Siódme spotkanie konnych łuczników,
Witówko 3-6 czerwca 2010

Zdjęcia w tekście Basi Łotockiej, Kici, Jagody Schmidt, Michała 'Wiewióra' Tomaszewskiego, Adama Zenio i moje.
Kliknij na miniatury żeby zobaczyć powiekszenie.



Polska Finlandia Turcja Hiszpania



PODZIĘKOWANIA

Z każdymi kolejnymi 'Żurawiejkami' lista podziękowań się wydłuża. I to mnie bardzo cieszy, ponieważ oznacza, że w zasadzie moja rola kończy się teraz na ogłoszeniu terminu kolejnego spotkania, po czym mogę się już oddać błogiemu lenistwu, obserwując całe mnóstwo ludzi, którzy krzątają się jak pracowite mróweczki. Nie ma to jak wziąć ciężar w swoje ręce i złożyć go na cudze barki :-)

Najważniejsze są oczywiście konie i ci, którzy je udostępniają. A więc nasz gospodarz Krzysio 'Czyngis-chan' Kornacki i jego syn Hubert, który rządził i dzielił wierzchowcami: Iskrą, Balbinką, Ciapkiem (Damą), Hitem, Herą i Jagodą.
Na gościnne występy przybyli wachmistrz (Darek Woroszyło) wraz z jednoosobowym szwadronem kawalerii (Cichym) i swoimi rumakowcami: Kliwią i Kirgizem. Wierzcie mi - nikt nie potrafi wykorzystać końskiego ogona tak jak oni!
Dwa dodatkowe, znakomicie ujeżdżone konie pozwoliły na dużo swobodniejsze planowanie rozkładu jazdy.

Logistyka to fundament każdej udanej operacji bojowej. Aby wszystko co trzeba pojawiło się (a potem znikło) w stosownym czasie i miejscu dbał Michał Sanczenko.

Spośród wielu znamienitych uczestników tegorocznego spotkania w sposób szczególny podziękować wypada:
Panu Andrzejowi Kalińskiemu za poprowadzenie zajęć z szermierki tak jak zawsze, to znaczy fachowo i z zaraźliwym entuzjazmem.
4PIP w nieco uszczuplonym składzie: Basi, Adamowi i Krzyśkowi, którzy przyjechali ze swoim plastikowym stadem i rozstawiali je po lesie.
Risto z Finlandii, który opowiedział nam o polowaniu z łukiem wszystko, co zawsze chcieliśmy wiedzieć, ale wstydziliśmy się zapytać.
Gokmenowi z Turcji, który pokazał nam co to znaczy silny łuk i jak z niego strzelać nie wypuszczając szabli z dłoni.
Żonie Emmanuela, która z kolei wypuściła go z domu, mimo nowo narodzonego potomka (przy okazji serdecznie gratulujemy). Espania ole!
Oraz - last but not least - Witkowi Fedorowiczowi (Szlak jurt pogranicza / jurty.pl) który wprawdzie nie mógł przybyć osobiście, ale jak dobry duch unosił się nad wodami i wsparł nas wypożyczajc mongolską jurtę.




KONNO

W tym roku konną część imprezy zdominował - zarówno w sensie dosłownym jak i w przenośni - ośmiometrowy słup do gry kabak. Jednak oprócz strzelania pionowo w górę nie zaniedbywaliśmy także innych kierunków, szyjąc na lewo, na prawo, w przód i do tyłu a bywało, że i w dół. Dla uczestników dostępnych było więcej koni niż poprzednio - jeszcze raz dziękuję naszej znajomej kawalerii!
Pogoda tym razem była idealna, to znaczy ciepła i słoneczna, ale nie na tyle gorąca, żeby nam i koniom odechciało się ruszać.

czytaj więcej czytaj więcej
fot.MC


<---<<<



fot.Kicia TEREN

Poćwiczywszy strzelanie na rozmaite sposoby w komfortowych warunkach ogrodzonego szrankami toru trzeba było teraz zakosztować uroków swobodnej jazdy w terenie.
W tym samym czasie 4PIPy zapędziły w las stado plastikowych zwierzaków i ustawiły łuczniczą ścieżkę 3D, żeby wszyscy ci, którzy akurat nie siedzieli w siodle nie mogli narzekać na nudę.
czytaj więcej czytaj więcej


>>>--->



PIESZO

Oprócz łucznictwa konnego można było podczas naszego spotkania uprawiać najrozmaitsze inne formy aktywności (od łuczniczej odmiany piłki nożnej - EURO 2012 już wkrótce - po szermierkę) oraz nieaktywności (głównie leżenie martwym bykiem na zielonej trawie pod błękitnym niebem oraz siedzenie przy ogniu z piwem lub innym ulubionym napitkiem w dłoni).
Można też było posłuchać jednej z niezliczonych opowieści myśliwskich Risto czy obejrzeć prezentację o historii łucznictwa tureckiego.

czytaj więcej czytaj więcej
fot.Kicia


<---<<<



fot.Kicia DODATEK SPECJALNY

Ćwiczenia łucznicze według Gokmena - nasz przyjaciel z Turcji interesuje się strzelaniem flight (na daleką odległość) oraz - rzecz jasna - łucznictwem konnym. Jego ambicją jest trening w warunkach możliwie 'bojowych', używając broni o sile jak najbardziej zbliżonej do tej, której używano historycznie.
Na 'Żurawiejkach' Gokmen demonstrował ćwiczenia ze swoim łukiem 92#, napinając go w różne strony, wielokrotnie i/lub w różnym tempie, to znaczy na przykład naciągając bardzo powoli, lub też stopniowo, kolejnymi zrywami po dziesięć centymetrów.
czytaj więcej czytaj więcej


>>>--->



ZAPRASZAMY NA NASTĘPNE SPOTKANIE
które odbędzie się           23-26 czerwca 2011
PozdrawiaM. Michał






powrót do strony głównej powrót do strony głównej.