skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1937/6 (140) poz.4

POR. ADAM DĄBROWSKI.

JESZCZE O NASZYCH REGULAMINACH.

mój przypis (MC) Sądząc po dacie, artykuł dotyczy regulaminów:

  1. Regulamin kawalerii część I. "Nauka jazdy konnej" K.1/1935 I
  2. Regulamin kawalerii część II. "Wyszkolenie szeregowca pieszo" K.1/1932 II
  3. Regulamin kawalerii część III. "Musztra i walka małych oddziałów kawalerii" K.1/1930
  4. Regulamin kawalerii część IV. "Władanie bronią" K.1/1933 IV



Regulamin jest drogowskazem dla żołnierza, do postępowania jego w koszarach, w polu, w służbie i poza nią, przy pracy, a nawet przy wypoczynku. Jest wynikiem szeregu doświadczeń i wysiłku tych, którzy nad nim pracowali, i nie ma od niego odstępstw. Rozumiemy to wszyscy, ale jednak myliłby się ten, ktoby sądził, że regulaminy są przysłowiowymi "wysokimi progami", na nasze... uwagi i krytyki. Już jeden z autorów, omawiając nasz Regulamin cz. III, zaznaczył 1):

"...temat ten nie jest bynajmniej, jak to niektórzy mogą sądzić, krytyką wydanych rozkazów. Przeciwnie polemika taka, według mego zdania, przyczyni się do ugruntowania i pogłębienia znajomości regulaminu. Wszak nie tylko musimy znać każdy jego paragraf, ale też i rozumieć dokładnie celowość jego..."

1) Por. Henryk Bigoszewski "O nowym regulaminie kawalerii cz. III słów kilka". "Przegl. Kaw." Nr 3 (101) r. 1934.

Musimy zrozumieć, dlaczego dana czynność wykonuje się tak a nie inaczej, jakie są jej zalety?!! Wreszcie wszyscy chcielibyśmy mieć regulaminy doskonałe, a tylko drogą dyskusji możemy tę doskonałość osiągnąć.

Jakim powinien więc być ten doskonały regulamin? Najtrafniej określa to inny autor, piszący na temat regulaminu - rotmistrz Kozłowski, którego pogląd na to zagadnienie pozwolę sobie w całości przytoczyć: 2)

"O ile żaden regulamin nie powinien stwarzać szablonu walki i krępować, tak cennej w warunkach bojowych, inicjatywy poszczególnych dowódców, to o tyle w pracy pokojowej, w mustrze formalnej, każdy regulamin musi bezwzględnie wykluczyć wszelką możność dowolnego interpretowania jego paragrafów, musi być zwięzłym i absolutnie wyraźnym, bez żadnych niedomówień i niejasnych określeń. Bezwzględnie, że taki, tak powiem, "idealny regulamin", wymaga bardzo dużej pracy, długoletnich doświadczeń i spostrzeżeń całego szeregu oficerów, najbliżej stojących tego regulaminu, stale mających z nim do czynienia i stale wprowadzających w życie jego paragrafy. Będą to przede wszystkim dowódcy i młodsi oficerowie szwadronów". (Podkreślenia moje).

2) "Uwagi o nowym tymczasowym regulaminie kawalerii". "Przegl. Kawaleryjski" Nr 7 (93) r. 1933.

Ta słuszna uwaga mówi wszystko. Regulamin winien być tak jasny i prosty, żeby był zrozumiały nie tylko dla oficera, ale też dla podoficera, a nawet sekcyjnego czy ucznia szkoły podoficerskiej. Do tego winniśmy dążyć. Wreszcie, w myśl przytoczonej uwagi rotmistrza Kozłowskiego, dobrze byłoby, gdyby właśnie te drobne nawet uwagi dowódców szwadronów i plutonów były uwzględniane w nowych wydaniach naszych regulaminów. Są to może drobnostki, ale z drobnostek składa się całe wyszkolenie.

Mówiąc o naszych regulaminach ogólnie, jestem zdania, że stanowczo winien wśród nich znajdować się osobny regulamin, zawierający wszystko co tyczy się musztry, która obecnie rozbita jest aż w trzech regulaminach. Dzisiaj, układając np. program lekcji musztry, który będzie zawierał np. musztrę bez broni (obecnie w części II), musztrę z szablami (cz. IV) oraz zbiórki i zmiany szyków w marszu (cz. III), potrzebuję aż trzy wymienione w nawiasach regulaminy i w czasie lekcji wszystkie trzy powinienem mieć przy sobie. Natomiast skondensowanie wszystkiego, co dotyczy musztry w jednym regulaminie, znacznie ułatwiłoby pracę instruktorom, podkreśliłoby dobitniej znaczenie musztry i nie rozpraszałoby naszej uwagi w tym ważnym przedmiocie. W tym celu możnaby rozszerzyć nasz regulamin cz. II zbierając w nim, prócz tego co obecnie zawiera, - ćwiczenia szablami i lancą, pieszo i konno, z Reg. Kaw. cz. IV p. 3, 72 - 77, 20 - 22, 78, - 4 - 7, 22 - 27. (podaję je w kolejności ćwiczeń) oraz wszystkie paragrafy, zawierające musztrę z regulaminu cz. III, i zatytułować go: "Wyszkolenie szeregowca i musztra małych oddziałów kawalerii, pieszo i konno". Natomiast regulamin cz. III nosiłby tytuł: "Walka małych oddziałów kawalerii". Chcąc uniknąć zarzutów, że przecież i w regulaminie walki korzystne są paragrafy dotyczące np. szyków luźnych, ściśle z nią związanych, z góry zaznaczam, że uważałbym tylko za wielką zaletę, gdyby nawet te punkty znajdowały się, naturalnie w brzmieniu identycznym, i w jednym i w drugim regulaminie. Podobnie i w regulaminie władania bronią, niektóre punkty jak opis broni białej (szabla, lanca, obecnie p. 3 i 20) z rysunkami odpowiednimi, powinny być identycznie powtórzone z regulaminu musztry, bo w obydwóch (? przyp. Redakcji) są potrzebne.

Wreszcie regulamin musi być logiczny i konsekwentny. Z chwilą, gdy uważa coś za zasadę ogólną, musi ją przestrzegać i w szczegółach, a już w żadnym wypadku jeden regulamin nie może przeczyć drugiemu, czy to w treści, czy rysunku zaleczonym jako objaśnienie, co wykażę poniżej na przykładzie.

Mówiłem poprzednio o popularyzacji regulaminu. Naturalnie dotarcie regulaminu do rąk szeregowego jest trudne, częstokroć niemożliwe (analfabetyzm). Ale mamy przecież środki inne i to bardziej skuteczne, bo wymowniej do naszego ułana przemawiające. Myślę o tablicach poglądowych. Mamy je już w dziale służby polowej kawalerzysty i są one niewątpliwie cenną pomocą w uprzytomnianiu naszym młodym kawalerzystom charakterystycznych fragmentów bojowych. Myślę, że równie cenną pomocą byłoby wydanie takich tablic z nauki jazdy konnej, opartych na rysunkach. Wszak metoda poglądowa jest bezsprzecznie najlepszą i najpożyteczniejszą i niczego nie powinniśmy pominąć w jej zastosowaniu.


* * *


Wspominając o Regulaminie Kawalerii cz. III, chcę dodać trzy uwagi, do rzuconych już poprzednio na łamach naszego pisma.


  1. Ogólnie regulamin przyjmuje za zasadę, i to zupełnie słusznie, że jednostka czołowa jest również kierunkową, (patrz p. 2) natomiast w poszczególnych wypadkach następuje pewne pomieszanie pojęć i to głównie wskutek, moim zdaniem, wadliwych rysunków, nie zupełnie odpowiadającym treści punktów, do których się odnoszą. Jako przykład: p. 28 i odpowiedni do niego rysunek, oraz p. 115 rys. 39. Zachodzi pytanie, czemu w linii sekcji czy plutonów (szyki luźne), według rysunków 18 i 39, sekcja czy pluton kierunkowy wysunięte naprzód, są oznaczone numerem "2", a oznaczone numerem "l" są na prawym skrzydle?
    Jeżeli sekcja czy pluton "l" są na czole kolumny, (a musimy przyjąć, jako szyk zasadniczy do wszelkich ewolucji, kolejność poszczególnych członów kolumny według numerów l, 2, 3, 4, bo inaczej nigdy nie wybrniemy z zawiłości i nie wytłumaczymy ruchów zasadniczych), to według omawianych punktów, a zwłaszcza wyraźnie zgodnego z zasadą ogólną p. 28. powinny one zostać nadal jako kierunkowe ("sekcja kierunkowa posuwa się galopem lub chodem nakazanym w kierunku podanym przez dowódcę plutonu"), a "inne sekcje zajmują swoje miejsca na prawo i lewo od sekcji kierunkowej w kolejności numerów sekcji1), a więc na prawo ,,2", na lewo "3 i 4". A więc rysunki 18 i 39 są wadliwe; drobnostka, a jednak wypacza jedną z ogólnych myśli regulaminu, zwłaszcza, że z drugiej strony w musztrze formalnej szwadronu zasada oddziału czołowego, jako kierunkowego, jest ściśle przestrzegana (patrz: "Wyszkolenie szwadronu konno" p. 102-110 oraz rys. 35 i 36).
  2. Rozdział B. § II "Spieszenie do walki" omawianego regulaminu wyjaśnia bardzo dokładnie to ważne zagadnienie, podając jednak tylko sposób "klasyczny" (zwykły) spieszenia. Szkoda, że nie przewidziano innych sposobów spieszenia ("zbatowanie" itp.), co może niejednokrotnie przydać się w polu. W sytuacjach bowiem, gdzie mamy pewność, że my wrócimy do koni, a nie one do nas podejdą i przy względnej pewności bezpieczeństwa koniowodów, moglibyśmy skutecznie wzmocnić ilość walczących pieszo kosztem koniowodów. Niestety, regulaminowych wskazań do tego nie mamy.
    Wreszcie p. 57 mówi, że pluton po doprowadzeniu koniowodów udaje się do swych koni i na komendę "pluton do wsiadania - na koń" wsiada na koń. Wydaje mi się to nierealne (przede wszystkim w walce, bo ją mam na myśli, a nie musztry pokazowe) i będzie zawsze tym więcej nierealne, że rzadko kiedy koniowodzi podprowadzą nam konie w kolumnie trójkami plutonu, a najczęściej odbywać się to będzie - w linii sekcji. A więc sama komenda "pluton - do koni", powinna być rozkazem wsiadania, zwłaszcza że chodzi nam zawsze o szybkość. W związku z tym regulamin winien zaznaczać, że wszyscy szeregowi będący w trójkach w prawo od koniowodów (nr l-sze) zsiadają i wsiadają na koń z prawej strony koni.
  3. W sprawie podoficera prawoskrzydłowego regulamin jest nie zupełnie konsekwentny. W niektórych szykach zwartych trzyma wymienionego podoficera zbyt blisko dowódcy plutonu, w niektórych szykach luźnych zbyt daleko. W pierwszym wypadku uważam, że dowódca plutonu winien być przed plutonem sam, zupełnie widoczny dla wszystkich jako dowódca; obecność podoficera prawoskrzydłowego obok dowódcy plutonu jest więcej krępująca, niż pomocna. Ale gdzie umieścić tego podoficera? Za plutonem - stanowczo za daleko, obok dowódcy - niewygodnie, umieszczam więc go w kolumnie trójkami przy pierwszej trójce plutonu, na prawo od sekcyjnego pierwszej sekcji (naturalnie nie pokryty). Umieszczenie go tam nie grozi żadnymi komplikacjami, ponieważ regulamin w p. 17 mówi: "Kolumny trójkami używa się do zbiórki i marszu" (będą to najczęściej przemarsze przez miasto lub defilady), natomiast daje swobodę dowódcy plutonu, a podoficera do jego dyspozycji trzyma tuż pod ręką. Podoficer ten poza tym wykonuje wszystkie inne poruszenia według przepisów musztry, jedynie w kolumnie dwójkami winien on maszerować l krok za dowódcą plutonu, przy czym przy dłuższych marszach ten ostatni umieszcza obok niego swego luzaka (marsz podróżny) lub gońca (marsz ubezpieczony).
    Natomiast trudno, moim zdaniem, zgodzić się z umieszczeniem tego podoficera w niektórych szykach luźnych. Jedynie w kolumnie sekcji jest on naprawdę "pod ręką" dowódcy plutonu, natomiast w linii sekcji i w linii harcowników, rzucony na skraj skrzydła plutonu, jest od dowódcy stanowczo za daleko. Sama nazwa wskazuje, że winien on być zawsze najbliżej swego dowódcy; uważam więc, że w każdym szyku luźnym jego miejsce jest 10 x za dowódcą plutonu, a 2 x przed sekcją kierunkową (jak w kolumnie sekcji), jeśli naturalnie, dowódca nie powierzy mu jakiegoś zadania. Jest rzeczą godną zastanowienia, czy nie byłoby celowym utworzenie małego pocztu dowódcy plutonu (czy sekcji dowodzenia), w którego skład wszedłby wymieniony podoficer, (tym samym nie zajmowałby miejsca obok sekcyjnego I sekcji, jak powyżej wspominam) goniec i luzak dowódcy plutonu, oraz obserwator. Poczet ten zachowywałby się w szykach zwartych tak jak poczet dowódcy szwadronu, zaś w szykach luźnych stale maszerowałby za dowódcą plutonu np. 20 x przed sekcją kierunkową.
    Utworzenie tego pocztu nie zwiększy bynajmniej stanu plutonu, bo prócz dodanego obserwatora, (który może być równocześnie zapasowym gońcem) inne funkcje są tylko wyciągnięte z obecnego stanu i zgrupowane koło dowódcy.

Co do regulaminu kawalerii cz. IV "Władanie Bronią Białą", sprecyzuję swe uwagi w następujących punktach:


  1. Układ regulaminu.
    Układ omawianego regulaminu jest nieco dziwny, bo wbrew zwyczajowi i praktyce zaczyna omawianie szkolenia od rzeczy najtrudniejszych, a wskazówki i ćwiczenia podstawowe, od których zaczynamy wyszkolenie władania białą bronią, stawia na końcu. Regulamin winien być ułożony w pewnej kolejności stopniowania trudności i wykonywania ćwiczeń w praktyce.
  2. Rysunki.
    Jest ich wiele, ale niezbyt udane. Coprawda służą one przede wszystkim dla celów wyszkoleniowych, ale przecież i strona estetyczna gra tutaj niemałą rolę. Tymczasem takie rysunki, jak 10, 20b, 21b,c, 22c, z nienaturalnie galopującymi końmi, mało estetyczne, a nawet mało wojskowe sylwetki naszych ułanów z rys. 37 a.b.d. i innych, na tablice poglądowe nie nadają się!
  3. Cięcie z góry p. 11.
    Uważam złożenie do tego cięcia za wadliwe. Na tak niskie trzymanie szabli, jak nakazuje tutaj regulamin, może sobie pozwolić tylko doświadczony ,,rębacz"; młody ułan, który nie ocenia dostatecznie szybkości konia i któremu początki nauki władania szablą zawsze przychodzą z pewną trudnością, spóźni się przy tak dużym zamachu niemal zawsze. Przyznaję, że regulaminowe złożenie daje większą siłę cięcia, ale wolę złożenie stare (pięść na wysokości oka), jako szybciej uczące cięcia prawidłowego i wczesnego, raczej przed celem, niż za nim. Prawidłowego dlatego, ponieważ przy cięciu łozy z góry, uważam, za jedną z najważniejszych rzeczy, schowanie łokcia prawej ręki do środka, co czyni płaszczyznę cięcia równoległą do płaszczyzny konia; natomiast wysuwanie łokcia na zewnątrz (do czego ma skłonność każdy rekrut) powoduje zupełnie wadliwe cięcia od siebie, a tym samym łamanie łozy. Stare złożenie świetnie uczyło tego automatycznego prawidłowego ruchu szabli przy cięciu; dopóki tego ułan nie opanuje, nie można mu pozwolić na żadne opuszczenie szabli czy indywidualne dowolności. Przy starym bowiem złożeniu, często ułani, zwłaszcza specjalnie uzdolnieni i dobrze już rąbiący, trzymali szable w bardziej dowolnym położeniu, nieraz bardzo nisko; osobiście nigdy nie broniłem im tego, jeśli tylko cięli szybko, mocno i w porę. Dla dobrego bowiem rębacza trzymanie szabli nieco wyżej czy nieco niżej jest obojętne, byleby tylko cięcie odpowiadało wymienionym powyżej warunkom. Jako małą dygresję przypomnę, że na wszystkich niemal obrazkach historyczno-batalistycznych widzimy naszych ułanów napoleońskich, czy z 1831 roku, rąbiących od "ucha" aż miło, a przecież władali białą bronią świetnie. I na pewno na wojnie nie będziemy zwracali na te drobnostki uwagi, byle cięcia były skuteczne, ale dzisiaj, gdy jedynym sprawdzianem opanowania szabli jest łoza, jest to zagadnienie podstawowe w szkoleniu.
  4. Punkt 17.
    Rysunek konieczny, zwłaszcza, że nie sądzę, czy złożenie będzie identyczne jak p. 9b. (rys. 7b.). A pchnięcie ważne, bo może najczęściej będzie używane i niestety zaniedbane.
  5. Rysunek 15a. (str. 25).
    Rysunek ten przedstawia kawalerzystę w postawie zasadniczej przy koniu, z lancą w ręku. Niestety jest on niezgodny z odpowiednim punktem Regulaminu Kawalerii część I (P- 10, ryc. 5), gdzie wyraźnie zaznaczono, że "wodze munsztukowe zwisają zarzucone na szyi" konia, a natomiast "koniec wodzy wędzidłowych w lewej ręce, przy czym kciuk rozdziela wodze", a dopiero wówczas "lanca uchwycona lewą ręką" (cz. IV p. 22). Tym czasem na rysunku l5a. przedstawiony kawalerzysta trzyma konia nie regulaminowo i wogóle nie wiadomo jak. Możnaby sądzić, że np. na zbiórce oddziału, drugie szeregi stosują się do odpowiedniego przepisu jazdy, a ułani z lancami do omawianego rys. l5a., objaśnienie bowiem do niego (patrz p. 22) nic o wodzach nie wspomina. Jasną jest rzeczą, że w tym wypadku należy dostosować ten punkt regulaminu do Regulaminu Kawalerii cz. I p. 10. co zresztą zawsze w praktyce robimy. Zaznaczyć należy, że nowy regulamin jazdy niczym nie różni się w istocie treści tego punktu od starego, z 1926 roku. Wątpliwości pod tym względem budzą też rysunki 16a, b, (wodze munsztukowe przy wsiadaniu).
  6. Punkty 21, 22, 25.
    Punkty te nie są ze sobą zgodne przez zbytnie przemieszanie pojęć "baczność", "lance w dłoń" i "na ramię broń". W szyku konnym, komenda "na ramię broń" powinna stosować się tylko do szabel, bo przecież lance obowiązuje nadał pierwsza komenda "baczność" (równoznaczna z komendą "lance w dłoń") aż do podania "spocznij". A więc komenda "na ramię broń", (patrz p. 25) jest nieistotna dla lanc, może być tylko taka postawa, która obowiązuje na "spocznij" lub "równaj"!
  7. Punkt 27. "Do boju - lance".
    Komenda ta dzisiaj zastępuje dawną komendę "na udo lance", przy tym samym wykonaniu chwytu. Nie rozumiem czemu wprowadzono tę zmianę, znosząc o wiele praktyczniejszą komendę, której sama treść wskazywała wyraźnie wykonanie. Ponadto, ponieważ jest to chwyt stosowany w marszach podróżnych (w kłusie), nie rozumiem, czemu ułan ma trzymać lancę "do boju" w takim marszu?
  8. Punkty 50 i 52, rys. 21b i 21 c.
    W punkcie 30 "pchnięcie wprzód", jest wspomniane:
    "przy pchnięciu w lewo wprzód, jeździec wypuszcza z pod swojego łokcia lancę, która się oprze o lewe ramię".
    Nie wydaje mi to się słuszne, ani obecnie w praktyce wykonywane, bo przecież zasadą jest trzymanie najmocniej lancy właśnie pod pachą, a pchnięcie "w lewo wprzód" różni się od pchnięcia w prawo wprzód, tylko przeniesieniem lancy na lewą stronę szyi konia. Raczej ten punkt stosowałby się do pchnięcia w lewo; natomiast odnośny rysunek do p. 30 jest wyraźnie pchnięciem "z lewej w dół - kłuj".
    Podobnie jest z punktem 32., który mówi, że zmianę chwytu lancy wykonuje się młyńcem lancą w płaszczyźnie pionowej, bądź przez przechwyt przy pomocy lewej ręki, a w ostateczności przez podrzut lancy. Na końcu natomiast wspomina o pchnięciu biernym (chyba "z pod pachy", sądząc z odnośnego rysunku 21b.). Uważam, że pchnięcie bierne w dół winno być w zasadzie wykluczone; pchnięcie w dół winno być zawsze czynne i silne, ponieważ największą zaletą lancy jest dosiągnięcie nieprzyjaciela leżącego na ziemi, czy ukrytego w rowie (czego nie zawsze dokonamy szablą), bo pozostawienie go za sobą nietkniętego, nie będzie bezpieczne. Ponadto, przy pchnięciu biernym łatwo można lancę zgubić.
  9. Punkty 34 i 35. Szkoda, że nie dodano rysunków.
  10. Punkt 75 "Prezentuj broń".
    Regulamin wprowadził nowy chwyt prezentowania broni, który, jak mi się zdaje, nie usprawiedliwia zmiany ani z punktu widzenia tradycji ani estetyki. Chyba zrobiono to w nadziei, że nowy chwyt będzie bardziej jednolity w wykonaniu zespołowym. W każdym razie dawnego - szkoda. 1)

    1) Prosi się również o zniesienie wysoce nieefektowny ruch szablą przy salutowaniu w marszu: prawa ręka z szablą zachowuje miarowy nieprzesadzony ruch wahadłowy w płaszczyźnie równoległej do kierunku marszu. Patrz: Reg. Kaw. CZ. IV p. 77b, str. 84 Czy nie wrócić by do unieważnionego punktu 45b Reg. Kaw. cz. II ?

  11. Punkt 63. "Odznaka za władanie bronią".
    Pomijając omówienie całego rozdziału D. "Szermierka", który mógłby nasunąć niejedną uwagę, omówię sprawę odznaki za władanie bronią. Myśl ta jest zupełnie słuszna w swym założeniu, ale wykonanie jej, proponowane przez regulamin, uważam za niepoważne. Ścinanie barwnych pióropuszy, stosowane dotychczas jako miła i często humorystyczna zabawa, w antraktach imprez konnych, i to w celach jedynie propagandowo-dochodowych, nie może być miernikiem dobrego władania bronią. Sam regulamin określa te zawody jako "gra", w innym miejscu żądając dla zdobywców odznak - l0-dniowego urlopu, a więc więcej niż otrzymuje w myśl instrukcji strzeleckiej - strzelec bardzo dobry!! Czyż można jednakowo traktować te rezultaty? Tam decyduje naprawdę doskonałe wyszkolenie, precyzje, opanowanie nerwów i myśli, tutaj często szczęśliwy przypadek. No, i trudno chyba porównać ważność tych dwóch przedmiotów wyszkoleniowych.
    Uważam, że szkolenie w władaniu białą bronią dla osiągnięcia precyzji i wszechstronności powinno być traktowane jako:
    1. wyszkolenie pojedynczego żołnierza,
    2. wyszkolenie zespołów.
    Wyszkolenie pojedynczego żołnierza możemy osiągnąć przez:
    1. nauczanie go wszystkich cięć, pchnięć, uderzeń i zasłon wymienionych w regulaminie;
    2. przez stopniowe utrudnianie warunków władania, jak zmiana trasy, zmniejszenie zakrętów na krzywej, zwiększanie tempa i nie schematyzowanie pozorników (patrz Regulamin Kawalerii cz. IV p. 87.);
    3. ćwiczenie białą bronią przy każdej sposobności i w każdym terenie, np. w czasie musztry konnej czy w wyszkoleniu bojowym, w przemarszach, gdy tylko czas i przestrzeń pozwala, ćwiczyć młyńce poziome i pionowe, uderzenia, kłucia, złożenia, wymachy itp.
    4. oddziaływanie na ambicję żołnierza.
    Mówiąc o wyszkoleniu zespołów , chcę oprzeć się na przykładzie próby władania białą bronią, rozgrywanej w ramach zawodów o buńczuk w jednej z wielkich jednostek kawalerii. Wspomina też o niej (ale jako o części próby wyszkolenia bojowego) rtm. dypl. Mieczysław Fiedler w artykule "W poszukiwaniu sposobu przeprowadzania zawodów międzyszwadronowych" (patrz "Przegląd Kawaleryjski" nr 2 (100) r. 1934, str. 177).
    Próba ta polega na szarży oddziału konnego, na wytyczony prostokąt 500 X 200 metrów, na którym znajdują się pozorniki w ilości 60, do lanc i szabel, nieregularnie rozrzucone (powinno być dużo chochołów leżących).
    Ćwiczenie takie, jako zbyt trudne do zorganizowania dla szwadronu (duża ilość pozorników), mogłoby być organizowane 4 - 5 razy, od kwietnia do lipca przez pułk i stanowić nawet pewnego rodzaju egzamin dla plutonów pojedyńczo szarżujących. Można je urozmaicić przez zmiany terenu i określenie czasu trwania szarzy (autor podaje dla wyszczególnionych powyżej warunków l m. 20 sek. od przejścia przez pierwszego zawodnika jednej długiej ściany do przejścia ostatniego jeźdźca przez drugą długą ścianę prostokąta, karząc 10 punktami za każdą sekundę przekroczonego czasu), przez ustawienie przeszkód czy wykopanie rowów na terenie szarży, rzucanie w pobliżu petard i ostrzeliwanie szarży seriami broni maszynowej, ustawianie pozorników w krzakach, na małych wzniesieniach, koło pojedynczych zabudowań itp.; przez rozciągnięcie pozorników poza prostokąt w celu sprowokowania pościgu w kierunku jakiejś wsi czy lasu, gdzie ukryte karabiny maszynowe zaskoczyłyby ogniem ścigający pluton (cel: nauka nie zapędzania się w pościgu zbyt daleko, zwłaszcza na nierozpoznane zasłony terenowe jak las, wioska, wzgórze itp.), przez punkty karne za nie zwalczone pozorniki.
    Można również podać małe założenie taktyczne dla dowódcy i ocenić wykonanie zadania.
    Na tych dwóch rodzajach ćwiczeń należałoby oprzeć zdobywanie odznaki władania bronią. Nie chcąc tylko krytykować, podaję luźny i schematyczny projekt takich prób i oceny. Próby takie w ilości 5 - 6 (może być mniej) organizowałoby się w III okresie szkolenia władania bronią, ze ściśle ustaloną trasą i punktacją, ponieważ odznaka tylko wówczas będzie mieć wartość, gdy wszystkie pułki będą ją organizować w najbardziej zbliżonych warunkach. Każda próba oceniana punktami i znaczona na specjalnej tablicy (podobnie jak tablica klasyfikacyjna strzelań), suma punktów z góry określona daje prawo zdobycia odznaki za władanie bronią białą ułana bardzo dobrego, dobrego, dostatecznego. Naturalnie na trasach poszczególnych prób można trenować, bo wyjdzie to tylko na korzyść rąbiącym, ale oficjalna próba odbywa się w zasadzie tylko raz i dla wszystkich w dniu, nakazanym rozkazem pułkowym; (celem dodania powagi próbie i uniknięcia naciągania wyników).
    Każdy, kto zdobywa jakąkolwiek odznakę, musiałby wziąć udział przynajmniej raz w ćwiczeniu zespołowym szarży plutonu.
    Jeszcze jedno: jak powinna wyglądać odznaka za władanie białą bronią? Tego nie wiem, a regulamin nie podaje. Przypuszczam, że byłaby to jakaś oryginalna, efektowna, a skromna i tania kombinacja z broni kawaleryjskiej, ozdobna w miarę stopnia umiejętności władania bronią, noszona na lewym rękawie.
    Pole do popisu dla projektodawców otwarte.



Powrót do spisu treści rocznika Powrót