skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1937/3 (137) poz.3

RTM. DYPL. JAN RUDNICKI.

MOTORYZACJA A PSYCHIKA I WYSZKOLENIE ŻOŁNIERZA.

Śmiało można stwierdzić, że wszystkie pisma, książki i artykuły, traktujące o wojsku i o możliwej przyszłej wojnie, są przepełnione recenzjami o broni pancernej.

Nic w tym dziwnego, gdyż broń ta, po tak chlubnie zdanym egzaminie na froncie zachodnim w czasie wojny światowej1), wszechwładnie opanowała umysły wszystkich strategików i taktyków.

1) Również podczas wyprawy włoskiej w Abisynii. Przyp. Redakcji.


Wszystkie, bez wyjątku, państwa, starające utrzymać się na powierzchni ogólnoświatowej polityki, prześcigają się w powiększaniu swych zastępów "stalowych rumaków", chcąc wykazać tym swój prestig'e mocarstwowy i zapewnić sobie szacunek u sąsiadów.

Autorytety zagraniczne wyrażają coraz częstsze zapatrywania, że posiadanie ich w dostatecznej ilości zapewni nie tylko zwycięstwo na polu walki, wywierając swój decydujący wpływ na działania bojowe, lecz przyczyni się również do szybkiego zakończenia wojny, przez działania zagonów broni pancernej z równoczesnymi nalotami lotników na centra tyłowych urządzeń, żywiących walkę, i to o znaczeniu państwowym.

Podobne hasła doprowadziły do niebywałego rozrostu przemysłu wojennego, wytwarzającego ten nowy sprzęt i narzędzie walki.

Ciekawą statystykę w tej materii podaje nam rtm. Furs-Żyrkiewicz z terenu Rosji sowieckiej ("Przegląd Kaw." Nr 10/36), gdzie produkcja od roku 1929 do 1933 wzrosła o 2475% dla tankietek, 760% dla czołgów lekkich i o 792% dla czołgów średnich. Nie inaczej dzieje się zapewne i u innych narodów, gdzie fabryki o dwuznacznych produkcjach rosną jak grzyby po deszczu.

Ciekawą wizję przyszłej wojny można sobie urobić na podstawie dociekań różnych autorów na tematy zasad taktyki użycia broni pancernej, której udział zapewniony został w każdym działaniu i na mniejszych nawet szczeblach dowodzenia; przewiduje się już przydział pewnej ilości broni pancernej do patroli rozpoznawczych.

A więc spotykać ją będziemy we wszystkich przejawach życia żołnierskiego. O każdej porze możemy spodziewać się jej wizyty, nie tylko ceremonialnej o oznaczonej godzinie, lecz i bezceremonialnej, w czasie i miejscu, gdzie tego najmniej spodziewać się będziemy.

Doskonała jest maksyma, stara jak świat, że "dobrym jest ten żołnierz, który nie da się zaskoczyć" - a jak wygląda ona w praktyce w codziennym życiu, postaram się wyjaśnić.

Kadra oficerska przez żywy udział (jeśli nie osobiście, to przynajmniej korzystając z literatury), w doświadczeniach i ewolucjach, jaką przechodzi broń pancerna od 1918 r., przez lekturę najnowszych dzieł i dysputy (nieraz bardzo gorące) w gronie kolegów, ma możność urabiania sobie poglądów na kwestię motoryzacji, przyswajając sobie różne przykazania użycia, czy też zwalczania broni pancernej.

Trochę gorzej przedstawia się ta sprawa na niższym szczeblu kadry. Mam tu na myśli korpus podoficerski, który jest mniej "au courant" tych spraw od kadry oficerskiej, jednak zakres potrzebny podoficerowi i osiągalny przez nich, jest w zupełności wystarczający dla potrzeb przyszłej wojny.

Na tych szczeblach zaskoczenia nie będzie. Jest to jednak znikomy procent tych mas, które wezmą udział w bitwach, mas, które muszą być przygotowane na wszystko, urobione na samodzielnych wojowników o bezpieczeństwo i całość swego kraju.

Dotychczas dobrze patrzący i dobrze wnioskujący żołnierz, był żołnierzem dobrym, nie dającym się łatwo podejść lub złapać skrycie lub niespodziewanie.

Celowo użyłem tu czasu przeszłego "był", bo czy możemy śmiało powiedzieć, że on takim jest i takim zostanie?

Sądzę, że wobec olbrzymich możliwości ze strony broni pancernej, bylibyśmy w wielkim błędzie, gdybyśmy twierdzili, że tak jest i będzie, jak dawniej.

Luki w dotychczasowym systemie szkolenia żołnierza, niezałatane zawczasu, okazały by się w przyszłości wprost katastrofalne.

Do cech dobrego patrzenia i wnioskowania musi dojść jeszcze "coś", co uodporni naszego żołnierza, i to działającego nie tylko pojedynczo, ale i w masie.


* * *


W powodzi artykułów trudno jest zorientować się, którzy z autorów mają słuszność: czy ci, którzy twierdzą, że ta broń bezapelacyjnie rozstrzygać będzie wszelkie "pociągnięcia operacyjne czy taktyczne" tego lub innego sztabu generalnego, czy też bardziej pesymistycznie nastrojeni autorzy, którzy przypisują broni pancernej dość duże prerogatywy, jednak wyrażają równocześnie przekonanie, że jest to broń, która wymagać będzie specjalnych warunków do jej użycia, a więc nie uniwersalna.

Nie mniej jednak musimy się liczyć z tym, że używaną ona będzie i to od pierwszych dni wojny, i kto wie, czy rozwieszenia plakatów mobilizacyjnych nie wyprzedzi jej pokazanie się w przygranicznych wsiach i miasteczkach.

Nie ulega też wątpliwości, że używaną będzie we wszystkich rodzajach działań taktycznych z lepszym, lub gorszym wynikiem, a naszym obowiązkiem i celem powinno być już obecnie tak się do tej broni ustosunkować, by działania jej nie zaskoczyły nas.

Co się działo w czasie wojny światowej, gdy tego przygotowania nie było, czym był żołnierz i masy, niech mówi za siebie krótka historia pierwszych prób użycia czołgów na froncie zachodnim.

  1. Rok 1916 minął na froncie tym pod znakiem meudałych prób wciągnięcia czołgów do działań w walkach pozycyjnych. Wskutek dużych usterek technicznych i złej taktyki użycia ich nie dochodzą one do pierwszych linij okopów niemieckich, a więc tym samym Niemcy nie odczuli ich działania na swej skórze. Teren, przez który miały się one dostać do okopów niemieckich, był tak pokryty lejami od wybuchów pocisków artyleryjskich, że nie mogły one posunąć się naprzód, gdyż technicznie nie były do tego przygotowane.
  2. W kwietniu 1917 r. rozpoczęła armia francuska, pod dowództwem gen. Nivelle, ofensywę wiosenną z celem zajęcia Laon i Saint Quentin. Dnia 16 IV użyto 132 czołgów (8 dyonów), które miały dopomóc do zdobycia 3-ciej linii okopów niemieckich; okopów tych nie można było wziąć pod ogień artyleryjski z powodu dużej odległości stanowisk artylerii francuskiej od tej linii.
    Rzucone do natarcia czołgi nie mogły bez pomocy piechoty przekroczyć już pierwszej linii okopów, a stanęły zupełnie przed 2-gą, nie zagrażając 3-ciej linii nawet swym ogniem.
    Cóż się okazało? Otóż Niemcy przygotowali się na przyjęcie czołgów, rozszerzając swe okopy ponad 1.80 m szerokości, gdyż taką szerokość rowu mogły w tym czasie czołgi przekraczać.
    Zaskoczenia i skutków jego nie było!
  3. Po usunięciu wad konstrukcyjnych, stwierdzonych w czasie dotychczasowego użycia czołgów, użyto znowu w dn. 23 X 1917 5 dyonów czołgów w bitwie pod Malmaison.
    Czołgi podprowadzono pod pozycję skrycie, pod osłoną ognia art. Skuteczność ich użycia była bardzo duża, wszędzie gdzie pojawiły się one, swą obecnością wywoływały popłoch i panikę w szeregach niemieckich.
    Jakie było w tym czasie nastawienie Niemców, widać to i przemówienia gen. von Wrisberga, który przemawia po tej bitwie w Reichstagu w zastępstwie ministra spraw wojsk.
    Między innymi stwierdza on:
    "Armia amerykańska nas nie zastraszy, damy sobie z nią radę, doniosłą natomiast jest sprawa czołgów i użycia ich przez Anglików, ale jesteśmy już przeciw nim dostatecznie uzbrojeni, tak, że obrona przeciw nim jest obecnie tylko kwestią wytrzymałości nerwów żołnierskich. Jeśli te nie zawiodą. to możemy być spokojni".
    Jak dalece nie zawiedli się Niemcy na nerwach swoich żołnierzy, świadczy o tym najlepiej atak wojsk angielskich pod Cambrai, w czasie którego 2 działa niemieckie, ustawione na pozycji pod Flesquieres w dniu 20 XI 1917, zniszczyły w krótkim czasie 15 czołgów angielskich.
    W całej tej walce zasługuje na specjalną uwagę przygotowanie psychiczne Niemców do walki z czołgami, które poprawiło się znacznie z chwilą rozpoczęcia budowy broni pancernej u siebie w kraju.
  4. Ciekawy opis użycia samochodów pancernych i przerwania frontu na Wschodzie podaje M. Wańkowicz w swej książce "Strzępy epopei" [opowiadanie ,,Budienny idzie!'']
    Sytuacja była następująca:
    Własna piechota w obronie na odcinku Topolówka-Nowochwastów, w odwodzie 3 szw. kawal, z 7 c. k. m. i bat. artylerii.
    Tu następuje ciekawy opis dowódcy plutonu artylerii z odwodu:
    "Wtem, i dotąd trudno mi uzmysłowić sobie raptowność, z jaką się to stało - od strony Samhorodka widzimy posuwających się bolszewików. Snadź sforsowali rzekę między Samhorodkiem i Skwirą, minęli Samhorodek i walą na nas, aby od tyłu wziąć Oziernę.
    Następują rozkazy do przegrupowania, konieczne w podobnej chwili i rozkazy ogniowe.
    Jeszcze rozkaz nie został oddany i jeszcze nie ruszyły szwadrony, gdy splątana masa wozów, koni i ludzi, jaszczów amunicyjnych, kuchen polowych i sanitarek runęła w ślepym popłochu z Oziernej.
    To pękł nasz opór w tym ostatnim punkcie. Poprzez mgłę tego dnia, w czarnej gardzieli traktu, pomiędzy drzewami, ukazują się nagle trzy opancerzone auta bolszewickie. Jadą pełnym pędem, strzelając ze wszystkich swoich maszynek...
    ...Nasze szwadrony dostawszy się w ogień pancerek, cofają się w nieładzie.
    ...Moje działa i jaszcze pełnym pędem wjeżdżają na trakt i wpadają pod lufy pancerek ..... teraz widzę, jak po nich, niby sznureczkiem, przeciągają swoją serię kulomioty ......
    Wybito konie przy jaszczach i przy jednym dziale ......"

Przykładów takich przytoczyć by można niezliczoną ilość i to z historii każdej bez wyjątku armii.

A przecież od roku 1917 zmieniła się kolosalnie nie tylko ilość tych broni, które w tym czasie liczono na dziesiątki sztuk, dziś na tysiące... ale i taktyka ich przeszła olbrzymią ewolucję, a więc i odpowiednio groźniej działać będzie na psychikę tych, którym przypadnie w udziale przeciwstawić się im.

Wniosek stąd prosty - przygotować się do tego lepiej, sumienniej, niż to zrobili w 1917 r. Niemcy.

By łatwiej dojść do sedna sprawy, przytoczę tu kilka zdań znanego pisarza generała b. wojsk ros. Simanskiego, który w szeregu artykułów, traktujących o panice, która miała miejsce we wszystkich armiach świata, daje ciekawy pogląd na sprawę dotyczącą specjalnie omawianego tematu.

Otóż stwierdza on, że przyczyną paniki, między innymi, jest bardzo często wrażliwość oddziałów na nowe czynniki walki, a więc na nowy sprzęt, z którym oddziały nie były dostatecznie obeznane.

W przedstawieniu faktów paniki, które albo osobiście obserwował, lub zaczerpnął z prac innych autorów zagranicznych, stwierdza, że mimo czasem dokładnego obeznania oddziałów z pewnym nowym sprzętem, objawy paniki, mimo to miały miejsce, wywoływane przez żołnierzy, którzy w międzyczasie przybyli na uzupełnienie do oddziałów, a nie znali, lub nie przyzwyczaili się do "nowości".

Dalej mówi gen. Simańskij, że panika powstaje przeważnie na tyłach, wywołana bądź to:

  1. przez opowiadania dezerterów z 1-szej linii, którzy chcą przez wyolbrzymianie faktów, zmazać swą winę i uchodzić za bohaterów,
  2. przez oddalenie od niebezpieczeństwa, które zwiększa tylko bojaźń, i dlatego zwykle tyły, a więc pisarze, komp. sztabowe, personel różnych zakładów i taboryci, są pierwszymi siewcami paniki.

Nic w tym dziwnego, bo ludzie ci żyją wrażeniami otrzymywanymi z opowiadań rannych i dezerterów z pola walki, którzy oświetlają je zależnie od swego stanu duchowego.

Najmniej reaguje na panikę ten, kto spogląda w oczy niebezpieczeństwu, mając możność jego oceny, oraz ewentualnej samoobrony lub zwalczania.


* * *


Dla nas, kawalerzystów, sprawa przygotowania żołnierzy do spokojnego i rozumnego reagowania na broń pancerną, jest kwestią prawie że życia lub śmierci. Jesteśmy przecież bronią, która w pierwszym rzędzie przeznaczona jest do walki i współpracy z bronią pancerną, ze względu na nasze zadania, jak rozpoznanie, osłanianie i opóźnianie, zadań, przez które wysuwani jesteśmy przed W. J. piechoty, które za naszymi "plecami" przygotowywać się będą do zadania odpowiedniego ciosu nieprzyjacielowi.

Dlatego też nasze oddziały czołowe, jak i tyły, będą stale narażone na starcia z bronią pancerną.

Wyszkolenie i przygotowanie naszej psychiki musi objąć wszystkich bez wyjątku żołnierzy, od dowódcy szpicy do d-cy tyłów, od czołowego szperacza do ostatniego taboryty, by w gronie naszym nie znalazł się ani jeden żołnierz, którego psychika byłaby podłożem do szerzenia paniki.

Przygotowanie to powinno pójść w dwu kierunkach:

  1. W kierunku oswojenia się z bronią pancerna. Jest to zagadnienie pierwszorzędnej wagi. Musi ona wejść w krew żołnierską, musi stać się tematem codziennych rozmów koleżeńskich, jednym słowem, musi ona przestać być wielką niewiadomą, lub być atrakcją dla wrażliwych nerwów.
  2. W kierunku wyszkolenia teoretycznego i praktycznego, dążącego do opanowania znajomości i zwalczania tej broni.

Kwestia oswojenia się z bronią pancerną nie nastręczy nam żadnych kłopotów, ani też trudności. Wystarczy, gdy przy każdej okazji wspominać będziemy o jej istnieniu, celowości i zadaniach, gdy podamy krótki rys historyczny jej rozwoju od czasu wielkiej wojny, a zamierzony cel osiągniemy wtedy, gdy żołnierze będą mówić o niej z takim spokojem, jakby opowiadali o swym koniu, lub szabli i lancy.

Wyszkolenie teoretyczne powinno objąć cykl wykładów o broni pancernej.

Rozpocząć je powinniśmy w okresie wyszkolenia pojedyńczego żołnierza, stopniując ich ilość i zakres, aż do rozpoczęcia ćwiczeń pułkowych. Dużą pomoc oddadzą tu tablice ścienne, opracowane przez rtm. Furs-Żyrkiewicza, które nie powinny się pokrywać kurzem sal świetlicowych lub innych korytarzy. Znaleźć się one muszą w ręku instruktora, który rzeczowo omówi poszczególne fragmenty, tam przedstawione.

Cel będzie osiągnięty wtedy, gdy żołnierze poznają ją teoretycznie wszechstronnie i potrafią znaleźć dobrą odpowiedź na zachowanie się wobec niej, w różnych sytuacjach bojowych.

Wyszkolenie praktyczne.

Było by ono dalszym etapem wyszkolenia teoretycznego, ale już ze sprzętem rzeczywistym.

Widzę je w formie 4 lekcyj, każdą po 1/2 - l godz. czasu i to na jeden pododdział, nie wyłączając szwadronów gospodarczych.

Przedstawiało by się to następująco:


1 lekcja - pokaz samochodu pancernego i czołga. stojącego w miejscu. Krótki opis. Obsługa i wyposażenie wozu bojowego. Pokazanie części czułych na pociski - z podziałem na miejsca, które pozwolą na:

  1. unieszkodliwienie wozu,
  2. unieszkodliwienie obsługi.

Dokładne przyjrzenie się sprzętowi, "obmacanie" go. Zwrócenie specjalnej uwagi na trudności pracy obsługi w wozie. (Gazy spalinowe - a więc brak powietrza. Zamknięte drzwiczki i okienka, a więc trudność obserwacji i strzelania. Huk motoru i broni strzelającej - a więc brak reakcji na wpływy zewnętrzne). Sprawdzenie słuszności tych wad przez ułanów osobiście przez wchodzenie do środka wozu.


2 lekcja - pokaz sprzętu w ruchu (obok kierowcy siadają na zmianę mniej inteligentni ułani),
pokaz szybkości,
pokaz zwrotności,
pokaz przebywania przeszkód najczęściej spotykanych.

Zwrócenie uwagi na:

  1. przeszkody możliwe do przebycia przez sprzęt,
  2. przeszkody zatrzymujące sprzęt (bagno, rzeka, gęsty las, pola szynowe, pola minowe, szerokie przekopy, ostre szkarpy, pułapki i t. p.).

3 lekcja - Pokaz zwalczania czołgu (w formie opowiadania, z pokazaniem miejsc czułych na dany rodzaj zwalczania) przy pomocy:

  • kbk (opis pocisku przeciwpancernego),
  • c. k. m. (opis pocisku przeciwpancernego),
  • działka przeciwpancernego,
  • działa artyleryjskiego,
  • granatów (wiązki, sposób sporządzania i użycia),
  • innych sposobów (ostatnio zastosowany w Hiszpanii - butelka z naftą lub benzyną - rzucanie i podpalenie granatem ręcznym).

4 lekcja - Wybór miejsc i stanowisk, które chronią przed działaniem broni pancernej (murowane zabudowania, gęsty las, grube drzewa i t. p.).

Zachowanie się ułanów wobec nagle ukazującej się broni pancernej.

Skąd wziąć potrzebny do tego celu sprzęt? Widzę tu cztery rozwiązania:

  1. dla garnizonów, w których lub w pobliżu których stacjonuje broń pancerna.
    Na zapotrzebowanie dowódcy oddziału kawal., skierowane do dowódcy broni pancernej, na rozkaz tego ostatniego, jedzie l - 2 samochodów ciężarowych, na których załadowane są (dla oszczędności wozów terenowych) czołgi oraz jedzie razem l samochód pancerny (kołowy).
  2. dla oddziałów, w pobliżu których nie stacjonuje broń pancerna, lub tak daleko, że transport omówiony w pkt. l wymagałby większych kredytów.
    Przydzielać w okresie przedobozia jednostki broni pancernej i w obozie znaleźć czas dla przerobienia lekcyj podanych wyżej.
  3. dla oddziałów, do których przydział nie jest przewidziany nawet na okres koncentracji, lub ćwiczeń międzydywizyjnych.
    Wykorzystać obozy broni pancernej (odbywające się poza miejscem stałego zakwaterowania) i uzgodnić ćwiczenia zgrupowań broni pancernej i kawalerii dla "zbliżenia się", wykorzystując broń pancerną dla pokazów.
  4. W wypadkach nie objętych pkt. l - 3, przewidzieć w okresie ćwiczeń m-dyw. l dzień (wolny od ćwiczeń), by w dniu tym broń pancerna mogła być poznaną przez oddziały innych broni.

Kredyty przeznaczone na powyższy ceł, oprocentują się wielokrotnie tam, gdzie uodporniona psychika naszego żołnierza spotka się z dobrze mu znaną bronią pancerną.



Powrót do spisu treści rocznika Powrót