|
NAPINANIE LINY PRZEZ SKRĘCANIE - jeszcze inny sposób napinania. Mniej niszczy linę niż 'kołowrót' i daje bardzo duże przełożenie (przy odpowiedniej długości dźwigni można nawet zerwać linę!), natomiast ma jedną podstawową wadę - skraca linę tylko w bardzo ograniczonym zakresie, więc przed rozpoczęciem skręcania trzeba w jakiś sposób wybrać niemal cały luz, co jest w praktyce trochę niewygodne. Potrzebne nam będą dwa solidne kołki, jeden za pomocą którego będziemy skręcać pętlę, a drugi po to, aby owo skręcenie nie przenosiło się na resztę liny. Po pierwsze dlatego, że skręcanie całej liny trwałoby bardzo długo, a po drugie na poskręcanej linie źle się tocżą kółka windy. Zawiązujemy na końcu liny długą, niezaciągającą się pętlę, zakładając ją na jakiś solidny punkt mocowania (drzewo jak na zdjęciu, lub np. duży śledź). Warto się przy tym posłużyć takim węzłem, który da się potem w miarę łatwo rozwiązać, na przykład ósemką Na pętli w pobliżu węzła robimy dwa ucha (formując coś nieco podobnego do wyblinki) przez które... ...przekładamy jeden z kijów. Zrobienie takiego węzła nie jest niezbędne, kij można po prostu włożyć końcem między obie liny pętli, ale ułatwia życie, bo nie trzeba go przy dalszych manipulacjach przytrzymywać, żeby się nie przesunął. Teraz pora na wybranie niemal całego luzu; niestety skręcając możemy napiąć linę bardzo mocno, ale nie skrócimy jej przy tym wiele - i tu jest pies pogrzebany (nieduży, powiedzmy ratlerek) bo najwygodniej to zrobić na drugim końcu liny, co nie zawsze jest możliwe, jeśli jest on przymocowany gdzieś wysoko. Jeśli zakładamy pętlę na śledzia czy jakiś słupek to pół biedy, zawsze można ją obłożyć kilkakrotnie wokół kołka. W przypadku np. drzewa, gdzie obłożyć liny górą niesposób trzeba poluzować i przesunąć ósemkę w ten sposób dostosowując długość pętli, co jest niezbyt wygodne.Gdy uporamy się już w taki czy inny sposób z luzem, wkładamy drugi kij między liny w pętli, mniej więcej w połowie jej długości... ...i zaczynamy skręcać pętlę za pomocą kija, obracając go w kierunku pokazanym niebieskimi strzałkami. W miarę skręcania lina napina się bardzo mocno - dysponując odpowiednio długą i solidną dźwignią można ją wręcz zerwać. Zauważmy teraz, że pierwszy kij opierając się końcem o ziemię zabezpiecza przed skręceniem pozostały odcinek liny.Uwaga: podobnego mechanizmu z dźwignią zamocowaną końcem w wiązce sprężystych lin używali Rzymianie w swoich oblężniczych balistach wyrzucających wielkie strzały czy kamienne kule. O czym warto pamiętać, bo jeśli się nam kołek wymsknie z dłoni, to jego koniec może nabrać naprawdę niezłej prędkości zanim wyrżnie nas między oczy... Gdy już naprężymy linę odpowiednio, blokujemy koniec naszego kija np. po prostu opierając go o ziemię. Zwróćmy uwagę, że oba kołki blokują się w przeciwne strony (czerwone strzałki na zdjęciu).W każdej chwili można dołożyć kilka skrętów, jeśli lina z czasem się trochę poluzuje czy śledź nieco przesunie w ziemi. |