
[O zakładaniu strzał na cięciwę.]
Trzymanie wiązki strzał wraz z łukiem.
Zdjęcia i opis dotyczą sytuacji, kiedy łuk trzymamy w lewej ręce i napinamy cięciwę prawą.
Osoby leworęczne muszą to sobie symetrycznie 'przestawić' w wyobraźni.
Jest to sposób na trzymanie pokażnej wiązki strzał na ukos do łuku, grotami w górę. Coś dla tych, którzy lubią ilość... Prosta i szybka metoda, ale możliwa do zastosowania tylko z grotami tarczowymi.
Można ją połączyć z tak zwanym trikiem gumowym, o którym mowa będzie na końcu tego rozdziału.
System ten jest pokrewny do trzymania strzał metodą 'na misia', ale zamiast eleganckiego wachlarzyka z kilku zaledwie pocisków, tutaj trzymamy wszystkie strzały razem, w jednej wiązce.
- Wiązkę taką wkładamy pod środkowy i serdeczny palec lewej dłoni, opierając ja na wierzchu małego palca, obejmującego majdan łuku. Można w zasadzie włożyć ją tylko pod palec środkowy, uzyskując pewniejszy chwyt łuku, ale przy większej ilości strzał raczej bym tego nie polecał, przy wyciąganiu mogą nam wylecieć wszystkie. Strzały są ustawione na ukos do łuku, grotami w lewo w górę.
Miejsce gdzie chwytamy za promienie jest dość dowolne, ale lepiej złapać je dość blisko grotów, łatwiej będzie wyciągać pojedyncze strzały.
- Obracamy łuk górnym ramieniem nieco w lewo, tak aby wiązka strzał ustawiła się mniej-więcej poziomo (wyciągając strzały w dół zaczepilibyśmy o konia). Prawą dłonią łapiemy którąś z nasadek. Najlepiej złapać jedną ze strzał z wierzchu wiązki, ale nie jest to niezbędne.
Sposób łapania nasadki jest dowolny - zarówno historyczny sposób zakładania jak i metoda 'na misia' sprawdza się tu tak samo dobrze.
- Trzymając wybraną strzałę za nasadkę wyciągamy ją z wiązki, ciągnąc wzdłuż niej, równolegle do pozostałych. Próba wyciągania w bok łatwo może się skończyć skrzyżowaniem strzał i wypadnięciem części z nich na ziemię.
Jak widać, sposobu tego nie da się zastosować z bojowymi, tnącymi grotami.
- Kiedy grot wybranej strzały wysunie się spomiędzy pozostałych promieni, trzymając dalej za nasadkę prostujemy łuk do pionu, przykładamy ją do majdanu łapiąc palcem wskazującym lewej dłoni i dalej kontynuujemy zakładanie na cięciwę już zupełnie normalnie.
Zaletą tej metody jest bardzo duży zapas strzał, który możemy trzymać oraz prostota - właściwie wystarczy się tylko przyzwyczaić do mniej pewnego uchwytu łuku, a sam sposób działania jest dość oczywisty.
Wadą jest nieco mniejsza szybkość oraz konieczność ograniczenia się do grotów typowo tarczowych albo ostatecznie bojowych stożkowych - nie da się zastosować grotów o średnicy dużo większej niż promień (na przykład pacynek) ani tym bardziej zaopatrzonych w tnące krawędzie.
Ilość strzał jaką możemy w ten sposób trzymać zależy od grubości promieni, średnicy majdanu łuku i oczywiście wielkości dłoni. Jeśli z jakiegoś powodu chcielibyśmy mieć pod ręką jeszcze większy zapas amunicji, to możemy posłużyć się tak zwanym trikiem gumowym.
Polega on na ściągnięciu wiązki strzał kawałkiem gumowej linki około 4-6mm grubości, a idealny do tego celu jest węzeł workowy, łatwy do zawiązania i tak pewny, że kiedyś bywał stosowany przez stolarzy do ściskania sklejanych elementów w zastępstwie imadeł.
Zawiązujemy go tuż powyżej miejsca, gdzie będziemy trzymać wiązkę dłonią, dobrze zaciągając. Taraz możemy trzymać bardzo duży pęk strzał nie obejmując ich do końca palcami, a mimo to bez obawy, że niektóre wypadną. Rzecz jasna po wyciągnięciu mniej więcej połowy pocisków opaska się rozluźnia, ale w tym momencie objętość wiązki zmniejszy się już na tyle, że można ja będzie trzymać normalnie. Po wyciągnięciu ostatniej strzały linka po prostu spada na ziemię (to dlatego nie należy stosować cienkiej gumki, która mogłaby się przesunąć pod palcami i zostać na ostatnim wyciąganym promieniu).



Sposób ten nie wydaje się potrzebny na zawodach (choć z punktu widzenia przepisów byłby 'legalny' w tych konkurencjach, gdzie nie trzeba korzystać z kołczanów) ponieważ ilość strzał, którą jest człowiek w stanie wystrzelić na dość krótkim torze można zazwyczaj zmieścić w dłoni bez problemów. Ale może być użyteczny dla osób o bardzo krótkich palcach, albo w jakiś szczególnych okolicznościach, np. na pokazach. Umożliwia choćby łatwe podawanie uprzednio przygotowanych wiązek strzał przez obsługę naziemną.
Widziałem już dziwniejsze wynalazki, na przykład wtykanie strzał w odpowiednie uchwyty przymocowane do zawieszonej na przedramieniu tarczy. Do czego to ludzie się nie posuną, żeby tylko nie użyć normalnego kołczanu...
Oczywiście można związać pęk strzał w sposób 'bardziej historyczny' czyli rzemieniem, wykorzystując ten sam węzeł. Ale wtedy całość rozlużnia się już po wyciągnięciu jednej czy dwóch strzał. Może to więc ułatwić podawanie strzał przez obsługę naziemną, ale nie umożliwia trzymania większej ich liczby niż normalnie mieści się w dłoni.
|