O celach i strzałochwytach.
[O celach w które staramy się trafić i strzałochwytach potrzebnych,
kiedy to się nam nie udaje.]

Wahadło.

(z pretensją:)
Wam się chyba wydaje, że dobre
gałęzie to na drzewach rosną...

Jest to w zasadzie najprostszy do zrobienia rodzaj celu ruchomego, zamocowany na końcu pionowo wiszącej liny tak, aby mógł się swobodnie kołysać. Ale właśnie tylko 'w zasadzie', ponieważ w praktyce żeby w prosty sposób zawiesić wahadło potrzebujemy rosnącego w odpowiednim miejscu drzewa z solidną gałęzią na wysokości przynajmniej ze trzech-czterech metrów i bez przeszkadzających gałęzi poniżej.
Drzewo takie jak się okazuje dość trudno znaleźć, a skonstruowanie odpowiednio dużego i stabilnego stojaka to już poważne przedsięwzięcie (żeby wahadło ładnie się kołysało musi być odpowiednio długie i ciężkie).
Ale jak już się znajdzie odpowiedni punkt zaczepienia, to zabawa jest świetna.

Jak już wspomniałem, cel powinien być dość ciężki, bardzo dobrze sprawdza się w tej roli duży worek mocno wypchany folią albo 'czyściwem bawełnianym' czy innym podobnym materiałem. Wieszamy go na możliwie długiej linie (przynajmniej 2-3m; krótsze wahadło jest mało ciekawe) przywiązanej do gałęzi drzewa. Jeśli odpowiadająca nam gałąź jest niezbyt gruba, to warto unieruchomić ją jednym czy dwoma odciagami przywiązanymi do sąsiednich, solidniejszych konarów albo do głównego pnia, inaczej zaczyna się wyginać i wahadło wpada w dziwne oscylacje, nie daje się porządnie rozhuśtać.
Jeszcze lepiej znaleźć dwa odpowiednie punkty mocowania i zawiesić worek na dwóch identycznej długosci linach, jak huśtawkę. Dzięki temu worek nie będzie się obracał jak na końcu pojedynczej liny i strzały będą się weń wbijały równolegle do siebie; unikniemy trafienia kolejną strzałą w bok poprzedniej.

Zwróćmy uwagę, żeby w tle był jakiś dobry strzałochwyt (a nie np. pień drzewa, na którym wahadło wieszamy...). Trzeba również sprawdzić, czy rozhuśtany cel nie porusza się zbyt blisko pni, gałęzi i innych okolicznych obiektów - wbite strzały mogą o nie uderzać i bardzo łatwo mogą się połamać. W razie czego można kombinować z przeciąganiem lin między dwoma sąsiednimi drzewami i wieszaniem wahadła pośrodku.

Można rozhuśtać wahadło a potem odbiec na odpowiednią odległość i strzelać zanim przestanie się kiwać, ale lepiej uruchamiać je cienkim, lekkim sznurkiem, przywiązanym do celu i przechodzcym przez przymocowany gdzieś z boku karabinek do ręki pomocnika (ewentualnie pomocnik może stać gdzieś daleko z boku - ale naprawdę daleko!).

Po kilku strzałach oddanych z jednej odległości łatwo zaobserwować w jakiej pozycji wahadła trzeba puszczać cięciwę, by trafić. Żeby więc zabawa była interesująca, warto często zmieniać odległość, aby czas lotu strzały był różny.

Bardzo interesującym celem jest wahadło umieszczone na trasie ścieżki łuczniczej i uruchamiane niespodziewanie. Taka 'pułapka' wymaga zastosowania odpowiednigo urządzenia spustowego.




Poprzedni rozdział.