Ten elegancki MECHANIZM SPUSTOWY używany jest w pułapkach myśliwskich przez rozmaite ludy nie wiadomo dlaczego nazywane 'prymitywnymi'. Możemy go użyć, jeśli chcemy uatrakcyjnić ścieżkę łuczniczą pojawiającym się niespodziewanie, ruchomym celem.
Gdy łucznik zaczepi o potykacz, spust zwolni linkę która przytrzymywała np. odciągnięte w bok i schowane za pniem drzewa wahadło. Najtrudniej wybrać odpowiednie miejsce, ale efekt jest wart odrobiny wysiłku ;-) Na tej samej zasadzie można również uruchamiać inne rodzaje celów.

Spust - naciągnięty. Mechanizm składa się z 3 patyków: (1) to 'kij oporowy', o który zahaczamy spust; na zdjęciu jest oparty o pnie rozwidlonego drzewa,ale równie dobrze można go wbić pionowo w ziemię czy użyć odpowiednio rosnącej gałęzi. W każdym razie musi być solidnie umocowany.
(2) to 'blokada'. Jeden koniec tego kija na zdjęciu opiera się o ziemię w rozwidleniu pni, z drugiej strony jest oparty o 'kij oporowy' a jego wystający koniec jest zaostrzony.


(3) to 'spust'. Do tego krótkiego patyka jest przywiązana zielona linka (5), przytrzymująca nasze wahadło w pozycji odciągniętej. Jeden koniec spustu, krótki i tępo ścięty, wkładamy pod 'kij oporowy'. Drugi koniec, nieco dłuższy (im dłuższy, tym mechanizm jest bardziej czuły!) i zaostrzony ustawiamy tuż obok zaostrzonego końca 'blokady'.
Bierzemy potykacz, na zdjęciu jest to cienki, niebieski sznurek (5). Na jego końcu zawiązujemny małą pętelkę i zakładamy ją na oba zaostrzone końce: 'blokady' i 'spustu'.
Mechanim jest teraz gotowy - ciężar odciągniętego w bok wahadła napina zieloną linkę (4) która próbuje obrócić przywiązany do niej spust (3). Jednak zaostrzony koniec spustu jest połączony pętelką potykacza (5) z również zaostrzonym końcem blokady (2).

A teraz:

Spust - zwolniony.(1) Lekkie potrącenie potykacza powoduje zsunięcie się pętelki z zaostrzonych końców i rozłączenie spustu z blokadą.
(2) spust obraca się i wyskakuje spod kija oporowego, uwalniając linkę. Wahadło może się zacząć kołysać.











Jak się trochę poeksperymentuje z długością naszych patyków, kątem zaostrzenia i wielkością pętelki na potykaczu, można uzyskać bardzo czuły mechanizm (nie przesadzajmy, bo uruchomi go byle powiew wiatru!). Urządzenie powinno być oczywiście dobrze zamaskowane, potykacz z niebieskiego sznurka zrobiłem specjalnie, żeby wyraźnie wyszedł na zdjęciu...
Po zamaskowaniu trzeba się upewnić, że uwolniony spust nigdzie się nie zaczepi - inaczej nasze wahadło zatrzyma się w połowie ruchu.
Potykacz trzeba rozciągnąć w poprzek ścieżki na odpowiedniej wysokości i przywiązać jego koniec do palika po drugiej stronie. Chytrym sposobem jest przywiązanie końca potykacza do gałęzi, którą przechodzący łucznik musi odsunąć z drogi - wtedy jeszcze trudniej go zauważyć.
Czy muszę mówić, że opisane urządzenie może przyprawić konia o zawał serca, a potykacz może mu się wplątać w nogi? Do zastosowania raczej w strzelaniu pieszym!



Poprzedni rozdział.