O celach i strzałochwytach.
[O celach w które staramy się trafić i strzałochwytach potrzebnych,
kiedy to się nam nie udaje.]

Winda.

Na ten typ ruchomego celu mówi się najczęściej po prostu 'winda', chociaż teoretycznie słuszniejszą nazwą byłaby raczej 'kolejka linowa'. Jest to rodzaj prostego wózka, z zawieszoną pod nim lekką matą, poruszającego się pod własnym ciężarem po napiętej na skos linie. Spadek liny musi być dość znaczny, żeby lekki wózek pokonał opory tarcia, co niestety ogranicza długość trasy po której się może poruszać, chyba że instalujemy urządzenie na jakimś zboczu. Ale za to całość potrzebnego sprzętu można bez problemu wrzucić do plecaka, drzewo nie musi być specjalnie solidne, a zamiast niego można użyć prostego dwójnogu z żerdzi.

Winda. Bierzemy kij około 1m długości (okorowana gałąź leszczynowa czy podobna, grubości mniej więcej 2,5-3cm jest bardziej odporna na przypadkowe trafienie strzałą niż jakaś listewka), na jego obu końcach nożem żłobimy płytkie zacięcia, żeby linka się nie zsuwała i przywiązujemy żeglarskie bloczki (trzeba koniecznie pamiętać o dopasowaniu wielkości bloczków do liny, ich równoległym ustawieniu i możliwie 'sztywnym' przywiązaniu - inaczej będą się zacinać przy zjeżdżaniu lub powtórnym podciąganiu) oraz dwie linki do podwieszenia celu. W tej ostatniej roli świetnie sprawdzają się specjalne gumy do mocowania bagaży, zaopatrzone od razu w druciane haczyki.

Na zdjęciu widoczny jest wózek z podwieszonym bardzo lekkim celem ze zwiniętej spiralnie i zszytej piankowej izolacji do rur. Strzała wypuszczona z niewielkiej odległości z 40# łuku wyhamowała jak widać wbita do połowy.
Do wózka przywiązujemy koniec cienkiej i lekkiej linki, za pomocą której podciągamy go w górę i w odpowiednim momencie puszczamy (na zdjęciu nieblieski sznurek z prawej strony 'wózka').
Na linie zawiązujemy w odpowiednim miejscu węzeł (na zdjęciu widoczny tuż na lewo od 'wózka'), który zatrzyma wózek, zanim cel uderzy o ziemię i przy okazji połamie wbite weń strzały. Pamiętajmy, że lina będzie mocno napięta, więc najlepiej zastosować taki węzeł, który da się potem dosyć łatwo rozwiązać - na przykład, tak jak tutaj, wyblinkę albo rożkowy, zawiązany na kawałku patyka.
Jeśli do wózka podwiesimy jakiś bardzo ciężki cel, na przykład duży worek wypchany pakułami, można nawlec na linę powyżej węzła odpowiedniej wielkości spiralną sprężynę, która posłuży za elastyczny zderzak.

Wózek z podwieszonym celem zsuwa się pod własnym ciężarem po skośnie zawieszonej, mocno naciągniętej linie (patrz napinanie liny). Taką linę najwygodniej jest rozciągnąć między dwoma drzewami lub między drzewem i solidnym 'śledziem' wbitym z ziemię. W braku dogodnie usytuowanego drzewa można je zastąpić dwiema żerdziami, ustawionymi w kształt litery "A"; lina biegnie wtedy od jednego tkwiącego w ziemi 'śledzia', przez związane ze sobą wierzchołki żerdzi do drugiego 'śledzia'.

Winda.

Z moich doświadczeń wynika, że aby wózek jeździł płynnie (pokonując opory bloczków, tarcie sznurka podciągającego etc.) potrzebny jest minimalny spadek około 1:4 (jeden metr w dół na każde 4 metry w bok), czyli dość spory. Jeśli wózek jeździ zbyt opornie, trzeba zwiększyć nachylenie liny lub trochę bardziej go obciążyć - najlepiej wieszając woreczek z piaskiem w pobliżu 'górnego' bloczka (jeśli obciążymy bardziej 'dolny' bloczek, jego rolka będzie musiała pokonać większe zgięcie liny).
Oczywiście im wyżej zainstalujemy koniec liny, tym dłuższą drogę jazdy uzyskamy. Niestety przywiązywanie jej na drzewie wyżej niż 3-4m nad ziemią nie jest zbyt wygodne, chyba że ma się w ekipie Wiewióra, a poza tym zmusza do strzelania dość mocno w górę i stosowania wielkiej siatki albo szukania nietrafionych strzał gdzieś bardzo daleko.
O wiele lepiej przedłużać drogę jazdy instalując całe urządzenie na jakimś zboczu czy skarpie, która umożliwi wygodny dostęp na całej długości liny i będzie dodatkowo pełniła rolę strzałochwytu.

Winda zainstalowana na skarpie. Winda zainstalowana na skarpie.

Jak już wspomniałem, do wózka przywiązujemy cienką i lekką linkę, za pomocą której podciągamy go w górę i w odpowiednim momencie puszczamy. Linka idzie przez duży karabinek, umieszczony gdzieś w pobliżu górnego mocowania naszej 'kolejki linowej', do ręki pomocnika. Jakiś karabinek lub inny gładki pierścień musi tam być, inaczej linka przetrze się błyskawcznie (odradzam natomiast stosowanie w tym miejscu bloczka - z bardzo cienką linką to się nie sprawdza). Jeśli strzelamy sami, możemy oczywiście samodzielnie podciągać sobie cel; warto wtedy dobrać sznurek przyjemny w smaku, bo mając ręce zajęte łukiem najwygodniej przytrzymuje się go zębami...

Możliwe są rozmaite warianty 'umilające' ;-) życie strzelającemu: na przykład nie ma obowiązku zawieszać windy w poprzek linii celowania - cel może się od strzelca oddalać lub zbliżać albo poruszać po skosie. Ponieważ wózek rozpędza się stopniowo, to jeśli tylko warunki pozwalają, warto zasłonić pierwsze 1-2m liny, tak aby cel wyłaniał się zza jakiegoś krzaka czy pnia drzewa jadąc już dość szybko.
Mozna również spróbować ustawić dwie windy, w różnych odległościach, poruszające się w przeciwne strony i puszczać je losowo (albo na raz...)

Dwie windy zainstalowane na różnych odległościach w poprzek parkowej alejki w Łucznicy.Dwie windy zainstalowane na różnych odległościach w poprzek parkowej alejki w Łucznicy.
Dwie windy zainstalowane na różnych odległościach w poprzek parkowej alejki w Łucznicy.
Jedna jeździ z lewa na prawo a druga odwrotnie; w tle siatka.




Poprzedni rozdział.