te chyba wystarczą, żeby dowieść jak ważnem jest zachowanie kawalerji w całości dla decydującej chwili. Regulamin francuski z roku 1924-go podkreśla w stanowczy sposób, że "kawalerja nie może być uzależnioną od niecierpliwości dowódcy i użyta w warunkach dla niej nieodpowiednich".

Generał von Possek, inspektor niemieckiej kawalerji, przychodzi do analogicznych wniosków, studjując rolę odegraną przez jazdę w wielkiej wojnie.

W jaki więc sposób będziemy mogli pogodzić wymagania, które staną przed naszą jazdą w pierwszym dniu wojny z koniecznością zachowania jej w całości na później w celu, uniknięcia błędów, o których wyżej mówiliśmy, a które mogą się skończyć katastrofą.

Czy mamy tak wielkie masy jazdy, żeby po zapewnieniu osłony naszych rozległych granic, zachować jeszcze kilka dywizji, jako nienaruszoną rezerwę w głębi kraju, lub też czy będziemy mogli stworzyć w przeciągu kilku tygodni nowe pułki o ile zmęczymy stare?

Obydwie te ewentualności należy odrzucić, gdyż pierwsza z nich jest zbyt kosztowna, druga zaś, i korzystna, i niebezpieczna.

Musimy, więc znaleść trzecie rozwiązanie, które będzie polegało na tem, żeby mieć jeszcze w czasie pokojowym świetnie wytrenowane i przygotowane do terenów wojny pułki, prowadzone przez dowódców, którzy potrafią, spełnić zadanie stawiane jeździe od chwili mobilizacji, a zarazem zachować jej siły na później. Jednym słowem, musimy mieć kawalerję zdolną do stałej i ciągłej pracy podczas wojny, która może trwać nawet kilka lat.

Słowo "Dowódca" nie stosuje się jedynie do d-ców pułków, lecz do wszystkich oficerów kawalerji, którzy często wykonywali samodzielne zadanie, oddalając się na dziesiątki kilometrów od swych oddziałów.

W jaki więc sposób można wyrobić w oficerach to zamiłowanie do konia, umiejętność w treningu i wykorzystaniu sił. które są niezbędne dla zapewnienia naszej kawalerji owocnej pracy w przyszłości i których zaniedbanie przyniesie jaknajfatalniejsze wyniki. Można na to dać jedną tylko odpowiedź. Oficerowie kawalerji powinni mieć własne konie frontowe, jest to zasada zastosowana we wszystkich armjach, gdyż tylko jeździec jeżdżący na własnym koniu nauczy się go cenić i potrafi przygotować do najtrudniejszych wysiłków.

Oficerowie otrzymują konie na własność po upływie kilkoletniej pracy na nich. Tak nap. we włoskiej kawalerji oficer otrzymuje konia bezpłatnie, o ile na nim 5 lat jeździł, w przeciwnym razie dopłaca odpowiednią sumę.

Przypuszczam, że i u nas czas pomyśleć o załatwieniu tej kwestji. Obecnie wielu wybitnych posłów sejmowych i publicystów wykazuje silne zainteresowanie sprawą uposażenia oficerów, twierdząc zupełnie, słusznie, że Polska musi zapewnić byt swej armji nietylko z pobudek moralnych, lecz nawet z poczucia własnego bezpieczeństwa, które może być narażone na ciężką próbę, o ile nie będziemy się starali o to, żeby jaknajwybitniejsze siły ściągnąć do wojska, dając im możność z calem poświęceniem pracować dla dobra kraju, lecz bez troski o byt.

Prawdopodobnie zatem w najbliższym czasie nastąpi reforma uposażenia wojskowego, możemy z całą stanowczością powiedzieć, że była by ona tylko połowiczną o ile by przy tem zapomniano rozstrzygnąć sprawę własności koni oficerskich, gdyż i tu zaoszczędzenie kilku miljonów spowoduje później straty miljardów.

Postaram się tego dowieść matematycznie.

W szwadronie mamy 5 oficerów. O ile im damy 5 koni na własność, będzie to kosztowało 5 tysięcy złotych, jednakże ci oficerowie nauczą się cenić i wykorzystać konia, wytrenuje swój oddział i po forsownej pracy nasz szwadron nie straci swej siły bojowej. Odwrotnie będzie w szwadronie zaniedbanym pod tym względem, którego oficerowie, pełniąc swe obowiązki bez zamiłowania i poświęcenia, zaniedbają trening, nie przyzwyczają się do przebywania większych odległości. Po kilku forsownych przemarszach, do których tak często zmuszają wymagania wojny zobaczymy ogromne luki, konie będą odpadały w ogromnej ilości ł po pewnym czasie szwadron zredukuje się do plutonu i przestanie istnieć jako taki.

Tym sposobem 5 koni oficerskich przyczyni się do zaoszczędzenia szwadronu, składającego się ze 120 koni, czyli skarb, wydając 5 tysięcy, zabezpieczy sobie 120 tysięcy. Co się zaś tyczy nieudanego rajdu, to należy go uważać za ostrzeżenie: wina tu spada jedynie na czynniki, które dotychczas nie rozumieją, że w wojsku zbytnia oszczędność jest często niebezpieczną i kończy się zwykle katastrofą, jak to już kilkakrotnie ojcowie nasi na sobie doświadczyli.

S. Zaorski, płk. Szt. Gen.


zobacz również artykuł: 003_06c "OSTATNI RAID KONNY WARSZAWA - PŁOCK - GRUDZIĄDZ - BYDGOSZCZ - POZNAŃ."



Powrót do spisu treści rocznika Powrót