O celach i strzałochwytach.
[O celach w które staramy się trafić i strzałochwytach potrzebnych,
kiedy to się nam nie udaje.]

Uciekająca słomianka.

Jest to lekki cel (zazwyczaj faktycznie mała słomianka albo jeszcze lżejszy krążek z pianki) zawieszony na dwóch cienkich linkach, przechodzących przez karabinki zaczepione przy górnej krawędzi strzałochwytu, po jego lewej i prawej stronie, i idących do rąk jednego lub dwóch odpowiedno złośliwych operatorów, którzy ciągnąc czy luzując owe boczne linki, jedną, drugą, czy obie naraz powodują chaotyczne przesuwanie się celu na tle siatki. Rzecz jasna to coś zaczepionego na końcu linek nie może być zbyt ciężkie, żeby nam rączki nie poodpadały... ale i nie za lekkie, aby urządzenie zjeżdżało płynnie w dół po zluzowaniu linki. Karabinki powinny być duże, aby linki przesuwały się przez nie z minimalnym oporem. Odradzam natomiast stosowanie bloczków, z cienką linką to się nie sprawdza.
Rzecz nie bardzo nadaje się do strzelania konno, natomiast pieszemu łucznikowi dostarcza sporo rozrywki, szlifując refleks i umiejętność błyskawicznego celowania. Wymaga oczywiście odpowiednio licznej grupki uczestników, żeby zapewnić częste zmiany przy linkach.

Wskazane jest dość częste wyjmowanie strzał - po wbiciu się kilku zaczynają przeważać i cel się przekręca, można wtedy łatwo przestrzelić jedną strzałę drugą.

Uciekająca słomianka.

Trzy strzelające osoby a po ich obu stronach dwóch 'operatorów' linek.

Uciekająca słomianka.




Poprzedni rozdział.