skanowanie: 'ŻURAWIEJKI' Michał Choczaj http://www.zurawiejki.horsesport.pl/

1933/12 (98) poz.7a

sprawozdania i recenzje...

Bułgarja - NASZA KONNICA. - Sofja. Marzec 1932.

T. S. - Walki uliczne a kawalerja.

Walka uliczna jest szczególnym rodzajem walki kawalerji. Kawalerja nadaje się do tego w okresie poprzedzającym te walki. Autor podaje szczegółowy opis działań kawalerji prowadzącej tego rodzaju walkę.

Szczególnie dokładnie opracował autor rozdziały poświęcone walce ze zbuntowana ludnością miejska.

Dowódca oddziału np. szwadronu, mając rozproszyć zbierający się tłum, wysyła na zagrożone miejsce patrole, podążając za niemi kłusem. Im prędzej przybędzie na miejsce, tem większe są widoki rozejścia się tłumu, nieowładniętego jeszcze psychozą. Wielu ludzi na widok pędzącego oddziału raczej wróci do domu, niż pozostanie na ulicy.

Do ruchu wybiera dowódca szwadronu szersze ulice, ze względu na możliwość ostrzeliwania oddziału z okien domów; musi trzymać oddział silnie w ręku i w granicach możliwości manewrować.

Szwadron zazwyczaj się stara znaleźć się przed czołem tłumu, choć często wielki skutek miewa pojawienie się na jego tyle. Zatrzymuje się przynajmniej na 100 - 200 kroków przed czołem tłumu i wysyła patrole na bliskie ulice boczne. Tłum powinien dobrze widzieć szwadron, jego zwartość i karność, stanowczość i szybkość ruchów wykonywanych na każdy znak dowódcy.

Lepiej jest zatrzymać się tuż przed skrzyżowaniem ulic, aby mieć możność umieszczenia w ulicy bocznej koniowodów w razie spieszenia i karabinów maszynowych, jeśli są, które ustawiają się zaraz gotowe do ognia.

Następnie dowódca szwadronu w towarzystwie trębacza wysuwa się w galopie przed oddział i głośno wzywa tłum do rozejścia się, uprzedzając, że ma rozkaz użycia broni w razie nieposłuchu. Wyznacza na to 4 - 5 minut czasu. Jeszcze lepiej, jeśli może wezwać przewódców demonstracji, aby ułatwili uniknięcie rozlewu krwi. Rozmowa ta musi być spokojna, żeby zamiast uspokoić nie podnieciła wzburzenia. Musi też być krótka, a nie wyglądać jak dwustronne rokowania: ma tylko podać ultymatywne stanowisko dowódcy szwadronu. Następnie dowódca wraca na czoło szwadronu i wobec tłumu patrzy na zegarek.

Jeśli i to nie poskutkuje, po upływie wyznaczonego czasu daje trębaczowi znak, aby zatrąbił sygnał.

To jest najcięższa chwila dla dowódcy oddziału. Otrzymany rozkaz bowiem podaje tylko, co on ma zrobić, ale nie jak ma zrobić, bo wyższy dowódca zazwyczaj nie zna bliżej okoliczności i wydaje tylko rozkaz "wstrzymania", "rozproszenia" czy "uspokojenia" tłumu, pozostawiając sposób wykonawczy.

Dowódca szwadronu musi wziąć na swoją odpowiedzialność wybór sposobu postępowania.

Przedewszystkiem, czy działać konno czy pieszo. Natarcie konno działa na tłum silniej, zarówno pod względem duchowym, jak też materjalnych następstw. Natomiast strzelanie daje większe opanowanie karności nad oddziałem spieszonym niż pędzącym w galopie wśród tłumu i mogącym wywołać zniszczenie znacznie większe, niż wymagała konieczność.

Czasem samo dobycie szabel może wystarczyć jako argument do rozejścia się tłumu, a wtedy zadanie oddziału już będzie spełnione.

Jeśli tłum zachowuje się nadal zaczepnie, dowódca szwadronu musi działać, pamiętając, że powinien działać jak najbardziej strachem, powodując jak najmniej ofiar. Wielkie usługi oddaje tu użycie nieszkodliwych dla zdrowia gazów, wywołujących łzy i kichanie.

Jeśli tłum posuwa się naprzód, ale niezaczepnie, często poskutkuje wykonanie pozornej szarży z okrzykiem hura i zatrzymaniem się na 20 - 30 kroków przed tłumem.

Potrzebne do tego są: bezwzględna karność i doskonałe wyszkolenie oddziału, uprzedzenie go o tem, że szarża będzie pozorna, dostateczna przestrzeń między oddziałem a tłumem.

Drugim środkiem jest zapowiedzenie, że przestrzeń do pewnej linji będzie ostrzeliwana. Pododdział karabinów maszynowych spieszą się i zajmuje pozycję w jednej z ulic bocznych, skąd zaczyna ogień boczny na wyznaczoną przestrzeń, podczas gdy reszta oddziału pozostaje na miejscu. Konieczna jest do tego szeroka ulica i wolne ulice boczne.

Liczyć się tu trzeba z możliwością naciskania tylnej części tłumu na przednią, która z tego powodu nie może się cofnąć, choćby chciała.

Czasami przewódcy demonstracji wysuwają na czoło kobiety i dzieci, jako osłonę przeciw działaniu wojska. Trzeba je wtedy oddzielić od tłumu i usunąć w jedną z ulic bocznych, albo przedsięwziąć działanie z jednej z ulic bocznych.

Jeśli rozruchy są mniej czy więcej zorganizowaną rewolucją, wówczas kawalerja działa bezwzględnie tak jak na wojnie, nie licząc się ze względami ludzkości, a traktując tłum jako wroga wewnętrznego. Wtedy albo się otacza zbuntowanych aż do przybycia posiłków, albo wykonywa się natarcie.

Dowódca odosabnia zrewoltowanych od reszty miasta, przeprowadzając jak najściślejszą blokadę. Wszelki ruch się wstrzymuje, linje telefoniczne przecina, a spotykane osoby legitymuje i w razie potrzeby umieszcza w miejscu zgóry wyznaczonem.

Okolicę otoczonej części miasta obserwują patrole konne w odległości wzrokowej.

Odwód przebywa w miejscu najbardziej zagrożonem. Przy nim też znajduje się dowódca całości.

Na wszelką próbę napadu na oddział odpowiada się ogniem i to tak, żeby zbuntowani mieli wrażenie, iż wszystkie kierunki są pod skutecznym ogniem.

Okrążenie w celu zmuszenia głodem do poddania się jest celowe tylko wtedy, gdy zamieszki są miejscowe.



Powrót do spisu treści rocznika Powrót