O strzelaniu z grzbietu końskiego.
[O strzelaniu z grzbietu końskiego.]

WSIADANIE NA KONIA I ZSIADANIE ZEŃ Z KOMPLETEM SPRZĘTU

Na początku musimy się razem z całym sprzętem dostać tam na górę, na grzbiet konia, zaś po skończonej jeździe wrócić szczęśliwie na matkę-ziemię. Wydaje się to dość prostym zadaniem, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach i pominięcie choćby jednego, małego czorta może przynieść opłakane skutki.
Wyobraźmy sobie taką oto scenę: dzielny łucznik właśnie zakończył pokaz przed zachwyconą grupą widzów płci przeciwnej, trafiwszy liczne, trudne cele. Zatrzymuje konia i zawadiacko przerzuca nogę przez przedni łęk, aby z gracją zsunąć się na ziemię i odebrać należne pochwały. I to niestety jest błąd, ponieważ pozostałe w kołczanie strzały łamią się z głośnym trzaskiem zaczepiając o kulbakę, spłoszony tym dźwiękiem koń wyrywa naprzód a pociągnięty wodzami delikwent ląduje twarzą w piasku, po czym musi się gramolić na nogi i ruszać w pościg za uciekającym wierzchowcem. Czy po takim przedstawieniu ktoś będzie pamiętał celne strzały?
Takie wypadki naprawdę chodzą po ludziach i dlatego radził bym najpierw dobrze przećwiczyć i zapamiętać kolejność czynności przy wsiadaniu i zsiadaniu, żeby ekscytacja pokazem czy zawodami nie spowodowała jakiejś wpadki.

WSIADANIE

Pozwólnie, że w skrócie opiszę 'normalne' wsiadanie: stajemy lewym ramieniem przy lewej łopatce konia, twarzą do jego zadu. Lewą ręką trzymającą lekko napięte wodze łapiemy za kosmyk grzywy lub przedni łęk siodła. Prawą ręką ustawiamy sobie odpowiednio strzemię, wkładamy doń lewą stopę, przenosimy dłoń zaczepiając ją za przeciwległą krawędź siedziska (nie za tylny łęk, bo w ten sposób łatwo przekręcić siodło na grzbiecie konia!), odbijamy się prawą nogą od ziemi, i przenosząc prawą nogę nad zadem konia siadamy (delikatnie!) w siodło.
Na niższych koniach wygodniejsze może być wsiadanie z ustawienia przodem w kierunku łba konia. Jak komu pasuje. Ważne jest w każdym razie, aby stopę wkładać w strzemię z palcami skierowanymi w przód lub w tył, a nie wprost w bok zwierzaka - trudno bowiem wymagać od niego aby stał spokojnie, podczas gdy wbijamy mu czubek buta w żebra...
Dodajmy jeszcze jako ciekawostkę, że niektóre ludy wschodu (np. chińczycy i japończycy) zwykli dosiadać wierzchowca z prawej strony.

Ze sprzętem odbywa się to właściwie tak samo, ale wymaga więcej ostrożności.

  • Dobrze jest, jeśli zwierzak umie naprawdę grzecznie stać przy wsiadaniu, inaczej za pierwszym razem niech ktoś nam go przytrzyma. Wsiadaniu z pełnym kołczanem nieodmiennie towarzyszy chrzęst opierzenia, a dźwięk ten niektóre konie może doprowadzić do paniki - mało jest scen zabawniejszych dla widzów niż widok łucznika, który trzymając jedną nogę w strzmieniu podskakuje na drugiej w rozpaczliwej próbie nadążenia za uciekającym koniem...
    Na samym początku lepiej wsiądźmy bez łuku i z pustym kołczanem (zapinanie pasa z kołczanem na nerwowym koniu to ciekawe przeżycie...) a pozostały sprzęt niech poda nam ktoś z ziemi, albo podjedźmy i weźmy go sami np. z płotu.
  • Wsiadanie na konia z kompletem sprżętu. Łuk trzymamy w lewej dłoni razem z wodzami, obrócony cięciwą na zewnątrz, w stronę łba konia. Wkładamy w strzemię lewą stopę, przenosimy prawą dłoń zaczepiając ją za przeciwległą krawędź siedziska (nie za tylny łęk!) i odbijamy się prawą nogą od ziemi.Jeśli nie mamy łubia a łuk trzymamy w ręku, to zawsze w lewej dłoni razem z wodzami i obrócony cięciwą na zewnątrz, w stronę łba konia. Trzymanie łuku w prawej ręce niemal na pewno skończy się tym, że usiądziemy na nim.
  • Jeśli mamy kołczan typu otwartego, to przeniesienie nogi nad zadem konia nie sprawi żadnego problemu, ponieważ jest on przymocowany stabilnie, wysoko na biodrze. Natomiast mając kołczan typu zamkniętego (tubę wisżacą u prawego biodra) warto złapać prawą ręką i pomóc przerzucić go w ślad za nogą.
  • Płynnym, miękkim ruchem, nie tracąc ani na chwilę równowagi wsuwamy się w siodło. Dobry jeździec nigdy nie opadnie na siedzisko jak worek kartofli - nie tylko wygląda to nieelegancko ale jest również bardzo nieprzyjemne dla konia. Jeśli kilkakrotnie powtórzymy takie gwałtowne uderzenie w grzbiet to nie zdziwmy się, jeśli zwierzak nie będzie chciał stać spokojnie przy wsiadaniu.
  • Przestawiamy kołczan zamkniętego typu w położenie do jazdy (pionowo).
  • Jeśli używamy przedłużkę wodzy (musta'an), to doczepiamy ją do prawej dłoni.

Uff... udało się.


ZSIADANIE

  • Chowamy łuk do łubia, jeśli takowe posiadamy.
  • Jeśli używamy przedłużki wodzy (musta'an) mocowanej do prawej dłoni, to teraz trzeba ją odwiązać. Kto o tym nie pamięta, wygląda potem jak pies który zapomniał, że jest przywiązany do budy...
  • Jeśli mamy kołczan typu zamkniętego (długą tubę wiszącą u pasa) przestawiamy go w położenie 'naziemne', czyli wieszamy skosem. Zsiadając z kołczanem ustawionym pionowo uderzymy jego dnem o ziemię.
  • Jeżeli łubia nie posiadamy, obracamy trzymany w lewej ręce łuk cięciwą do przodu, chwytamy tą samą dłonią wodze i opieramy ją o przedni łęk.
  • Wyjmujemy prawą stopę ze strzemienia i przenosimy ją nad zadem konia. NIGDY nie zsiadamy przerzucając nogę nad jego szyją - zsuwając się z konia w ten sposób połamiemy sobie pozostałe w kołczanie strzały albo zaczepimy o siodło samym kołczanem (to się może udać tylko wtedy, jeśli mamy pusty kołczan typu otwartego - ale lepiej się nie przyzwyczajać, bo za którymś razem zapomnimy, że jeszcze parę strzał nam pozostało...)
  • Mając wiszący z prawej kołczan zamkniętego typu musimy pamiętać, aby przerzucić go prawą ręką w ślad za nogą.
  • Współcześnie zazwyczaj przed zsiadaniem wyjmuje się OBIE stopy ze strzemion, przerzuca prawą nogę nad zadem i przytrzymując się rękami o łęki zsuwa brzuchem po boku konia. Mając nawieszane na sobie mnóstwo rozmaitego sprzętu lepiej jest nie wyjmować lewej stopy i zsiąść 'po strzemieniu'. Dzięki temu poły żupana, rękojeść szabli, pas, ładownica etc. itd. wszystko to razem będzie podczas zsiadania daleko od boku konia i na niczym nie zawiśniemy.

Dwa słowa na temat osób leworęcznych: jeśli ktoś nosi sajdak odwrotnie, tj. kołczan z lewej a łubie z prawej strony, ale na konia wsiada tradycyjnie, czyli od lewej, to musi to sobie wypróbować i nauczyć się porzerzucać łubie przez zad konia wolną ręką.

Na prawidłowo wykonane wsiadanie i zsiadanie nikt nie zwróci uwagi, ale każda zabawna pomyłka zostanie dobrze zapamiętana!




Poprzedni rozdział.