skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1937/4 (138) poz.5

PŁK DYPL. LUDWIK KMICIC-SKRZYŃSKI.

ZAGADNIENIE DWURAZOWEGO KARMIENIA KONI.

Zagadnienie - jak utrzymać nasze konie w stanie użytecznym, mimo ciężkiej pracy i nieregularności życia wojska, a specjalnie kawalerii w polu w czasie walk - stanowi przedmiot stałej troski dowódców.

Podczas walk (a nawet i podczas ćwiczeń letnich) wykruszanie się 1) stanów jest czasem wprost zastraszające.

1) Patrz mój artykuł: "Przykład wysiłków marszowych pułku kawalerii". Przegląd Kawaleryjski nr 10/26 z 1927 roku, str. 917.


W polu nasi przełożeni operować będą zazwyczaj organicznymi jednostkami, tj. pułkami i brygadami i nie będą się liczyć z naszymi stanami: brygada otrzyma zadanie jak dla brygady, a pułk jak dla pułku. W naszym więc interesie jest posiadanie jak największych stanów w swoich oddziałach, by po wydzieleniu niezbędnych a nieuniknionych serwitutów (ubezpieczenie, rozpoznanie) do ogniska walki doprowadzić możliwie jak największe oddziały, by tym samym uzyskać większą pewność zwycięstwa i skuteczność walki. Im większe będą nasze stany liczbowe tym łatwiej nam będzie zadanie swe wykonać i walkę doprowadzić do pomyślnego końca.

W okresie pokoju każde wojsko na świecie coraz więcej oddala się od rzeczywistości wojennej, coraz mniej wszyscy myślą o przyszłej wojnie, a możliwości czasu pokojowego coraz więcej zaciemniają obraz życia wojska w polu.

Dziś - w czasie pokoju - w czasie ciężkich nawet letnich ćwiczeń, każdy z nas wie, że ćwiczenia te "wreszcie" się skończą, że powrócimy do stałych garnizonów, gdzie w ciągu następnych tygodni lub miesięcy doprowadzimy nasze zabiedzone konie do porządku, że je zdołamy podkarmić, podleczyć, gdyż mamy na to dość czasu, i na ćwiczenia zimowe a tym bardziej letnie ponownie wyprowadzimy znów możliwie duże stany.

Tak jednak podczas wojny nie będzie! Po paru tygodniach mniej lub więcej wytężonych walk nie powrócimy do stałych garnizonów, a wykruszone stany nie tak łatwo będzie uzupełnić nawet przy pomocy marszówek, a mając oddziały o małych stanach, swoją pracę bojową będziemy musieli jednak wykonać i to dobrze wykonać.

Troska o utrzymanie stanów musi być naszą rzetelną troską o nasze konie. Jakież są najważniejsze przyczyny wykruszania się stanów?

Nie będziemy się zastanawiali nad stratami krwawymi, gdyż te są nieuniknione i przyczyny ich należy raczej szukać w taktyce i... losie szczęścia; są one w znacznej części od nas nie zależne. Więcej niż z powodu krwawych strat nasze stany obniżają się wskutek odparzeń wszelkiego rodzaju i zabiedzenia koni. Odparzenia najczęściej maja ścisły związek ze stanem ciała koni (chude konie łatwiej się odparzają), oraz z dopasowaniem rynsztunku i poziomem wyszkolenia jeźdźca.

Na wyszkolenie oddziałów, na dopasowanie rynsztunku możemy zwrócić baczniejszą uwagę i to wszystko możemy postawić na odpowiednim poziomie; a czy na wychudzanie konia nie ma żadnego sposobu? Czy tu nie możemy mieć żadnego wpływu, poza troską dostarczenia koniom odpowiedniej ilości furażu i wody i dania im jakiego takiego odpoczynku?

Istotnie, największe tu ma znaczenie troska o konie, ilość furażu, regularne karmienie i pojenie.

Potrzeby troski o konie nie potrzebuję uzasadniać, gdyż każdy z nas wie dobrze, że koniowi trzeba dać odpoczynek w jak najlepszych warunkach, trzeba go rozsiodłać, gdy się tylko da, by nie trzymać pod siodłem bez potrzeby itp.

Jeżeli chodzi o normy furażowe, to każdy z nas dobrze wie, ile wysiłku wkładają dowódcy oddziałów i ich kwatermistrze i jak oni się głowią nad tym, by wygospodarować jakąś dodatkową setkę gramów owsa lub siana dla konia. Wiemy także bardzo dobrze, że w czasie wojny nasze konie otrzymają zwiększone racje furażów, ale też wiemy, że i teraz w okresie ćwiczeń otrzymują one większe dawki furażu niż w garnizonach stałych, lecz mimo to biednieją, a stany wykruszają się.

Trzeba więc szukać przyczyny nie tylko w normach furażowych.

Duże ma znaczenie, oczywiście, stopień zaprawy oddziałów do wysiłków marszowych, może zbyt wielka czasem gwałtowność wymaganego od koni wysiłku, ale też niepoślednie miejsce w tym wycieńczaniu koni zajmuje sprawa nieregularności w trybie życia konia, która zawsze istnieje podczas ćwiczeń i wojny. Zmiana trybu życia konia w koszarach na inny w okresie ćwiczeń letnich, moim zdaniem, ma bardzo duże znaczenie. Każdy organizm prawie do wszystkiego może się przyzwyczaić i dostosować się, ale każdą zmianę musi odcierpieć i to tym więcej im jest gwałtowniejszą tak pod względem czasu jak i wielkości wysiłku fizycznego. Gdy dwa lub więcej czynników ujemnych się zbiega w jednym czasie, wpływ ich znacznie potężnieje.

Nad tą sprawą zastanawiałem się od szeregu lat i doszedłem do pewnych - może nie rewelacyjnych - wniosków, które zostały praktycznie wypróbowane przez czas dość długi i na dość znacznej ilości koni.

Teoretyczne rozważania oparte na wieloletnim doświadczeniu, a poparte w znacznym stopniu przez praktykę, stanowią już pewną wartość realną.

Chodzi mi w danym artykule o to, czy sposób skarmiania furażu, a przede wszystkim paszy treściwej, ma jakikolwiek wpływ na zagadnienie utrzymywania stanów na jak najwyższym poziomie i na wydajność naszej pracy w polu?

Zastanówmy się więc kolejno naprzód nad sprawą utrzymania konia w jak najlepszej kondycji a następnie nad wpływem systemu karmienia na naszą wydajność w pracy w polu.

Każdy żywy organizm ma swoje przyzwyczajenia: regularność trybu życia ma niezmiernie duży wpływ na stan fizyczny (a więc i wydajność) tego organizmu. Organizm przyzwyczajony do wytężonej pracy i regularnego trybu życia jest sprawniejszy od prowadzącego tryb nieregularny, chociażby ten ostatni dawał mniejszy wysiłek. Żywy organizm, jak wiemy, jest nadzwyczaj precyzyjną maszynną, gdzie każda przyczyna powoduje pewne skutki, gdyż organy wewnętrzne muszą dokonać pewnej pracy dla całości i tą pracę wykonują lepiej wówczas, gdy są odpowiednie nastawione, a nie dorywczo byle kiedy. Jednym słowem, wszystkie wewnętrzne organy stworzenia wymagają pewnej regularnej pracy i upominają się o swe potrzeby w odpowiednim czasie (do którego są przyzwyczajone), a nie zaspokojone - cierpią, co z kolei odbija się fatalnie na całym organizmie. Organizm jednak może dostosować się do każdego racjonalnego systemu pracy, byle ten system był możliwie regularny. Jeżeli tak jest, to stąd prosty wniosek, że i regularność odżywiania ma duże znaczenie na sprawność organizmu konia.

W dzisiejszych warunkach koszarowo - garnizonowych, stosownie do regulaminu, karmimy paszą treściwą konie trzy razy dziennie i do tego dostosowuje się ich organizm. Nadchodzi jednak okres ćwiczeń letnich lub innych intensywnych (a tak będzie i podczas wojny), gdy trzy razowe karmienie często jest niewykonalne, a karmi się konie zasadniczo dwa razy, tj. rano i wieczorem, gdyż południowa dawka jest zazwyczaj niedawaną. W tym więc czasie organizm naszego konia jest podwójnie pokrzywdzony: ma intensywniejszą pracę zamiast odpoczynku, a prócz tego nie otrzymuje pożywienia, do czego się przyzwyczaił. Musi to odbić się na nim ujemnie, a w skutkach i na naszych stanach liczebnych.

Wiemy, poza tym, wszyscy, że organizm potrzebuje spokoju po spożyciu strawy, by wewnętrzne organy były w stanie przetrawić pokarm i by nowe żywotne siły przeszły z organów trawiennych do pozostałych komórek organizmu. Wobec tego skarmianie furażu prawie że w marszu, podczas krótkiej jakiejś przerwy, nie daje pożądanego efektu. Furaż w znacznej mierze marnuje się, a czasem jest nawet szkodliwy. W tych warunkach domniemana korzyść ze zwiększonej normy furażu staje się złudą.

Mając to wszystko na uwadze i widząc potrzebę dostosowania naszego życia pokojowego do potrzeb wojennych, ażeby zmiana tego trybu przeszła z jak najmniejszym kryzysem, zadać sobie musimy pytanie: czy dobrze robimy, karmiąc nasze konie trzy razy dziennie paszą treściwą i czy nie lepiej będzie, jeżeli ten system zmieni my na system karmienia koni paszą treściwą tylko dwa razy dziennie?

Takie więc były przesłanki teoretyczne, które skłoniły mnie do przeprowadzenia doświadczenia zmiany systemu karmienia koni paszą treściwą.

Przesłanki, dajmy na to, są dobre i słuszne, ale jak organizm konia na to zareaguje? To było dodatkowe ale niezmiernie ważne pytanie. Czy konie w ten sposób karmione przez czas dłuższy przed ćwiczeniami letnimi nie podupadną na siłach i zdrowiu, czy nie zmarnują się wcześniej, niż inne, czy można będzie od nich wymagać tak intensywnej pracy jak od innych, karmionych inaczej?...

Przeszło rok trwała dokładna obserwacja i próba, a przez tę próbę przeszło około 200 koni kawaleryjskich i artyleryjskich.

Zostały wyznaczone do przeprowadzenia próby poszczególne pododdziały w różnych oddziałach, zostały wyznaczone pododdziały kontrolno-porównawcze, a to celem porównywania różnic w wadze w ciągu dłuższego czasu.

Drażliwym był moment zmiany systemu karmienia w warunkach koszarowych, ale ten okres przeszedł bez większych tarć. Celem złagodzenia tego kryzysu zmiana systemu nie została zastosowaną odrazu, lecz trwała około 2 do 5 tygodni, przy czym pomału południowa dawka owsa była zmniejszoną a wieczorowa, [częściowo i poranna], tym kosztem zwiększaną. Konie początkowo niepokoiły się, lecz później przyzwyczaiły i nie reagowały w południe na brak owsa.

Konie dobrze nakarmione wieczorem noc spędzały spokojnie i trawiły spożyty owies. Był to pierwszy Rubikon, przez który doświadczenie przeszło szczęśliwie.

W dalszym ciągu podczas badania miesięcznych sprawozdań ze stanu jak doświadczalnych tak i kontrolnych pododdziałów jasny, zdawało się, obraz zaczął stawać się mniej przejrzystym, nie ciemnym jednak. Liczby wag zaczęły skakać i to jak w doświadczalnych tak i w kontrolnych, a co najgorzej - nie wszędzie jednakowo. Trudno było wyłowić, gdzie jest prawda: w jednym oddziale np. doświadczalny traci na wadze więcej niż kontrolny w danym miesiącu, a w innym oddziale wprost odwrotnie itp.

W chaosie tych wątpliwości i zwątpień nadszedł i przeszedł okres ćwiczeń letnich, a w jakiś czas po tym został zamknięty rok doświadczenia. Po roku doświadczenia wynik przedstawiał się następująco:


Kilogramy
55-4140-3130-2120-1110-0razem
-+-+-+-+-+-+
doświad.koni2124189293123366882143
%0,95,41,7849,813,810,21630,236.463,6
kontroln.koni124423132627418495130
%0,450,91,71,710,25,911,512,018.237.54258.0

Minus (-) oznacza ubytek wagi, plus (+) oznacza przybytek wagi lub bez zmian w stosunku do początkowej wagi.


Widzimy z tej tabeli z dwóch ostatnich pionowych rubryk, że przy
dwurazowym karmieniu: - straciło na wadze - 36,4%, zyskało na wadze - 63,6%;
trzyrazowym karmieniu: - straciło na wadze 42,0%, zyskało na wadze - 58,0% - ewentualnie bez zmian.

Wydaje mi się, że tabela ta przemawia za dwurazowym karmieniem koni.

Czytelnika prawdopodobnie uderzy fakt, że po 12 miesiącach doświadczenia istnieje różnica pomiędzy początkową a końcową wagą i to różnica minusowa u pewnej ilości koni. Jest to fakt rzeczywiście zastanawiający, ale ta ujemna różnica istnieje przy obu systemach karmienia, a przyczyn należy szukać nie w systemie karmienia. Tego doszukiwać się w tym miejscu nie będziemy.

Ciekawe są także i inne dane, które podaję niżej:


System
karmienia
Różnica wagi w kg pomiędzy początkową
a za miesiąc:
czerwieclipiec-
sierpień
wrzesieńpaździernik
dwu razowy- 2- 20,6- 5,6+7,7
trzy razowy- 4,2- 25.4- 6- 0,2


W tabeli tej są ujęte w przeciętnych masy wagi straconych lub uzyskanych w danym miesiącu przez karmione w różny sposób w porównaniu do wagi początkowej, tj. przy początku doświadczenia.

Widzimy, że konie trzy razy karmione podczas ćwiczeń letnich więcej na wadze straciły i wolniej po ćwiczeniach dochodzą do swej normy, aniżeli konie przyzwyczajone do dwurazowego karmienia. I znów liczby te przemawiają raczej za dwurazowym karmieniem.

Dane uzyskiwane z miesięcznych raportów były, niestety, bardzo różnolite: gdy jeden oddział w jakimś miesiącu wykazywał dodatnią przeciętną, to inny wykazywał liczby wprost odwrotne. W tym trudno było się zorientować.

Pewnym jest, że nie ma takiego systemu na świecie, któryby zwalniał gospodarza-dowódcę od obowiązku troszczenia się i doglądu. Dlatego też uważam, że uzyskane przeciętne dane z różnych oddziałów dostatecznie równoważą różną wartość poszczególnych dowódców jako opiekunów koni.

Pańskie oko najlepiej konia tuczy!... System dwurazowego karmienia koni paszą treściwą daje poza tym też i inne korzyści; wymienię może najważniejszą z nich: przy tym systemie obrządek koni w południe skraca się o 20 - 50 minut. Ten czas uzyskany w południe nie jest dla nas bez znaczenia zwłaszcza w miesiącach zimowych. Zazwyczaj w południe wszystko robi się bardzo gorączkowo i wprost nie starcza czasu na dokładne oczyszczenie rynsztunku i broni po rannych ćwiczeniach:
robi się to albo nie dokładnie, albo też skraca się czas przeznaczony na odpoczynek szeregowców i kadry.

Koń wprawdzie swoje dawki poranne i wieczorowe będzie zjadał trochę dłużej niż dziś, ale ta strata czasu ma już mniejsze znaczenie, a poza tym trwa krócej (ciągłość jedzenia). Furażer też jest wolniejszy i może coś więcej zrobić.

Obserwacja koni daje nam też pewne ciekawe spostrzeżenia: konie dwurazowo karmione, wieczorem po dobrym najedzeniu się bardzo wcześnie kładą się i są spokojniejsze. Odpoczywają dłużej i spokojniej i nie denerwują się.


* * *


Zmiana systemu karmienia koni pociąga za sobą także i inne zmiany w naszym życiu w polu a m.in. także i w kalkulacji taktycznej.

Weźmy np. marsz jakiejś większej jednostki kawalerii i przypuśćmy, że ta jednostka ma w danym dniu odbyć marsz 75 km, a następnego dnia maszerować dalej. Przyjmuję, że szybkość marszu tej wielkiej jednostki wynosi 6 km na godz. (wliczam już do tej godziny także i krótkie odpoczynki).

Załączona tabela podaje przykład kalkulacji czasu przeznaczonego na odpoczynki, karmienie koni i sam marsz. (Przyjmuję, że wymarsz ma nastąpić o godz. 6).

Przy trzy razowym karmieniu będziemy mieli mniej więcej następujący rozkład dnia:

o godz. 4,00 pobudka, karmienie koni itp.,

o godz. 6,00 wymarsz, 15 minut przed tym siodłanie koni,

do godz. 14,50 marsz = 50 km, tj. 2/3 drogi,

o 15,50 - do 16,00 furażowanie koni,

do godz. 17,45 odpoczynek ludzi i koni, po czym siodłanie,

o godz. 18,00 odmarsz, który trwać będzie do godz. 22,10,

od 25,10 do 25,40 furaźowanie koni,

od 25,40 do 4,00 następnego dnia odpoczynek ludzi i koni.

Przyjmuję, że długi południowy odpoczynek musi trwać nie mniej jak 3 1/2 godziny i to teoretycznie, gdyż na rozejście się a następnie zebranie się kolumny na osi marszu, na rozkwaterowanie się itp. trzeba dość dużo czasu (brałem w danym przykładzie bardzo dobrą sprawność organizacji marszu i rozkwaterowania się oraz wygodne warunki terenowe). Biorę także pod uwagę i to, że koń potrzebuje około 2 godz. czasu, po spożyciu owsa, na przetrawienie i przygotowanie paszy do przejścia składników odżywczych z organów trawiennych do pozostałych komórek organizmu.

Krótszy odpoczynek nie da pożądanego efektu - furaż nie będzie wykorzystany.

W ten sposób jeździec i koń odpoczywają:

  1. w południe: koń - 5 godz., jeździec - l godz. 45 min.,
  2. w nocy: koń - 7 godz. 15 min., jeździec: a) l godz. 15 min. (od 4 godz. 50 min. do 5 godz. 45 min.), b) 4 godz. 20 min. (od 25 godz. 40 min. do 4).

Razem: koń - 10 godz. 15 min., jeździec - 7 godz. 20 min.

Niecałe 7 i pół godz. odpoczynku dla jeźdźca i to w 5 ratach trzeba przyznać, nie jest zbyt wielkim odpoczynkiem. Zmęczony jeździec męczyć będzie konia podczas jazdy. Przy gorszej organizacji, lub trudnościach terenowych itp. odpoczynek ten będzie jeszcze krótszym. Późne rozkwaterowanie nocne też nie jest pożądane.

Przy dwurazowym karmieniu sprawa przedstawia się trochę inaczej.

Rano nie ma zmian. W południe zamiast 5 i pół godzin wystarczy l i pół godzin na wytchniecie, napojenie i rozsiodłanie koni i nakarmienie ludzi. Konie przegryzają siano. Trawienie siana nie jest podobne do trawienia owsa (jak u ludzi różnica trawienia chleba a mięsa). Ponieważ wszystko przesuwa się o 2 godziny naprzód, poczynając od wymarszu z rejonu południowego odpoczynku, oddział wcześniej o te 2 godziny przybędzie na kwatery, i będzie miał lepsze warunki do rozkwaterowania się, gdyż przybędzie do wsi po godz. 20, a nie po 22. Jak już z tabelki widać, koń ma ten sam odpoczynek = 10 godz. 15 min., lecz jeździec odpoczywać będzie nie 7 godz. 20 min., lecz 8 i pół godzin; jednym nieprzerywanym ciągiem 6 godz. 20 min., a nie 4 godz. 20 min., jak w poprzednim wypadku. Sądzę, że lepszy jest taki odpoczynek, a wypoczęty żołnierz lepiej się bije i lepiej pielęgnuje swego konia. Weźmy jeszcze i to pod uwagę, że krótsze (l i 1/2 godz.) odpoczynki wymagają mniejszego zachodu i straty czasu na rozkwaterowanie się względnie urządzenie się, niż odpoczynki dłuższe (5-4 godzinne).

Przedstawiłem wyżej przykłady forsownego marszu dziennego. W przyszłości jednak, że względu na lotnictwo, często marsze odbywać będziemy w nocy. Noc nieprzespana zawsze jest wyczerpującą. By zrównoważyć tę ujemną stronę marszu nocnego dobrze jest dać oddziałowi jak najdłuższy i nieprzerywany odpoczynek w dzień. Zadać koniom siano w południe może wyznaczona do pilnowania koni służba, a reszta będzie odpoczywała. W tych warunkach, tj. przy stosowaniu nocnych marszów i dwurazowym karmieniu wielkość dawek należy odwrócić, tj. rano dać wieczorową większą porcję, a wieczorem odwrotnie. Ma to na celu danie zwierzęciu możliwości spokojniejszego trawienia.

Zadajmy sobie też pytanie: jak należy karmić konie taborowe w taborach - dwa czy trzy razy dziennie?

Analogicznie rozumując, dochodzę do przekonania, że konie w taborach też należy karmić dwurazowo, a w marszu dawać im krótsze, ale częstsze odpoczynki. W ten sposób tabory też wcześniej przybywać będą na kwatery, a ich marsz będzie więcej wydajnym.

Po nocnym marszu obsługa taborów będzie lepiej wypoczęta, a wówczas uciążliwy i wymagający uwagi nocny marsz taborów odbywać się będzie sprawniej, a może i dowóz w pewnym stopniu się polepszy.

Możliwie długi, a nieprzerywany odpoczynek ma bardzo duże dla wojska znaczenie, a odpowiednio długi po spożyciu treściwego pokarmu spokój ma zasadnicze znaczenie dla dobrego wykorzystania pokarmu przez konia. Nakarmienie i następnie natychmiastowy marsz w dalszą drogę nie daje pełnej korzyści, a czasem nawet przynosi szkodę.

Podczas walki pieszej, wtedy gdy przy koniach pozostają sami koniowodzi, nie może być mowy o skarmianiu owsa, a zresztą w takich warunkach (możliwość natychmiastowego dalszego marszu) jak już wspomniałem, wykorzystanie paszy będzie małe lub żadne. Konie natomiast przyzwyczajone do otrzymywania normalnie w poludnie owsa, gdy tego nie otrzymają, będą niespokojne, a możliwości opanowania ich przez koniowodnych będą mniejsze. Troska o konie i przyzwyczajenie dowódców do systemu trzykrotnego karmienia może czasem wywrzeć nie koniecznie pożądany wpływ nawet na decyzję niektórych dowódców. Podałem tu parę przykładów, które można mnożyć i wyciągać wnioski.


* * *


Zmiana systemu karmienia koni paszą treściwą, nie może się odbyć zbyt raptownie: im powolniej to się odbędzie tym lepiej dla koni. Zastosować można np. taki sposób:


Pora
karmienia
Rodzaj
karmy
Okres
przygotowawczy
Dwurazowe
karmienie
Uwagi
pierwsze
14 dni
drugie
14 dni
rano . . .owies1.1251.1251.6251) dla koni
AK i AL
odpowiednio
zastosować.
siano1.5001.0001.000
południe . owies1.0000.500-
siano1.5002.0002.000
wieczór . . owies2.0002.5002.500
siano1.0001.0001.000


Pożądane jest, by w okresie przygotowawczym konie otrzymywały pół lub l kg siana dodatkowo, by mniej wyjadały ściółkę z pod siebie. Według obserwacji konie w tym czasie więcej "interesują" się ściółką niż normalnie.

Przy zwiększeniu normy furażu (owsa), należy tak kalkulować, by wieczorowa (a przy nocnych marszach ranna) dawka owsa była większa od porannej (wieczorowej).

Moim zdaniem, nie jest korzystną rzeczą zadawanie koniom bardzo często a zato bardzo małych porcji jak owsa tak i siana. Bez względu na ilość (nie rodzaj) karmy praca wewnętrznych organów trawiennych jest zawsze prawie jednakową, a przy nikłych dotacjach nie daje pożądanego efektu, ani też nie zaspakaja głodu. Lepiej rzadziej ale dobrze nakarmić konia, niż częściej go "oszukiwać" drobnymi dawkami. Koń wprawdzie znajdzie i na to sposób, gdyż wyjadać będzie ściółkę z pod siebie, by podrażniony małą dawką głód zaspokoić.

Otwartą powstaje tylko kwestia wpływu fizjologicznego na konia, ale tu już w sprawie proponowanego systemu karmienia koni paszą treściwą muszą się wypowiedzieć specjaliści fizjologowie.


mój przypis (MC) Inne artykuły związane z tym tematem:
1937/6 (140) poz.6 MJR JÓZEF GRUBOWSKI. ZAGADNIENIE DWURAZOWEGO KARMIENIA KONI.



Powrót do spisu treści rocznika Powrót