KANTAR Z LINKI - 'awaryjny' kantar do prowadzena konia, improwizowany z linki. Zawsze może się zdarzyć, że będziemy musieli gdzieś zaprowadzić konia, który uciekł bez kantara, albo po prostu gdzieś go zgubił. A nie każdy będzie grzecznie szedł trzymany za grzywę czy z uwiązem tylko przełożonym przez szyję. Wtedy ten patent będzie jak znalazł, zwłaszcza że przy prowadzeniu działa bardzo skutecznie, pociągnięcie za koniec liny spowoduje naciśnięcie na kość nosową.
Ze względu na tą zaciskową naturę taki kantar nie bardzo nadaje się do uwiązywania zwierzaka, a już na pewno nie na dłużej.

Zwykły uwiąz jest w tej roli trochę przykrótki, zwłaszcza po zawiązaniu pętli na końcu - natomiast typowa lonża jest znakomita, zazwyczaj na jednym końcu ma już gotowe, zszyte ucho.

Prosty, 'awaryjny' kantar z linki.Zawiązujemy na końcu linki ucho i koniec ten przekładamy przez potylicę na drugą stronę szyi konia.
Teraz wiszącą po naszej stronie bieżącą część linki przekładamy przez pętlę...

















Prosty, 'awaryjny' kantar z linki....tworząc zaciskową pętlę, którą nasuwamy koniowi na nos...




















Prosty, 'awaryjny' kantar z linki....i wszystko układamy tak, żeby pętla na nosie opierała się o kość nosową tak jak nachrapnik - mniej więcej na szerokość dwóch palców poniżej kości jarzmowych.
Teraz już można konia spokojnie prowadzić...

















Prosty, 'awaryjny' kantar z linki....a jeśli mamy go zwolnić ze sznurka, to wystarczy zsunąć zaciskową pętlę z nosa (niebieska strzałka) a potem już tylko pociągnąć za nasz koniec linki (strzałka czerwona) - wszystko się rozpląta i zsunie koniowi z szyi.


















Poprzedni rozdział.